Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena

Say gra Beethovena

Relacja z recitalu fortepianowego Fazila Saya, który odbył się w ramach XVIII Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena. Pianista wykonał nie tylko dwie sonaty ostatniego z klasyków wiedeńskich, lecz również szereg własnych kompozycji. 

Skrzypek, który pokochał wiolonczelę

Gram na skrzypcach za sprawą moich dziadków, którzy pewnego dnia, gdy miałem dwa i pół roku, przynieśli je do domu. Ponieważ wiedzieli, że uwielbiam wiolonczelę, zażartowali, że to jest właśnie ona. Przez pewien czas myślałem więc, że gram na wiolonczeli – wspomina wybitny skrzypek Julian Rachlin w rozmowie dla MGM.

Verdi na finał

Jest to dzieło na miarę swoich czasów, potężne i patetyczne. Wykonane było z dużym rozmachem, a słynne Dies irae , wywołało drżenie podłogi. Krzysztof Penderecki, który poprowadził chór i orkiestrę Filharmonii Narodowej, wyciągnął z wykonawców bardzo wiele i, mimo kilku wpadek,  oceniam ich współpracę bardzo pozytywnie. Grzegorz Dąbrowski o koncercie zamykającym 17. Wielkanocny Festiwal Ludwiga van Beethovena.

Zapomniany Szymon Czarnogęba

Fenomenalny Stephen Powell jako Simon Boccanegra w operze Verdiego pod dyrekcją Łukasza Borowicza pokazał wielki kunszt wokalny i piękno głosu barytonowego, a swą rolę zaśpiewał z prawdziwą gracją i patosem – pisze Maciej Madaliński, który debiutuje jako autor Młodzieżowej Gazety Muzycznej.

 

Rachlin&Golan, czyli przepis na sonaty

Julian Rachlin stara się odnaleźć „między  nutami” to, czego Beethovena nie chciał wyrazić wprost – pisze Damian Kułakowskim o podziwianym przez siebie skrzypku.

Pytanie, wyzwolenie i obroty sfer niebieskich

John Axelrod, uczeń samego Leonarda Bernsteina, poprowadził wczoraj orkiestrę Filharmonii Narodowej i chór Opery i Filharmonii Podlaskiej z ogromną dojrzałością i dokładnością, a jednocześnie ze swobodą i naturalnością. Niczym jego wielki nauczyciel gesty miał bardzo precyzyjne, ale nie mechaniczne.

Belcea: Przepis na Beethovena

Damian Kułakowski: W Kwartecie F-dur już od pierwszych dźwięków tematu wiolonczelowego słychać było, że muzycy szukają Beethovena, docierając w swych poszukiwaniach dalej niż wiele innych zespołów.

Pięć kroków dalej

Magda Białecka: Rola partytury zdewaluowała się do funkcji medium, które pośredniczyło między wykonawcami a kompozytorem.


Magdalena Białecka o koncercie Belcea Quartet.

Reszta jest milczeniem…

Jedyne, co udało się dyrygentowi od orkiestry uzyskać, to wielki, pompatyczny wrzask, nijak mający się do wzniosłości muzyki Brucknera. Nie mówiąc już o zakończeniu, równie bezmyślnie urwanym, co pozostałe części.

„Koncertowy” Wagner

Przyznam szczerze, że najsłynniejsza scena tego aktu, a jednocześnie najdłuższa i rzekomo najpiękniejsza scena miłosna w historii opery nie przekonała mnie zupełnie. Nie miała ona dla mnie tej oczekiwanej romantycznej tkliwości, jaka powinna cechować intymny dialog dwojga tragicznie miłujących się kochanków.