Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Pieśni i tańce śmierci – Kołysanka

Dorota Łomicka Dorota Łomicka

Ach, śpij kochanie… – kołysanka z reguły przywołuje wspomnienia łagodnego głosu matki śpiewającej ją nam tuż przed snem. Co jednak jeśli do kołyski zagląda sama śmierć?

 

Kołysanka to przede wszystkim krótki utwór śpiewany dzieciom przed zaśnięciem. W okresie romantyzmu, jako miniatura fortepianowa, opatrzona została „tagiem”: muzyka klasyczna.

Innej odsłony kołysanki dokonał rosyjski kompozytor Modest Musorgski w pieśni o tym samym tytule (tu w wykonaniu Giorgio Suriana) wchodzącej w cykl Pieśni i tańców śmierci powstałych w latach 1875-77, który jest z kolei trzecim z cyklów stanowiących metaforę życia autora.

 

Maska śmierci

Już pierwsze dźwięki wskazują na to, że utwór nie jest przeznaczony dla najmłodszych, tym bardziej nie do ich usypiania. W przeciwieństwie do łagodnego i kojącego wydźwięku standardowej kołysanki, groza, jaką ta epatuje, tworzy bardzo szczególną i niezwykle refleksyjną atmosferę. Scena przedstawiona w pieśni to poruszający obraz matki śpiewającej kołysankę swojemu umierającemu dziecku. Słuchacza ogarnia uczucie przygnębienia, tym większego, im bliższa jest mu sytuacja liryczna. Po chwili do słowa dochodzi sama śmierć, co z kolei na myśl przywołuje balladę Król Olch (inaczej Elfów lub Olszyn) Johanna Wolfganga von Goethego, opowiadająca zbliżoną w swej tragiczności historię. Odczucie dramatyzmu potęgują dłuższe i krótsze pauzy, swoista dźwiękowa oszczędność i nagłe urwanie akcji – napięcie sięga niemal granic wytrzymałości (autora? słuchacza? zrozpaczonej matki?)…

 

Autoportret

Musorgski starał się ubrać w dźwięki swoje życiowe doświadczenia i towarzyszącą im samotność, czego też skutecznie dokonał. Jest to jednak tylko wstęp do muzycznej opowieści, do której poznania zostaliśmy zaproszeni. Kolejnym jej rozdziałem jest Serenada, ale o tym innym razem…

Jedna odpowiedź do “Pieśni i tańce śmierci – Kołysanka”

  1. Łukasz napisał(a):

    Ciekawe! Czekam na kolejne artykuły :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.