Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Pstrąg, który pijał Beaujolais

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

Dziś zakończył się 13 Festiwal Ogrody Muzyczne z Litwą jako motywem przewodnim. Repertuar był bogaty i nawet najbardziej wybredny słuchacz mógł znaleźć coś specjalnie dla siebie. Tym, co mogło szczególnie zainteresować był balet szwajcarskiego choreografa Martina Schläpfera W pogoni za Pstrągiem.

 

Każdy jako dziecko marzył kiedyś by zostać strażakiem, lekarką czy gwiazdą rocka. Martin Schläpfer będąc chłopcem pragnął zostać łyżwiarzem figurowym. Dziś możemy dziękować obserwującej go niegdyś nauczycielce tańca, która widząc że łyżwiarstwo figurowe idzie mu bardzo dobrze, zachęciła go do spróbowania baletu. Marianne Fuchs miała dobre oko, bo już dwa lata później Martin Schläpfer  zdobył Prix de Lausanne, zyskując w ten sposób pieniądze na naukę w Royal Ballet School in London. Los tancerza jest jednak krótki. W tym świecie przeważnie liczy się młodość i sprawne ciało. Cóż począć? -Można zostać choreografem! A nawet więcej, można zostać choreografem roku 2009.

 

Schlapfer nie boi się mieszania tańca klasycznego z nowoczesnym. Jak powiedział pisarz Wojciech Kuczok : Trzeba zawsze pamiętać o pasji, bez pasji nie ma sztuki, sztuki nie ma bez ryzyka. Martin Schlapfer to ryzykant. I to ryzyko się opłaca.  Choreografia jest w ten sposób niezwykle ciekawa, zwłaszcza dla widza obytego z baletem.

 

W pogoni za Pstrągiem jest właśnie takim baletem XXI wieku wykonanym do muzyki Franza Schubrta Kwintet fortepianowy A-dur „Pstrąg”. Przyciąga tu wszystko. Od wielobarwnych, błyszczących kostiumów, przez muzykę Schuberta aż po nowatorską choreografię. To romans rybaka z jego zdobyczą. Patrząc na rybaka w czarnych kaloszach, mamy wrażenie że jest to wręcz historia filozoficzna. Może tu wcale nie chodzi o to by rybę złapać i z dumą zanieść żonie do oprawienia? Może celem większym niż sam cel jest droga do niego prowadząca?

Pstrągi Schlapfera są zabawne. Mimo że głównie milczą, ich ciała wyrażają tyle emocji! Ryby tańczą do muzyki zespołu The Libertines Don’t be shy, okazują uczucia, dobierają się w pary po czym zmieniają partnerów: błyszczący, kolorowy, pełny temperamentu pstrąg żeński ze stonowanym, srebrzystym osobnikiem męskim. Ponad to upijają się Beaujolais a niektóre z nich mają nawet niebieskie włosy. Jak ludzkie są pstrągi Schlapfera!

Mimo całego swojego geniuszu, W pogoni za pstrągiem nie jest jedynie sukcesem samego choreografa. Tancerze niemieckiego Ballett am Rhein oprócz wyuczonego zawodu, wykazują się talentem aktorskim. Idealnie oddają osobowość tych zabawnych stworzeń nie tylko tańcem, ale też mimiką twarzy oraz gestami.

W pogoni za Pstrągiem wyróżnia się na tle konwencjonalnych baletów. Jest czymś, co na warto poświęcić 51 minut, choćby z czystej ciekawości inności. Ten czas nie pójdzie na marne.

Następne Ogrody Muzyczne przypadają na prezydencję Włoch w Radzie Unii Europejskiej. Możemy sobie tylko wyobrazić perełki jakie przygotują dla nas organizatorzy.

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.