Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Świat mazurkiem malowany

Marta Urbanowicz Marta Urbanowicz

To już piąta edycja festiwalu muzyki ludowej „Wszystkie Mazurki Świata”. W tym roku zabrzmią zarówno doskonale wszystkim znane, tradycyjne tańce, jak i chociażby szwedzka polska. Razem z gośćmi ze Skandynawii i braćmi Słowianami, poszukiwać będziemy wspólnej, muzycznej osi.

 

W ramach festiwalu nie można będzie narzekać na monotonię. Dla każdego znajdzie się coś interesującego. Od wtorku 7 maja odbywać się będą warsztaty tańca, śpiewu oraz gry na ludowych instrumentach. Dzieci z chęcią obejrzą spektakl „Muzykanci Tralalanci”, a na targowisku instrumentów będzie można nabyć dudy czy lirę korbową.

 

Jeśli zaś chodzi o koncerty, 6 maja o godzinie 19:00 odbył się pierwszy z nich. Pod hasłem „Wokół Bałtyku” w Domu Polonii na Krakowskim Przedmieściu zabrzmiały utwory polskie i skandynawskie, które – jak się okazało – wcale tak bardzo nie różnią się od naszych oberków czy kujawiaków.

Jako pierwsza wystąpiła Kapela Sławomira Czekalskiego. Zespół, uzbrojony w harmonię trzyrzędową, skrzypki i bęben, grał taniec za tańcem, a spora część publiki zerwała się z krzeseł, by, dobrawszy się w pary, wirować w rytm muzyki.

„I only have one fiddle, but I hope you can hear me”  – żartował Harald Haugaard, skrzypek z Danii, który jako drugi pojawił się na scenie. Szybko okazało się jednak, że jeden muzyk może równie umiejętnie, a może nawet lepiej oczarować słuchaczy. Za oknem zapadał zmrok, a mężczyzna powoli snuł opowieść o czasach swego dzieciństwa i folklorze, w którym się wychował, przeplatając ją skocznym lub łagodnym brzmieniem skrzypiec.

Wreszcie przyszedł czas na ostatni punkt programu – Trio Nordik Tree, złożone z artystów fińskich i szwedzkich. Poprzez podparcie duetu smyczkowego fisharmonią muzycy obdarzyli publiczność zupełnie nowym, nietypowym brzmieniem, a wykonując własne, współczesne kompozycje na tradycyjnych instrumentach, pokazali pełen, bogaty wachlarz swoich możliwości.

Po niemal dwóch i pół godzinie rozbrzmiała burza oklasków. Część słuchaczy opuściła swoje miejsca, część została jeszcze, by uczestniczyć w dalszej części wieczoru.

 

„Wszystkie Mazurki Świata” zakończą się w niedzielę, 12 maja. Jeszcze niemal przez cały tydzień będzie można doświadczać różnorodności muzyki świata, a zarazem jej braku. Nasze korzenie, jakkolwiek leżące głęboko, są przecież wspólne i warto o tym pamiętać – nawet w XXI w. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.