Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

W siódmym niebie… dawna Warszawa inaczej

Marta Urbanowicz Marta Urbanowicz

Atmosferę przedwojennej Warszawy znamy dziś najczęściej z filmów, książek, zdjęć… wydawać by się mogło, że przeszłość, to przeszłość i czasem trudno mówić o umiejętnym odtwarzaniu klimatu dawnych lat z obrazów i liter.  
Koncert, który odbył się 13 czerwca. 2012 r. w sali pod Liberatorem w Muzeum Powstania Warszawskiego pokazał jednak, że istnieją również mniej suche środki, mogące wyczarować ducha epoki – a jednym z nich jest oczywiście muzyka.

Gwiazdą wieczoru był zespół Voice Band, powstały w 2006 r. i stylistycznie nawiązujący do popularnych w dwudziestoleciu międzywojennych męskich chórów kameralnych. W repertuarze grupy znajdują się głównie polskie szlagiery z lat 30-tych i 40-tych. Nie mamy tu jednak do czynienia z wiernym i bezkrytycznym odtwarzaniem aranżacji z pierwszej połowy XX w. Voice Band prezentuje świeże spojrzenie na dawne utwory, a jednocześnie nie oddala się zbyt daleko od ich pierwotnego kształtu.

W efekcie powstaje muzyka niezwykle lekka i sympatyczna, doskonale brzmiąca w wykonaniu koncertowym i na płycie.
Płycie debiutanckiej, zatytułowanej „W siódmym niebie” i wydanej dopiero w tym roku.   Gościnnie wystąpiła na niej Anita Lipnicka, aranżacji utworów dokonały Urszula Borkowska i Agnieszka Widlarz.

Właśnie ów album, u boku wydanego niedawnego przez Muzeum Powstania Warszawskiego „Śpiewnika dawnej Warszawy” stał się nieożywionym bohaterem promującego ją koncertu. Obie publikacje zakupić można było na miejscu, która to możliwość spotkała się ze sporym entuzjazmem publiki.

Krótko po godzinie 20 na scenie pojawił się Artur Andrus, na którego barkach spoczęła rola prowadzącego koncertu. Ze swoją charyzmą i poczuciem humoru umiejętnie wprowadził publikę w klimat koncertu, który trwał nie nudził się przez kolejne dwie godziny.  

Zabawa była przednia. Stałam dość daleko od sceny i widziałam głównie kolorowe światła, a mimo to z mojej twarzy nie spełzał uśmiech. Gdy tylko zabrzmiały pierwsze nuty „W niedzielę”, ludzie dookoła zaczęli kołysać się w rytm muzyki, niemal tańczyć, podśpiewywać… zresztą i oficjalnie był czas na popisy wokalne publiczności, zaproszonej do wspólnego wykonania utworów: „Bal na Gnojnej”, „Zimny drań” i „Siekiera, motyka”. Wszystkie trzy piosenki zabrzmiały nadspodziewanie odważnie. Swobodnie.
Po bardziej poważnych, rzewnych utworach przychodził czas na coś pogodniejszego – całość grzechem byłoby nazwać monotonną, czy nużącą. Każdą piosenkę publiczność przyjmowała z nowym entuzjazmem, jakby była nie kolejnym, a pierwszym punktem w programie środowego koncertu.

Publiczność się bawiła, bawili się i sami muzycy. I kiedy tuż przed 22 okazało się, że to już koniec, trudno było uwierzyć w ciemność na dworze i późną godzinę.
Cieszę się, że mogłam zabrać mój własny egzemplarz płyty do domu. I w tym domowym zaciszu jeszcze raz poczuć atmosferę koncertu, atmosferę dawnej Warszawy.

 

Zespół Voice Band: Tomasz Warmijak (1 tenor), Arkadiusz Lipnicki (2 tenor), Grzegorz Żołyniak (baryton), Piotr Widlarz (bas), Wacław Turek (akordeon); Gość specjalny – Anita Lipnicka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.