Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Grzegorz Dąbrowski

4. Bezczasowość czasu – „Makrokosmos I i II” George’a Crumba (2)

Jego partytury, a zwłaszcza partytura Makrokosmosu ułatwiają zrozumienie, a na pewno pełniejsze odczucie materiału dźwiękowego. To lektura wymagająca, acz fascynująca. Crumb bowiem kreuje swoje utwory graficznie, tworzy symboliczną notację, dopełniającą realizację tytułów poszczególnych części o czynnik wcześniej w muzyce niespotykany.

3. Bezczasowość czasu – „Makrokosmos I i II” George’a Crumba (1)

Co wyróżnia formę Crumba spośród innych kompozytorów XX wieku i co wyłamuje go niejako z nurtu powojennej awangardy (mimo wielu nowatorskich pomysłów w utworach z lat 60. i 70-tych), to wiara w wartości stałe, niezmienne, ponadczasowe. W całkowitej opozycji do wszystkich wywrotowców, którzy słowo „awangarda” wypisane mieli na czole.

2. Muzyka z perspektywy psychologicznej

Wraz z nastaniem XX wieku klasyczna tonalność przestała twórcom wystarczać. Podejmowali się oni tworzenia i korzystania z metod określanych jako atonalne, awangardowe, które w warstwie historycznej i muzykologicznej są arcyciekawe, jednak w perspektywie psychologicznej doprowadziły do zaniedbania kontaktu ze słuchaczem.

1. O formie dzieła muzycznego

W muzyce przez wieki forma, choć ewoluowała, podległa była zasadom, wobec których kompozytor stosował dyscyplinę. O tym czy była ona żelazna czy nie, świadczyła przede wszystkim jego inwencja twórcza (forma w swej postaci mogła nie wystarczać zamysłowi dzieła) oraz odwaga.

Przestrzeń (nie)okiełznana

W sporach o to, jak ma być wykonywana muzyka dawna, myślę, że powinno się poruszyć także temat – „gdzie”. 

Perfekcyjnie czy uczuciowo

Dyskusja nad specyfiką wykonywania muzyki (szczególnie dawnej, a im dalej wstecz, tym gorętsza) toczy się nie od dziś.