Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Zwodnicze konsonanse

asd asd

 

Gli Incogniti

 

 

 

 

 

 

 

Taki wniosek przyszedł mi na myśl po koncercie w Studio Koncertowym Polskiego Radia, który odbył się z cyklu Mazovia Goes Baroque. 

Swój „smyczek” przyłożyła do tego wybitna francuska skrzypaczka, Amandine Beyer, która wraz ze swym zespołem Gli Incogniti, po raz pierwszy w Polsce przedstawiła publiczności twórczość nieznanego w Polsce skrzypka-kompozytora, jakże wdzięcznego w swych tanecznych suitach.

Nie był to jednak koncert monograficzny. Obok utworów Matteisa rozbrzmiały dwie sonaty Henry’ego Purcella  ze zbioru Sonatas of Three Parts oraz kilka tanecznych utworów klawesynowych, tak popularnych na XVII- i XVIII-wiecznych dworach, które na klawesynie wykonała Anna Fontana. 

 Cztery suity Nicolo Matteisa w tonacjach a-moll, G-dur, g-moll oraz C-dur to wdzięczne cykle o zróżnicowanym wewnętrznie charakterze. Obok takich tańców, jak gigue, allamande czy sarabanda pojawiały się tam piękne, zwodzące słuchacza swymi współbrzmieniami, arie. Nie przez przypadek użyłem słowa „zwodzące”,bowiem koncert nosił tytuł  False consonances of melancholy, czyli  Zwodnicze konsonanse melancholii. Choć wydawać by się mogło, że „konsonans” i „zwodzenie” nie mają ze sobą wiele wspólnego, to Amandine Beyer pokazała, że wcale tak nie jest. Obok pięknych, prowadzonych polifonicznie wespół z II skrzypcami fraz, pojawiały się współbrzmienia, które – dobrze wyeksponowane, stanowiły o różnorodności utworów. Przeplatały się w nich części szybsze z wolniejszymi, fragmenty o melancholicznym nastroju z tymi burzliwymi, gdzie skrzypaczka prezentowała swoją biegłość przy jednoczesnej dbałości o dźwięk. Bardzo trudne przebiegi gamowe, wykonywane równolegle z drugą skrzypaczką Yoko Kawakubo, artystki wykonywały ze świetna precyzją oraz dokładną intonacją. 

Coś co urzekło mnie zarówno przy wykonywaniu utworów Matteisa, jak i Purcella, to szczerość wypowiedzi muzycznej oraz idylliczny spokój, towarzyszący szczególnie częściom powolnym. Swobodę w dźwięku i interpretacji słychać było przede wszystkim w improwizowanych ozdobnikach, których umiejętne zastosowanie jest nie lada wyzwaniem. U Amandine Beyer było to jednak oczywiste i naturalne. Proste melodie okraszała trylami, obiegnikami w takim stopniu, aby dodać im wdzięku i barokowego smaku, lecz nie przesadzić z ich nadmiarem. 

Wielką rolę w wytworzeniu aury minionych wieków odegrało  basso continuo, realizowane przez teorbę (czasem gitarę barokową), wspomniany  klawesyn oraz ciepło brzmiącą violę da gamba. Wydawać się może, że pięć osób w zespole to za mało dla uzyskania zróżnicowanej palety barw i rozciągnięcia szerokiego wachlarza dynamicznego (mając na uwadze niemożność realizowania dynamiki na klawesynie). Nic bardziej mylnego. Dzięki stałemu kontaktowi między muzykami wszelkie różnice dynamiczne były wyraźne i podążały za naturalnym tokiem muzyki, a zakończenia utworów bądź części wszyscy wykonawcy realizowali w identyczny sposób i w odpowiednim czasie (który jest bardzo istotny dla odbioru kompozycji). 

Artyści dwukrotnie zabisowali, choć nie zdziwiłbym się, gdyby odmówili, po niemiłym incydencie, gdy w trakcie jednego z utworów rozegł się na sali dzwonek komórki. 

Tak czy inaczej koncert był nadzwyczaj udany i, co najważniejsze, wskrzesił na polskiej scenie muzycznej nazwisko dobrego kompozytora, którego twórczość była w naszych kartach historii muzyki jak terra incognita, podobnie jak interpretacje zespołu prowadzonego przez Amandine Beyer. Myślę, że od teraz zespół Gli Incogniti będzie wśród polskich słuchaczy mniej „incogniti” niż było to przed koncertem z 30 listopada. 

Damian Kułakowski

NA ZDJĘCIU: GLI INCOGNITI

30 listopada 2012, Studio Koncertowe Polskiego Radia w Warszawie, Mazovia Goes Baroque.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.