Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Płyta moich marzeń

asd asd

Różnorodność dźwięków, nieprzewidywalność – to wszystko sprawia, że moje serce bije mocniej. Czuję się, jakbym przenosiła się do zupełnie innego świata, jakbym była w innym wymiarze. Słuchając poszczególnych utworów z tej płyty, mam przed oczami wyjątkowe obrazy. Słuchając utworu „Warsaw”, widzę spieszących się ludzi, mężczyzn z teczkami, pędzących do pracy, kobiety z wózkami, śpieszące do autobusu. I tylko te klimatyczne zwolnienia pokazują mi młodzież, która zawsze i na wszystko ma czas, nigdzie się nie spieszy, wszędzie zdąży. 

Za to utwór „Little Monster” kreuje w mojej głowie obraz nocy. Nocy, która przeraża. Samotny spacer, może nawet powrót z jakiegoś miejsca. Wyjątkowo ciemna noc, wyjące psy. Wędrówka do domu, kiedy każde drzewo, każdy najzwyklejszy słup energetyczny przypomina ludzką sylwetkę. Kiedy nasza wyobraźnia działa z tak niezwykłą siłą, kiedy wokół wyobrażamy sobie samych morderców. Tak, słuchając tego utworu mam to wszystko przed oczami.

Jazz to taki gatunek muzyczny, który niestety nie interesuje dzisiaj ludzi w moim wieku. Wiele osób twierdzi, że to przeżytek. Wtedy zastanawiam się, co sprawiło, że ja zainteresowałam się właśnie tym gatunkiem. Co sprawiło, że powoli, z roku na rok coraz bardziej zagłębiałam się w coraz to nowych zespołach jazzowych. Co sprawiło, że w moim sercu zamieszkał jazz? To wszystko pozostanie zapewne pytaniem, na które nie doczekam się odpowiedzi. 

Moment, w którym po raz pierwszy usłyszałam zespół Pink Freud „na żywo”, nadszedł dopiero w tym roku. Wtedy jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że jazz, to jest to, co tak bardzo kocham. Możliwość usłyszenia na własne uszy tak wspaniałych dźwięków, wydobywających się z kontrabasu, pianina, saksofonu i perkusji, połączonych ze wspaniałą ekspresją i z momentami przyjemnej, uspokajającej monotonii było czymś tak niesamowitym, że chłonęłam z podziwem i przyjemnością każdą nutę, każdy dźwięk i każde słowo. 

Płyta „Monster of Jazz” jest płytą niezwykłą w swej oryginalności. Utwory na niej zamieszczone zapewniają mi tak bardzo nieokreślone i skrajne uczucia. Potrafią wywołać u mnie płacz i uśmiech naraz. Potrafię smucić się i śmiać jednocześnie. To zjawisko niebywałe, ponieważ tylko te utwory tak na mnie działają. 

Muzyka jest zbawieniem. Muzyka daje możliwość oderwania się od świata zewnętrznego. Pozwala zatopić się w dźwiękach naszych ulubionych zespołów, daje chwilę wytchnienia. Muzyka jest darem, którego nikt z nas nie powinien marnować. 

Pink Freud to zespół, który do mojego serca wszedł w ciężkich butach, który w moim sercu pozostawił nieodwracalny ślad. To zespół, który już na zawsze pozostanie w moim życiu, a płyta „Monster of Jazz” będzie moją pierwszą i ulubioną. Każda z piosenek, to zupełnie inna bajka. Zapewne każdy zinterpretowałby te dźwięki inaczej i to właśnie jest piękne, ta niepowtarzalność. Nie ma słów, które narzucają sens i właściwe znaczenie utworu. Tutaj można samemu wykreować swój własny, idealny świat. Można stworzyć swoje własne wizje piękna. Można wyobrazić sobie takie rzeczy, o których się jeszcze nie śniło nikomu… 

Anna Bala

Otrzymała wyróżnienie w konkursie MG/MGB w kategorii szkół ogólnokształcących. Mieszka w Zawiszynie, grywa na pianinie, śpiewa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.