Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Tomasz Szachowski: Mówiąc o muzyce…

asd asd

Wyobraźmy sobie książkę, która nie ma tytułu, której autor jest nieznany… Albo obraz lub serię obrazów umieszczonych w jednej galerii, które nie mają podpisów, nie wiadomo, kto je namalował, kiedy i gdzie powstały.

Te dzieła, nawet wciągające, nawet intrygujace, wydają się dalece niepełne, fragmentaryczne, zawieszone w próżni. Powodują, że odbiór ich obarczony jest ryzykiem, a nawet może prowadzić do zabawnych nieporozumień. W wypadku muzyki, zwłaszcza instrumentalnej, to ryzyko jest jeszcze większe. Gdy jest to błahy drobiazg, choćby piosenka podobna do setek innych piosenek, puścimy ją mimo uszu i tylko w szczególnych wypadkach potrzebna jest znajomość nazwiska wykonawcy czy – rzadziej – autorów muzyki i słów. Tak zresztą funkcjonują media komercyjne, w których muzyka ma za zadanie wypełnić ciszę brzmieniem, które określi brzmienie stacji. To nie dotyczy wyłacznie muzyki rozrywkowej, podobnie bywa np. z jazzem i muzyką klasyczną. Radio tworzy tło dźwiękowe wyróżniające go spośród innych mediów. Nie istnieje dzieło, nie istnieje twórca lub twórcy, pozostaje tło. 

Na drugim biegunie medialnym muzyka traktowana jest jak dzieło sztuki, jako przekaz „dobra, prawdy i piękna”. Pomaga nam żyć, czyni nas lepszymi, bardziej otwartymi na świat i innych ludzi, stanowi azyl w chwilach trudnych. Wrażliwość muzyczna, słuchanie muzyki i jej wykonywanie owocuje – co udowodniono – świetnymi efektami także w innych dziedzinach m.in. w matematyce, w zawodach technicznych, w medycynie i bankowości. A więc mówienie o muzyce w tym szerokim kontekście staje się wręcz koniecznością 

i w wypadku dzieł sztuki stanowi ich niezbędne uzupełnienie. 

Najtrudniej mówić o utworach już wielokrotnie opisanych. Niech to będą z jednej strony piosenki Beatlesów, z drugiej symfonie Mozarta. Cóż tu jeszcze dodać? Jak temat inaczej ugryźć? Co jeszcze znaleźć? To jest właśnie wyzwanie, które każde wrażliwe pokolenie podejmuje na nowo. 

Oto kilka sugestii, które chciałbym rozwinąć a które moim zdaniem mogą pomóc mówić o muzyce:

 

Po pierwsze: Unikamy komentowania utworów, które się nie podobają, których nie rozumiemy, które są dla nas obojętnie; 

Po drugie: Próbujemy łączyć zastaną wiedzę na ich temat z własnymi przemyśleniami i odczuciami;

Po trzecie: Nic nikomu nie narzucajmy, unikajmy jak ognia pozycji wszystkowiedzącego prymusa; nie bójmy się własnych wątpliwości, stawiajmy znaki zapytania;

Po czwarte: Pozostawiajmy słuchaczom zawsze spory margines dla własnej interpretacji;

Po piąte:  Nie „opowiadajmy” utworów, traktujmy ich przeżycie jak pełną niespodzianek wspaniała przygodę;

Po szóste:  Budujmy powoli i konsekwentnie własną wiarygodność. To kluczowa kwestia w ocenie i komentowaniu muzyki.     

 

Tomasz Szachowski – muzyk, dziennikarz Polskiego Radia, wcześniej „Trójki”, od 1982 r. – „Dwójki”, współpracownik „Jazz Forum”.

 

Jedna odpowiedź do “Tomasz Szachowski: Mówiąc o muzyce…”

  1. Jan Orłowski napisał(a):

    Dzień dobry, Panie Tomaszu Szachowski,
    z braku innych możliwości skontaktowania się z Panem, wybrałem tę drogę.
    Dzisiaj wysłuchałem (niestety,tylko fragmentu) Pana audycji, w której przytaczał Pan jazzowe wariacje na tematy bachowskie,między innymi Jacques Loussier’a. Pana bardzociepły komentarz o twórczości J. Loussiera spowodował, iż ośmielam się zapytać, czy zna Pan występ J.Loussier Trio w kościele św. Tomasza w Lipsku, w 2004 r.
    Jeśli nie, to mam nagranie na DVD tego występu i chętnie je Panu udostępnię jako prezentu pod choinkę. Jest to na-
    granie DVD emisji niemieckiego, nie istniejącego już, Theaterkanal, który w swoim czasie realizował między in-
    nymi b. interesujące emisje muzyczne.
    Będę szczęśliwy gdyby mógł Pan przyjąć ode mnie ten prezent.
    Pozdrawiam i życzę spokojnych Świąt Bożego Narodzenia i
    wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2013.
    Jan Orłowski
    P.S Przepraszam , że nie piszę na temat (skądinąd b. interesujący, bo w wielu wypadkach muzyka jest „tzw” )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.