Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Viola organista, czyli stare, ale jare

asd asd
Viola_organista_Zubrzycki

Viola organista zbudowana przez Sławomira Zubrzyckiego, fot. slawomir@zubrzycki.art.pl

 

 

Leonardo da Vinci znany był z tego, że kazał sobie płacić sowite zaliczki, zanim wykonał zamówienie. Dla klienteli genialnego artysty było to nieraz zgubne, gdyż sam Leonardo zapominał o swoich zobowiązaniach, a plany już przygotowane z czasem trafiały ad acta. Powiększał się stosik niezrealizowanych rycin. Jedna z nich przedstawiała instrument, kształtem zbliżony do klawesynu, jednak o zupełnie innym sposobie wydobycia dźwięku. Viola organista zbudowana pierwszy raz w 1570 r. nie doczekała się swego Stradivariusa czy Steinwaya i na blisko pięćset lat pozostała zapomniana. Jednak Anno Domini 2009 miało się to zmienić, kiedy do szkiców i dokumentów, zawierających instrukcję, jak ją skonstruować, dotarł Sławomir Zubrzycki, krakowski pianista i budowniczy dawnych instrumentów. 

Po czterech latach instrument zaprojektowany przez Leonarda odbył swój dziewiczy koncert w ramach V Międzynarodowego Festiwalu Pianistycznego Królewskiego Miasta Krakowa. Był to koncert nie tyle niesamowity i pozostawiający słuchacza w osłupieniu czy nastroju medytacyjnym, o ile po prostu ciekawy. Słowem-kluczem i jednocześnie magnesem dla zaciekawionej publiczności było nazwisko włoskiego wizjonera z XVI w. Viola organista naśladuje swym brzmieniem całą orkiestrę viol da gamba, bowiem jako klawiszowy instrument, napędzany pedałem, daje możliwość grania najbardziej skomplikowanych harmonii, co przy pojedynczej gambie jest oczywiście niemożliwe. Artysta wykonał dzieła Marina Marais, Antoine’a Forqueray, Carla Philippa Emanuela Bacha czy Jean-Baptiste Lully’ego. Ciekawe jest, że na instrument ten nie ma oryginalnego repertuaru, co oczywiście związane jest z niewielkim powodzeniem instrumentu w dawnych czasach. Jedyny utwór z programu zaprezentowanego przez Zubrzyckiego, który w oryginale napisany został na klawiolin (inna nazwa violi organisty) to Sonate in G Wq 65/48 C. Ph. E. Bacha. Pozostałe to transkrypcje utworów na gambę i lutnię. 

Sama barwa klawiolinu jest w istocie bardzo zbliżona do gamby. Mechanizm działa za pomocą krążków poruszających się po swej osi, na których obwodzie umieszczone jest włosie, pocierające odpowiednie struny. Szczególnie miękkie i głębokie brzmienie mają rejestry dolne, które są zarazem najdonośniejsze. Zubrzycki jako wykonawca był moim zdaniem bardziej przekonujący w repertuarze późnorenesansowym czy barokowym (szczególnie Dowland i Hiszpańskie Folie Marais`a). Dźwięk był pełny, a basowe nuty rozbrzmiewały długo w pięknej Floriance. Jedyny, wspomniany już przeze mnie utwór z przeznaczeniem na violę organista, okazał się być nie do końca przekonujący, a w każdym razie wątpliwość pozostawia fakt, czy Sonata in G rzeczywiście nadaje się na ten specyficzny instrument. Sporo było w niej wyższych rejestrów, które zdecydowanie wykraczały poza skale gamb, a przez to uzyskiwały brzmienie miernej jakości organów, w dodatku z podlegającym dyskusji strojem. Z drugiej strony, nie po to instrument ma dłuższą klawiaturę, żeby z niej nie korzystać. Ja jednak pozostanę zwolennikiem głębi i doniosłości dźwięku niż wybujałych figuracji. 

Koncert skłonił mnie do pewnej refleksji nad rozwojem muzyki w ogóle. Współcześni kompozytorzy łamią głowy nad skomplikowanymi programami do tworzenia serii, nowych brzmień i wizualizacji elektroakustycznych, mających na celu coraz głębiej oddziaływać na słuchacza, tymczasem wielkiej frajdy estetycznej dostarczyło słuchaczowi nieznane wcześniej drewniane pudło z metalowymi strunami w środku. Pudło liczące sobie ponad 500 lat. Przychodzi mi na myśl tylko jedno, dosadne podsumowanie: stare ale jare. 

Z Krakowa Damian Kułakowski 

Koncert odbył się 18 października 2013 roku na V Międzynarodowym Festiwalu Pianistycznym Królewskiego Miasta Krakowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.