Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Święty czas to radosny czas

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

Sprzątając dom w upragniony wolny dzień, szykując się do do piątkowego końca świata, myśląc o otworzeniu najlepszej butelki wina, aby się nie zmarnowała, słyszę w radio następującą szkaradę (wersję polską):

 

“Christmas time, Mistletoe and Wine

Children singing Christian rhyme

With logs on the fire and gifts on the tree

A time to rejoice in the good that we see”

 

 Tłumaczone jako:

 

“Święty czas, to radosny czas.

Zobacz ile serca jest w nas.

Gdy w kręgu świątecznym

wirują dziś, nasze nadzieje

na nowe dni.”

 

Ludzie, co jest z wami nie tak? Nie wiem czy ktokolwiek zastanawia się nad tym, co śpiewa się w święta. Wiadomo że proste czynności, jak mycie podłogi, wyzwalają myślenie. Toteż dziś do mnie dotarło:

 

“Święty czas” – czyli co? Boże Narodzenie? Wtedy kiedy mogę robić co chcę? Kto z was robi w święta to, na co ma ochotę (nie sprząta, nie zabija karpia, nie gotuje, nie musi spotykać się z krewnymi i przeżywać corocznych dramatów rodzinnych)? Jeśli w święta nie mogę robić tego na co mam ochotę (a mianowicie siedzieć gdzieś na egzotycznej wyspie, z dala od śniegu i smutnych ludzi), to bynajmniej nie jest to dla mnie czas radosny.

 

“Gdy w kręgu świątecznym

wirują dziś, nasze nadzieje

na nowe dni.”  

 

 Nawet nie wiem jak ująć to w słowa. Moją (i pewnie wielu, którzy ze względu na dobre wychowanie czy obyczaje się do tego nie przyznają) główną nadzieją na nowe dni w te święta jest to, by się jak najszybciej skończyły.

 

Dla jasności, oryginalny tekst powyższego hitu, ma więcej sensu, niż rodzime tłumaczenie. Powiem więcej, wizja picia wina przy kominku, gdy obok śpiewają sobie dzieci, a pod choinką leżą prezenty, jest zupełnie przyjemna.

 

Przebój Last Christmas, wydany w 1984 roku, drobił się wręcz swojej strony na wikipedii. Mimo swego tytułu, piosenka jest raczej o miłości niż o świętach, ale ludzka logika nakazuje jej słuchać (w kawiarniach, sklepach, urzędach, na niedorzecznym diabelskim młynie w sercu Warszawy, na lodowisku…) zimą, w okolicach Bożego Narodzenia. Żeby było śmieszniej, George Michael pisał tę piosenkę zapewne z myślą o swoim kochanku. Tak, kochanku, bo w chłopcach się lubował. Śpiewajmy więc Last Christmas w dzień narodzenia Jezusa. Duchowni muszą być wniebowzięci ;)

 

Jeszcze jedna, obiecuję ostatnia wzmianka. Cicha noc. Według mnie, piękna, tradycyjna, XIX-wieczna, niemiecka kolęda. Do tej pory przetłumaczona na ponad 300 różnych języków i dialektów. Autorem wiersza Stille Nacht był salzburski wikary Joseph Mohr. Melodia powstała 2 lata później, czyli w 1818 r., jej autorem był organista Franz Gruber. Ta prosta piosenka została wykonana po raz pierwszy na pasterce w salzburskim kościółku. Spodobała się mieszkańcom tak bardzo, że po niedługim czasie była znana w całej okolicy, a następnie na dworze w Berlinie. Niemcy nie tylko wyciągają nas z kryzysu, dzięki nim mamy także piękne pastorałki.

 

 

A będąc w temacie pastorałek zwanych też kolędami.Kolęda w swym pierwszym znaczeniu była zatem noworoczną pieśnią powitalną i pochwalną na cześć gospodarzy, przekazywała życzenia szczęścia i pomyślności. Kolęda swe źródła ma w obchodach rzymskich calendae styczniowych (mensis Januarius). Był to szczególny dla Rzymian pierwszy dzień miesiąca, ponieważ 1 stycznia, począwszy od 153 roku przed narodzinami Chrystusa, konsulowie rzymscy obejmowali swój urząd. Dekretem Juliusza Cezara, 1 stycznia został oficjalnie ogłoszony jako początek roku administracyjnego. Z tej okazji w Rzymie odwiedzano się, składano sobie wzajem podarki, śpiewano pieśni. Zwyczaje te przejęło chrześcijaństwo, łącząc je z okresem Bożego Narodzenia, uważanym za początek rachuby nowego czasu.

Dominika Kowalska 

3 odpowiedzi na “Święty czas to radosny czas”

  1. Łukasz napisał(a):

    Artykuł przedstawia własny, subiektywny punkt widzenia autorki :)

    Zastanawiam się, dlaczego autorka nie siądzie po prostu z tym winem przy kominku i nie odpocznie. Być może dlatego, że zalicza się do młodzieży mieszkającej z rodzicami i po prostu nie ma wyboru (bo jej kazano…).

    • Dominika Kowalska napisał(a):

      Witaj Łukaszu. Autorka nie zalicza się do młodzieży mieszkającej z rodzicami i siadłaby chętnie przy kominku, gdyby go posiadała. Autorka ma też ten problem że nie potrafi odpoczywać, a że zalicza się do miłośników wina, toteż ten punkt został już odhaczany na liście TO DO. Pozdrawiam :)

  2. Łukasz napisał(a):

    Czekam na kolejne artykuły :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.