Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Soundtrack życia

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

Pierwszy wpis, wręcz rozdziewiczenie bloga. Postanowiłam więc zasugerować w nim co nieco o tym, co będę tutaj pisać. Jeśli szukasz bloga typowo o muzyce, z fachową terminologią, odsyłam do blogów moich redakcyjnych kolegów. Każdy z nich ma dużą wiedzę na temat muzyki i przedstawia ją w ciekawy sposób. Tutaj, muzyka będzie przedstawiana bardzo subiektywnie, w różnych dziwnych zestawieniach. Mam jednak nadzieję że ciekawie, bo wszystko to co opiszę sprawia mi wielką radość. I mam nadzieję, że wam również będzie.

 

 Soundtrack mojego życia

Soundtrack mojego życia

 

Każdy, dla kogo muzyka jest ważna, kto może powiedzieć „ muzyka jest moim życiem”, ma takie utwory, które kojarzą mu się z konkretną sytuacją. Przywołują wspomnienia, wywołują uśmiech na twarzy lub wprawiają w nostalgię. Utwory które idealnie opisują jak się czujemy, w jakim jesteśmy nastroju. Podobnie jak zapach, smak, rozmaite miejsca, muzyka przywołuje wspomnienia, a wraz z nimi emocje.

Wiadomym jest, że soundtrack mojego życia będzie różnił się od waszych. Muzyka bardzo dobrze oddaje nastrój człowieka. Widząc czyjąś aktualną playlistę byłabym w stanie stwierdzić, czy dana osoba ma ochotę ze mną rozmawiać, czy lepiej żebym zostawiła ją w spokoju.

Idąc wczoraj do pracy (ze słuchawkami na uszach) słuchałam piosenki Wild child by Enya, wydała mi się bardzo odpowiednia dla tamtej chwili, wyrażała wolność którą wtedy czułam. Wracając z pracy nie miałam już słuchawek na uszach (telefon mi się rozładował), ale gdybym miała wyznaczyć wtedy piosenkę określającą mój nastrój, byłby to z pewnością marsz pogrzebowy…

Jakże dobrą formą ekspresji jest muzyka. Dla utalentowanych, jest możliwością wyrażania siebie poprzez wykonywanie bądź jej tworzenie. U nie posiadających takich umiejętności pobudza zmysły, porusza emocje, inspiruje, dodaje energii, wpływa na nastrój.

Muzyka opisuje w dużej mierze nasze życie. Polecam zastanowić się w różnych momentach życia codziennego (na przykład idąc do pracy/szkoły/ będąc w parku/ bawiąc się z psem ) jaki utwór by oddał to, co w tej chwili czujemy. Zbierając po kolei utwory, stworzymy playlistę dnia (muzyczną, trochę nieuchwytną formę pamiętnika). Wyciągając abstrakcyjną średnią arytmetyczną z kilkudniowej playlisty, mamy soundtrack życia.

Bywa, że soundrack naszego życia jest melancholijny, w tonacjach molowych. Lecz muzyka, jak życie, ma wiele barw, zarówno tonacje dur jak i moll. Ważne żeby w życiu przeważały jednak utwory kojarzące się ze szczęściem, ekstazą. Po deszczu zawsze wschodzi słońce (czasem nawet pojawi się tęcza!), a ja, mimo różnorodności i tonacyjnych rozbieżności staram się utrzymywać soundtrack mojego życia w tonacjach durowych i żyć zgodnie z zasadą Dolce Vita. I wam też polecam ;-)

Jedna odpowiedź do “Soundtrack życia”

  1. Paulina napisał(a):

    ‚średnią arytmetyczną’!?!?!?!
    dominika, strach sie bać xd

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.