Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Wikingowie i Bach

Magdalena Białecka Magdalena Białecka

The Danish String Quartet to trzej Duńczycy: Frederik Oland Rune, Tonsgaard Sorensen i Asbjorn Norgaard oraz Norweg Frederik Sjolin. Tytułują się żartobliwie „współczesnymi Wikingami”, nawet jeśli nie zajmują się grabieżą miast ani równaniem z ziemią angielskiego wybrzeża. Bardzo wcześnie zainteresował się nimi profesor Tim Frederiksen z Królewskiej Akademii Muzycznej w Kopenhadze. Jako kilkunastolatkowie stworzyli poważny kwartet. W ciągu zaledwie 10 lat odnieśli tak spektakularne sukcesy, jak zdobycie pierwszego miejsca w Międzynarodowym Konkursie Kwartetów Smyczkowych w Londynie, nagranie wszystkich kwartetów smyczkowych Carla Nielsena w ramach programu „artysta-rezydent” Radia Duńskiego, uzyskanie zaproszenia do Chamber Music Society of Lincoln Center. W planach mają nagrania Bartoka i Beethovena, które mają ukazać się w tym roku.

„Współcześni Wikingowie” przyznają, że najlepiej czują się w repertuarze klasycznym i romantycznym, co mieliśmy okazję docenić 10 listopada. Jednakże swoją kompetencję w zakresie wykonywania muzyki barokowej ocenili moim zdaniem zbyt samokrytycznie. Nie można zaprzeczyć, że ich interpretacje Bacha nie były osadzone w nurcie wykonawstwa historycznego. Czy fakt ten jednoznacznie przekreśla je jako warte uwagi? Jeśli nie jest to podstawowe kryterium, przez którego pryzmat oceniamy wartość wykonania, warto podkreślić, jak wiele ich interpretacje miały atutów.

Na początek zajmijmy się Kontrapunktami 1., 2. i 5. z Kunst der Fuge. To dzieło, które wypada znakomicie niemalże w każdej instrumentacji. Gdybym jednak miała wybrać najlepszą, sądzę, że byłaby to właśnie wersja na kwartet smyczkowy. Selektywność głosów nie przekreśla ich równoważności, zróżnicowanie barwowe jest wyraźne, a przy tym bardzo subtelne. Skandynawscy smyczkowcy zrobili ze Sztuką Fugi coś bardzo ciekawego. Pokazali, jak wiele romantyzmu kryje się w tej surowej polifonicznej formie, którą niektórzy uważają wyłącznie za traktat teoretyczny. Kontrapunkty mieniły się całą paletą barw, mieszały się, przelewały, szły naprzód – tylko temat wprowadzał pewną statyczność, stale na pierwszym planie. Takiego wykonania powinni posłuchać wszyscy barokowi klawiszowcy. Każdy głos fugi jest piękny, każdy ma swoją własną historię… Słuchając interpretacji dobrego kwartetu smyczkowego, najlepiej można to zrozumieć.

Po tym krótkim polifonicznym epizodzie do „Wikingów” dołączyli artyści z Izraela: klawesynista Shalev Ad-El oraz mandolinista Avi Avital. Pierwszy to uznany profesor, dyrygent i wykonawca, obecnie stały wykładowca w Dreźnie, Brnie i Bostonie. Drugi to młody, charyzmatyczny muzyk, nominowany do nagrody „Grammy”. Wraz ze smyczkowcami zaprezentowali mandolinowe transkrypcje trzech koncertów Jana Sebastiana Bacha: BWV 1041, 1056R i 1052R oraz Koncert klawesynowy A-dur BWV 1055.

Nazwisko Avitala w pewien sposób charakteryzuje jego sposób gry. Z jego interpretacji wszystkich trzech koncertów na mandolinę emanowała ogromna energia. Zresztą sam instrument prowokuje do energetycznego, jasnego grania. Zachwycił mnie klawesynista. Jego continuo było bardzo rozbudowane, a przy tym bardzo dobrze rozegrane rytmicznie. Wielość i złożoność akordów, których używał, była imponująca. A Bacha wcale nie cyfruje się łatwo.

Magdalena Białecka

Recenzja koncertu, który odbył się 9 listopada 2012 r. w Studio Koncertowym Polskiego Radia z cyklu Mazovia Goes Baroque.

Na zdjęciu: Danish String Quartet na próbie. Fot. Cezary Zych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.