Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Teodoro Baù – z gambą od dziecka

asd asd

Piotr Wieczorek: To raczej niespotykane, żeby osoba w pana wieku grała na instrumencie historycznym. Zazwyczaj rozpoczyna się od gry na instrumentach współczesnych. Czy to prawda, że zacząłeś grać na violi da gamba jako dziecko?

Teodoro Baù – z gambą od dziecka

Teodoro Baù

Violę da gamba zobaczyłem po raz pierwszy, gdy miałem dziesięć lat. Pamiętam, że to była bardzo dziwna chwila, bo wtedy zrozumiałem, że to będzie „mój” instrument. Nie miałem wcześniej żadnego doświadczenia muzycznego, nie interesowałem się zbytnio klasyką – byłem zwyczajnym dzieckiem, lecz mimo to wiedziałem, że będę chciał grać na gambie. Po raz pierwszy trzymałem ją w rękach, gdy miałem jedenaście lat, a naukę w szkole muzycznej w Castelfranco Veneto zacząłem rok później. Obecnie jestem na ostatnim roku studiów, w czerwcu mam egzaminy końcowe.

Jak to możliwe, jeśli wcześniej nie wykazywał pan zainteresowania muzyką dawną?

Pasja do muzyki dawnej przyszła później. Zaczęło się od instrumentu – zakochałem się w jego brzmieniu, nawet w sposobie trzymania. Gambę obejmuje się nogami przez co wydobywane dźwięki rezonują na ciele grającego, co jest wyjątkowym doświadczeniem. Dopiero potem zacząłem słuchać 

i grać barok i renesans. 

Czy viola da gamba jest bliżej spokrewniona z gitarą czy z instrumentami kwintetu smyczkowego?

W przypadku wiolonczeli, z wyglądu podobnej do gamby, smyczek trzyma się od góry, jak w grze na skrzypcach. Grając na gambie smyczek trzyma się od dołu, podobnie jak w tradycyjnych instrumentach, takich jak arabski rebab. Pozwala to na zachowanie bardziej naturalnej pozycji ciała przy instrumencie. Viola da gamba jest blisko spokrewniona z gitarą. Przede wszystkim widoczne jest to przez istnienie ruchomych progów na gryfie. Jest ich siedem i same w sobie też są strunami. Ułatwiają grę akordową – viola da gamba jest nie tylko instrumentem melodycznym, ale przede wszystkim polifonicznym.

Dzięki temu pana instrument wykonuje często basso continuo. Grasz częściej jako solista czy jako wykonawca b. c.?

Gram we wszelkiego rodzaju zespołach. Oprócz gry solowej, preferowanego przeze mnie sposobu aktywności artystycznej, gram w zespołach kameralnych, gdzie właśnie najczęściej wykonuję basso continuo. Czasem w tych zespołach gram nie tylko na violi basowej, lecz również na kontrabasowej. Od czasu do czasu gram w consortach [zespołach składających się z samych viol da gamba – przyp. red.], zdarza się, że biorę udział w projektach, gdzie zespół składa się z wioli, skrzypiec i klawesynu. Kompozytorzy, którzy pisali na taki skład to m. in. Buxtehude, Marin Marais. Nie mam więc konkretnej specjalizacji.

Czy współcześni kompozytorzy piszą utwory na gambę?

Oczywiście. Nie jest to bardzo obszerny repertuar. Viola da gamba nie jest instrumentem współczesnym, ale ma wiele możliwości, których instrumenty współczesne nie posiadają.

Co to za możliwości?

Sposób rezonowania dźwięku, szeroka skala możliwości dynamicznych, zwłaszcza w piano, pianissimo. Dalej: barwa dźwięku, pizzicato, które jest bardzo dźwięczne, zbliżone o wiele bardziej do pizzicata gitarowego niż wiolonczelowego.

Odniósł pan spore sukcesy. Jak to wszystko się zaczęło?

Mój pierwszy bardzo ważny koncert miał miejsce w 2009 r. w Mediolanie. Miałem wtedy 17 lat. Bardzo dobrze mi poszło i bardzo wyraźnie go pamiętam, odbył się w bardzo dużej muzycznej instytucji i przed nim nie było w mojej karierze równie ważnych.

Jakie są pana plany na przyszłość?

We wrześniu wyjeżdżam do Bazylei, by rozpocząć tam studia drugiego stopnia z Paolo Pandolfo, bardzo dobrym muzykiem. Potem zobaczymy, mam nadzieję, że w Bazylei nadal będę mógł się rozwijać.

Czy istnieje okres w muzyce w którym chciałbyś się specjalizować?

Muzyka, z którą mogę się identyfikować, to późnobarokowy i wczesnoklasyczny reprtur na violę da gamba – styl C. Ph. E. Bacha, koncerty Grauna, Pfeiffera, berlińska szkoła violi da gamba, ostatnio bardzo ważna szkoła w zakresie tego instrumentu. W Warszawie zagrałem sonatę C. Ph. E. Bacha, która jest przykładem muzyki tego okresu. Jest bardzo piękna, lecz również bardzo wymagająca technicznie.

Co cię fascynuje we wspomnianej przez ciebie muzyce wczesnoklasycznej? 

To bardzo dobre pytanie. Nie znam na nie do końca odpowiedzi, bo są w nas pewne irracjonalne pierwiastki, ale myślę, że chodzi tu głównie o pozorną prostotę – bardzo łatwo się jej słucha, lecz jednocześnie jest bardzo interesująca z harmonicznego i melodycznego punktu widzenia. To muzyka dla każdego, zarówno dla amatorów, jak i specjalistów. Najbardziej żałuję, że sonata na violę da gamba Mozarta, o której niegdysiejszym istnieniu wiemy, nie przetrwała do naszych czasów. Jestem pewien, że była fascynująca.

 Rozmawiał Piotr Wieczorek

 

Teodoro Baù – wychowanek Alberta Rasiego w Konserwatorium w Weronie, studiuje również grę na lutni w Scuola di Musica Antica w Wenecji. Laureat licznych nagród. W maju 2012 r., a festiwalu Mazovia Goes Baroque wykonał wraz Denielem Pererem (klawesyn) utwory na violę da gamba kompozytorów niemieckich i francuskich.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.