Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Yundi – urodziny, oczekiwania, kontrowersje

asd asd

Sobota, 1 marca 2014 roku, godzina 18:00. W Sali Koncertowej Filharmonii Narodowej rozpoczyna się Koncert Urodzinowy Fryderyka Chopina. Na estradzie witany gromkimi brawami zjawia się Yundi Li (obecnie Yundi), laureat I nagrody 14. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie (2000). Mija czternaście lat od wielkiego triumfu pianisty, któremu wówczas przyznano palmę pierwszeństwa, po dwóch poprzednich edycjach konkursu (1990, 1995), gdzie nie wyłoniono zwycięzcy. 

Oczekiwania wobec wieczoru są wielkie, bo i okoliczność nie mniejsza. Programu recitalu nie zdominowała, jak mogłoby się wydawać, twórczość Fryderyka Chopina. Znalazło się również miejsce dla Fantazji C-dur op. 17 Roberta Schumanna oraz Sonaty fortepianowej f-moll op. 57 Ludwiga van Beethovena. Urozmaiciły koncert, przedzielając otwierające i zamykające wieczór utwory polskiego kompozytora. 

Pośród pobrzmiewających jeszcze szmerów dochodzących ze strony publiczności wyłaniają się dźwięki Nokturnu b-moll op. 9 nr 1 (pierwszy wydany drukiem nokturn Chopina). Przykuwająca pięknem liryzmu, niezwykle czarująca kompozycja Chopina, brzmi w atmosferze pozbawionej magii i magnetycznego nastroju, który powinien hipnotyzować słuchaczy od pierwszej do ostatniej nuty. Nieco inaczej rzecz ma się z Nokturnem Es-dur. Publiczność jest już bardziej skupiona, zdaje się podążać za ideą pieśni nocy. Wykonanie nie wnosi świeżości, pomimo bardzo poprawnej interpretacji – niczym szczególnym nie zaskakuje.

W Schumannie i w Beethovenie bardzo jaskrawo pianista przedstawia paletę kontrastów, zarówno w ich dynamicznym, jak i agogicznym charakterze. Śmiałym i pełnym wigoru interpretacjom wtórują nadzwyczaj szybkie tempa, których nieodłączną towarzyszką okazuje się nerwowość. Takie efektowne, a nawet efekciarskie rozwiązanie przyczynia się do problemów technicznych w częściach finałowych. Brakuje selektywności, skrupulatności w budowaniu napięcia (Fantazja Schumanna), pojawia się chaotyczność w Wielkim Polonezie Es-dur.

Jednak to Appassionata wywołuje największe emocje, zwłaszcza jej I część. O sile interpretacji  stanowi determinacja połączona z logiką w kształtowaniu formy. Zdecydowanie oraz nadzwyczaj silnie uwypuklona nieuchronność myśli muzycznej nadaje wyjątkowy wymiar wykonaniu Yundiego. Jego gra ujawnia potencjał artysty, który indywidualną koncepcją odmalowaną w Allegro assai pobudza emocje słuchaczy. Również Andante spianato Chopina brzmi frapująco. Urzekająca delikatność, prostota i anielska wrażliwość cechująca utwór, znalazła odzwierciedlenie w spokoju, jakim operował pianista. Jednak kończący recital Wielki Polonez brzmi dość krzykliwie, bez właściwego sobie majestatu, powagi. Wyraźny pomysł Yundiego zakładający blichtr, porywczość oraz uwypuklenie wirtuozerii okazał się dość ryzykowany. Recital kończy się krótkim bisem nieco odbiegającym od konwencji koncertu. Artysta wykonuje utwór, który jest wyraźnym ukłonem w stronę swego rodzimego kraju. 

Występ Yundiego wzbudził ogrom kontrowersji, rozpoczynając dyskusje i wywołując skrajne opinie. Żywiołowy, obfitujący w skrajną dynamikę, od czasu do czasu wchodzącą w polemikę z konwencją stylistyczną występ, ujawnił charyzmę pianisty, jednakże w ferworze emocji scenicznych czasem zagubiona została perfekcja wykonawcza.

Rodzi się pytanie, czy oczekujemy iskrzących się młodzieńczością wykonań czy filozoficznych rozważań popartych głębią wyrazu.

Aleksandra Seredyńska

Recenzja koncertu, który odbył się 1 marca 2014 roku w Filharmonii Narodowej w Warszawie z okazji 204. urodzin Fryderyka Chopina (organizatorem był Narodowy Instytut Fryderyka Chopina).

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.