Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Podleś zaśpiewała Chopina

Maciej Madaliński Maciej Madaliński

Tegoroczna IX edycja Międzynarodowego Festiwalu Chopin i jego Europa w dużej mierze poświęcona jest twórczości jubilatów Witolda Lutosławskiego i Benjamina Brittena, Krzysztofa Pendereckiego, Giuseppe Verdiego i Ryszarda Wagnera, wielu mniej znanym kompozytorom polskim (Nowakowski, Janiewicz, Kurpiński). Nie mogło zabraknąć recitalu wokalnego, podczas którego zaprezentowana by była twórczość pieśniarska naszego wybitnego kompozytora. W tym roku organizatorzy zaprosili do wykonania recitalu z pieśniami wybitny polski kontralt o międzynarodowej sławie – Ewę Podleś. Przy fortepianie towarzyszyła jej polska pianistka, laureatka X Konkursu Chopinowskiego – Ewa Pobłocka. W repertuarze znalazły się pieśni takich kompozytorów jak Fryderyk Chopin, Mieczysław Karłowicz, Witold Lutosławski oraz Johannes Brahms.  

Ewa Podleś uważana jest za najlepszy obecnie kontralt na świecie. Jej szeroki głos (3 oktawy), wspaniała technika, biegłość, koloratura czynią ją jedyną taką śpiewaczką na świecie. Podleś śpiewa w najważniejszych teatrach operowych świata oraz z najlepszymi śpiewakami m.in. Mariella Devia, Edita Gruberova. Ukończyła studia na warszawskiej Akademii Muzycznej, zadebiutowała w 1975 roku rolą Rozyny w Cyruliku sewilskim Gioacchino Rossiniego na deskach Teatru Wielkiego w Warszawie. W 1984 roku zadebiutowała w Metropolitan Opera partią tytułową w Rinaldzie Haendla, śpiewając partię na zmianę z Marilyn Horn. Swoją współpracę z La Scalą rozpoczęła w 1993 roku partią tytułową w Tankredzie Rossiniego. Jest cenioną interpretatorką dzieł Haendla i Rossiniego. Wykonuje również dzieła takich kompozytorów, jak Verdi, Donizetti, Mozart, kompozytorów rosyjskich. W swoim repertuarze posiada nie tylko repertuar operowy, ale również oratoryjno – kantatowy. Bardzo często i chętnie wykonuje recitale wokalne.

Na czwartkowym koncercie mieliśmy okazje posłuchać pieśni Fryderyka Chopina, Mieczysława Karłowicza, Witolda Lutosławskiego oraz Johannesa Brahmsa. Jestem wielkim fanem talentu i nieziemskiego głosu Ewy Podleś i bardzo czekałem na ten recital, mając jeszcze w pamięci jej ostatni koncert w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej.

Koncert rozpoczęła Ewa Pobłocka wykonując Impromptu As-dur op. 29 oraz Balladę As-dur op. 47 Fryderyka Chopina. Następnie na scenie pojawiła się Diva i po gorącym przywitaniu przez publiczność rozpoczęła koncert. Po chopinowskim wstępie fortepianowym pozostaliśmy w kręgu twórczości tego kompozytora. Ewa Podleś zaśpiewała pięć pieśni. W mojej ocenie Chopin w interpretacji słynnej śpiewaczki był zbyt ciężki, a przecież jego pieśni, choć to pieśni artystyczne, są wbrew pozorom lekkie, żartobliwe. Następnie mieliśmy okazję usłyszeć pieśni Mieczysława Karłowicza. Tutaj jestem pełen podziwu i w pełni usatysfakcjonowany. Artystka wspaniale oddała klimat jednych z piękniejszych pieśni w polskim repertuarze. Mogę powiedzieć, że Karłowicz brzmiał tak, jak brzmieć powinien. Odpowiedni dramatyzm, dynamika, stopniowanie emocji – pierwsza klasa wykonania. W drugiej części również po wstępie fortepianowym (6 Klavierstücke op. 118) Ewa Podleś wykonała pieśni ze zbioru Zigeunerlieder op. 103 Johannesa Brahmsa. Co ciekawe ów zbiór jest przeznaczony na cztery głosy (SATB) lub chór z towarzyszeniem fortepianu. Tu owe pieśni były wykonane solistycznie. Cykl pieśni cygańskich Podleś zaśpiewała wręcz fenomenalnie. Proste, krótkie ale efektowne pieśni były zaśpiewane z gracją. Widać było, że artystka bawi się, gra i czaruje publiczność zarówno swoim głosem, grą oraz muzyką Brahmsa.

 

Koncert był niewątpliwie wydarzeniem tegorocznego festiwalu za sprawą solistki. Widownia zgotowała jej owację na stojąco i wymusiła wręcz wykonanie bisu (Prząśniczka Stanisława Moniuszki). Podleś powracała na scenę aż pięciokrotnie w towarzystwie braw i gromkiego aplauzu. Aplauzu w pełni zasłużonego, bo pokazała, że jest wybitną śpiewaczką, artystką i muzykiem. Nie zawiodła publiczności a wręcz uraczyła ich pięknem polskiej oraz niemieckiej literatury wokalnej. Z niecierpliwością czekam na kolejne koncerty artystki i mam nadzieje, że częściej warszawska publiczność będzie miała okazję jej posłuchać.

 

Maciej Madaliński

 

Recenzja koncertu z 22 sierpnia 2013 r. w Studio Koncertowym Polskiego Radia.

miniatura – fot. Andrzej Świetlik

Zdjęcia  Wojciech Grzędziński 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.