Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Spacerkiem po nowej „Atmie”

Marta Urbanowicz Marta Urbanowicz

Dawny klimat dworku w Żelazowej Woli diabli wzięli. Niewiele pozostało z tego, co jako uczennica szkoły podstawowej miałam przyjemność oglądać podczas jednej z wycieczek. Niewiele z tej domowej atmosfery i, ogólnie rzecz biorąc, niewiele. Tylko białe, ascetyczne wnętrza, szklane płyty i audioprzewodnik. Trzeba iść z duchem czasu.

Bałam się trochę, że w odremontowanej niedawno zakopiańskiej „Atmie” zastanę to samo. Willę, w której Karol Szymanowski spędził lata 1930-1935, ponownie otwarto dla zwiedzających 10 maja, po rocznej renowacji i modernizacji w ramach projektu „Muzyka pod Tatrami”. Szczęśliwie jednak rzeczywistość okazała się bardzo odmienna od moich oczekiwań.

 

Nie obyło się oczywiście bez zmian. Zawieszony na ścianie multimedialny ekran pozwala zapoznać się z życiorysem kompozytora oraz jego podróżami, biografię Szymanowskiego w przystępny sposób prezentuje natomiast szereg krótkich filmów, o których kolejności wyświetlania zwiedzający decydują samodzielnie – tłumów nie ma, można zatem spokojnie usiąść i oglądać.

Muzeum przygotowało też coś dla melomanów – przy stanowisku ze słuchawkami znajdują się nagrania utworów Szymanowskiego, dostępne za pomocą przejrzystego, dotykowego interfejsu.

Na werandzie umieszczono księgę pamiątkową. Tuż obok leży fotokopia zeszyciku, w którym kompozytor zapisywał tytuły swych dzieł, a przy nim nieco większa książeczka z wycinkami prasowymi na temat twórcy. Warto zatrzymać się tam na moment i przeczytać choć kilka z nich, by przekonać się, że muzykę Szymanowskiego doceniano naprawdę na całym świecie.

 2921

Gabinet pozostał takim, jakim go pamiętałam – to w tym pomieszczeniu najwierniej odwzorowano charakterystyczny wystrój willi. 

2923

Zachował się też szereg wystawianych w gablotach pamiątek – od listów, przez przedmioty codziennego użytku, do słynnych dwóch portretów autorstwa Witkacego – przyjaciela kompozytora.

 2922

2918

Warto również wspomnieć, że przy okazji ostatniego remontu, dużą uwagę poświęcono ogrodowi wokół „Atmy”, przekształcając go tak, by jak najbardziej przypominał ten, na który Karol Szymanowski spoglądał z okna werandy. 

Zmieniło się niedużo. Na biurku kompozytora fotografie wciąż w tym samym układzie, a w recepcji do kupienia wciąż tylko jeden wzór pocztówki. Tak nieodzowne w dzisiejszych czasach multimedia są, ale nie przytłaczają. I atmosfera wciąż ta sama. Całe szczęście.

 

Marta Urbanowicz

Plan koncertów w „Atmie” na 2013 rok

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.