Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Strawiński Hip Hop – Historia Żołnierza

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

„Strawiński – hip-hop” to edukacyjny spektakl oparty na balecie Igora Strawińskiego „Historia żołnierza”. Autorami pomysłu byli Viola Łabanow i Adam Mazurek. Mimo że przedsięwzięcie przeznaczono dla młodzieży, na sali pojawiło się wielu dorosłych. 

 

Premierę spektaklu mogliśmy oglądać 21 czerwca w Sinfonii Varsovia, która niegdyś była siedzibą instytutu weterynaryjnego. Sam koncert odbywał się w stajni (!) przerobionej na mini salę koncertową. Pomieszczenie było duszne, jednak nikomu to nie przeszkadzało.

Gdy spektakl się rozpoczął, nie było już wolnych miejsc. Sala była ciemna, oświetlona tylko dużym, czerwonym neonem, co jeszcze bardziej podnosiło poziom ekscytacji w oczekiwaniu na widowisko.

 

Spektakl się rozpoczął, na scenę, w rytm muzyki, wmaszerował żołnierz (Szymon Osiński), chłopak biedny i głodny. Jedyne co miał to skrzypce i talent muzyczny. Jednak na swojej drodze napotkał Diabła (Joanna Ziemczyk), który kusił go niemiłosiernie. Najpierw uczynił bogatym, później zostawił, czarcim zwyczajem, z niczym. „Za nadmiar szczęścia trzeba szczęściem płacić, mieć dwie radości i te obie stracić”. Gdzieś po drodze pojawiła się historia z księżniczką, którą trzeba było uzdrowić (oczywiście za pomocą tańca i gry skrzypiec). Nagrodą była ręka uzdrowionej. Żołnierz w końcu uświadomił sobie, co tak naprawdę jest ważne w życiu i wziął sprawy w swoje ręce… „Bo biada temu kto pragnie zbyt wiele, o tym pamiętać trzeba przyjaciele”.

 

Zauważyłam, że spektakl zrobił wrażenie na widzach. Stało się tak za sprawą świetnych muzyków, tancerzy oraz narratora.

Moją przychylność zaskarbił sobie po wieki wieków właśnie narrator i Król w jednej osobie – Dariusz Jakubowski. Swoją osobowością nadał charakter przedstawieniu i średnio ciekawej fabule. Kolejną osobą, która przykuła moje oko była tancerka (Diabeł) – Joanna Ziemczyk, która swymi wyrazistymi, a tam gdzie potrzeba było płynnymi ruchami cieszyła oczy widzów. Inną interesującą rzeczą było to, że spektakl był zaaranżowany współcześnie, a znaczy to tyle, że obok tańca klasycznego było miejsce na hip hop i muzykę z komputera. Dało to bardzo ciekawy efekt. Takie połączenia sprawdzają się, pasują do siebie i w przyszłości będzie ich coraz więcej.

 

W spektaklu Strawiński Hip Hop, obok profesjonalistów występowali też młodzi tancerze pracujący pod kierunkiem Joanny Ziemczyk (Diabeł).

 

Oprócz komputera, towarzyszyła nam muzyka skrzypiec (Michał Lisiewicz), fortepianu (Emilia Sitarz), klarnetu (Adam Mazurek) oraz instrumentów perkusyjnych (Magdalena Kordyliasińska). Jest to grono naprawdę zacnych muzyków, którzy swoją grą uświetniali spektakl.

 

Wstęp był wolny, wejść więc mógł każdy. I każdy powinien, bo warto. Ja osobiście będę śledziła repertuar i akcje Sinfonii Varsovii.

 

Dominika Kowalska

 

„Strawiński – hip-hop”, Akcja Labirynt 2012, organizator: Fundacja Muzyka Jest dla Wszystkich, 21 czerwca, siedziba Orkiestry Sinfonia Varsovia, ul. Grochowska 272 .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.