Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Warszawska Jesień Andrzeja Chłopeckiego

Grzegorz Dąbrowski Grzegorz Dąbrowski

Tegoroczna Warszawska Jesień odbija się wieloma echami dając dowód tego, że festiwal ten to nie tylko kilkudniowe wydarzenie raz w roku, to także publikacje i serie wydawnicze, namacalne i bynajmniej nie jednorazowe zapisy historii festiwalu. Jej najbardziej zasłużonym kronikarzem był bez wątpienia Andrzej Chłopecki, który zmarł 23 września 2012 roku.

Członkowie Komisji Programowej, na czele z Martą Szoką i Katarzyną Naliwajek-Mazurek, w pierwszą rocznicę śmierci Andrzeja Chłopeckiego przygotowali niezwykłą publikację, zbiór jego tekstów związanych z Warszawską Jesienią. Książka jest niezwykła z kilku powodów. Przedstawia pisarstwo Chłopeckiego w różnych etapach jego życia i w różnych rolach, od recenzji, które zaczął pisać w „Ruchu Muzycznym” jako świeżo upieczony, 24-letni muzykolog, poprzez teksty do książek programowych kolejnych edycji festiwalu i eseje, po felietony do „Gazety Wyborczej”. Pokazują nie tylko rozwój warsztatu literacko-krytycznego Chłopeckiego, są także bardzo cennym zapisem historii, wzbogaconym o warstwę emocjonalną. Barwne pisarstwo i zaangażowanie, z jakim relacjonuje koncerty sprawia, że czytelnik czuje przynajmniej namiastkę atmosfery, w której autor uczestniczył. Trudno obojętnie przejść od recenzji do recenzji, czytać tę książkę tzw. ciurkiem. Tadeusz Wielecki, dyrektor festiwalu, trafnie podsumował działalność Chłopeckiego w przedmowie do książki: „Skąd będzie wiadomo, że [festiwal][1] był ważny? To myśl, rozpoznanie i nazwanie zjawiska, nadaje mu ważność. Jeśli po festiwalu krytyk próbuje odpowiedzieć na pytanie: czego byliśmy świadkami?, jeśli problem umieszcza w kontekście: historycznym, estetycznym, politycznym, itd., jeśli jest erudytą i wizjonerem, jeśli błyskotliwie kojarzy zjawiska i fakty, tak, że sobie myślimy: ‘dlaczego nikt na to nie wpadł wcześniej?’, jeśli jest Andrzejem Chłopeckim, wtedy czujemy, ze płynie krew w krwioobiegu kultury”.

Trudno po tych słowach dodać coś więcej. W pisarstwie Chłopeckiego rzeczywiście czuć obcowanie z wydarzeniami historycznymi, widać, jaką miłością darzył ten festiwal i jak wiele od niego wymagał. Dowodem są ostre, bezwzględne sądy niektórych recenzji, np.: „Młody kompozytor angielski, chcąc muzycznie ująć ‘eksplorację owego trudno uchwytnego stanu między jawą a snem lub prościej – anarchicznie selektywną transmutację muzycznych idei’ i pamiętając równocześnie o tym, że ‘idiosynkratyczna struktura tonalna harfy umożliwia wewnętrzne zróżnicowanie bez przekraczania granic rozpoznawalności’, stworzył utwór świadczący o dość ograniczonej inwencji brzmieniowo-konstrukcyjnej, skutkiem czego  przez jakiś czas znajdowałem się na granicy nierozpoznawalności między jawą a snem”[2]. Z drugiej strony szczery, pełen niezwykłej wrażliwości zachwyt ubranej w trafne metafory nad utworami czy twórcami wyjątkowymi. Tak w 1995 roku pisał o Pawle Mykietynie: „A więc muzyka z krwi i kości, pisana z wyrafinowanym, kaligraficznym kunsztem. Utwór Mykietyna bierze człowieka pierwszymi dźwiękami za pysk, bez żenady i ceregieli, i puszcza dokładnie wtedy, gdy nie nastąpiła próba ewentualnego buntu. A więc – fantastyczna miara formy”[3]. Pojawiają się także wypowiedzi o charakterze ironicznym: „W ramach wykonania Music for Living Process Toshi Ichiyanagi dwie Japonki w kimonach, Shoko Nakayama i Michiko Tsuda, stworzyły cudowne kompozycje kwiatowe według szkoły Misho-Ryu. W zamian otrzymały po trzy goździki, związane według szkoły europejsko-amerykańskiej.

Warszawska Jesień w tekstach Andrzeja Chłopeckiego pełna jest tego typu barwnych wypowiedzi, utrwalając, dzięki zawsze czujnym zmysłom, nie tylko merytoryczną warstwę koncertów, ale także ich atmosferę, co świadczy o niezaprzeczalnej wielkości autora.  Czytając jego relacje chce się być  tam i przeżywać tę muzykę w ten sam sposób. Chce się także czuć tę atmosferę na obecnych edycjach.

Książka ta to także kompendium wiedzy o kompozytorach i ich muzyce. Prawie sto stron komentarzy daje wiedzę ujętą w formę rozbudowanego opisu, lecz także lapidarną, ale jakże trafną.

Materiał zawarty w książce już czyni z niej pozycję obowiązkową w bibliotece miłośnika muzyki współczesnej. Autorzy poszli jednak dalej: dołączyli płytę, na której usłyszeć można głos Andrzeja Chłopeckiego: audycję Programu 2 Polskiego Radia na 50-lecie festiwalu oraz nieautoryzowane wypowiedzi, które miały miejsce podczas posiedzeń wyjazdowych.

Warszawska Jesień w tekstach Andrzeja Chłopeckiego to lektura niezwykła, barwna i pasjonująca. Pomyśleć można, że zbiór tekstów związanych ze sobą tylko „postacią” festiwalu nie może fascynować niczym więcej jak jej wartością historyczną. Otóż wybór wypowiedzi Chłopeckiego z jego literacką swadą tworzy narrację zaskakująco spójną, fascynującą perspektywą i naświetleniem, w jakich autor przedstawiał Warszawską Jesień.

 

Grzegorz Dąbrowski



[1] Przypis autora

[2] O even’s Adriana Thomasa zaprezentowanych na Warszawskeij Jesieni w 1976 roku

[3] O Eine kleine Herbstmusik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.