Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Pianista inny niż wszyscy

Magdalena Białecka Magdalena Białecka

Wieczór w Filharmonii zapowiadał się emocjonująco: na scenie miały spotkać się dwie wielkie osobowości artystyczne, Jerzy Semkow i Abdel Rahman El Bacha. Lecz oto niespodziewanie Semkow wysłał wiadomość o swojej niedyspozycji. Na szczęście znalazła się osoba zdolna poprowadzić orkiestrą w zapowiedzianym, wielkim romantycznym repertuarze: dyrygenta zastąpiła jego znakomita asystentka, Monika Wolińska.

Brahms, Wagner, Czajkowski – we wszystkich utworach słychać było dużo włożonej wcześniej pracy nad detalami. Jednocześnie był widoczny przemyślany pomysł na całość. Monice Wolińskiej należą się ogromne gratulacje za to, że w tak krótkim czasie tak dobrze porozumiała się z orkiestrą – co oczywiście było obustronne, muzycy również świetnie współpracowali, widać nie zniechęceni nagłą zmianą dyrygenta.

Tak czy inaczej na koncert dotarł przynajmniej Abdel Rahman El Bacha. Warto wspomnieć o przeszłości i poglądach tego bardzo już doświadczonego pianisty i kompozytora. Zaczęło się od tego, że zafascynowany muzyką, w wieku 9 lat otrzymał w prezencie udział w kursie pianistycznym. Od tego momentu kontynuował regularną edukację muzyczną. Pod wpływem matki, śpiewaczki, przywiązywał dużą wagę do uczenia się utworów ze słuchu, do kierowania się głównie tym, co słyszy. Tę metodę stosuje do dziś. Jako nastolatek brał udział w wielu konkursach, nie robił tego jednak dla wygranej. Zależało mu na zdobyciu doświadczenia w grze z orkiestrą. Wierzy, że dobrym pianistą może być jedynie ten, kto kocha swoją profesję. On sam uważa się za szczęśliwego człowieka, gdyż może grać to, co komponuje się z jego osobowością.

Zdaje się, że efekty mądrego podejścia do udziału w konkursach są w grze El Bachy widoczne do dziś. Współpraca z orkiestrą nie sprawiała mu bowiem najmniejszego problemu, a wręcz uskrzydlała. Wydobył z Brahmsa coś bardzo głębokiego. Uwidocznił się jakiś jego archaiczny pierwiastek, co zaskoczyło mnie w kontekście zainteresowań El Bachy: wykonuje on bowiem głównie muzykę romantyczną i XX-wieczną. I Koncert fortepianowy d-moll Brahmsa w jego wykonaniu cechował się tak znakomitym wyczuciem harmonii przy pięknym prowadzeniu melodii, taką lekkością przy potężnym brzmieniu fortepianu, że pewnie długo będę musiała czekać, aż inny pianista zainteresuje mnie swoim wykonaniem tego dzieła.

 

Magdalena Białecka

Relacja z koncertu w Filharmonii Narodowej, który miał miejsce 24 listopada 2012 r. o godz. 18.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.