Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Pamięci Mihaeli Ursuleasy

Damian Kułakowski Damian Kułakowski

Nad koncertem z 29 sierpnia zawisła ciemna aura spowodowana niespodziewaną śmiercią jednej z wykonawczyń, pianistki Mihaeli Ursuleasy. Choć wspaniałych  wrażeń artystycznych nie brakowało, to przykra świadomość utrzymywała się na sali koncertowej Studia S1.

Koncert rozpoczął Kristian Bezuidenhout, który wykonał Koncert fortepianowy G-dur KV 453 W.A. Mozarta. Utwór należy do tych spokojniejszych dzieł tego gatunku w twórczości Mozarta, być może dlatego, że kompozytor nie pisał go z myślą o sobie jako wykonawcy , lecz dla swej uczennicy. W związku z tym nie ma tam wirtuozowskich przebiegów, szybkich pasaży ani innych komponentów późnych koncertów fortepianowych Mozarta. Bezuidenhout dobrze o tym wiedział,  dlatego nie silił się na wirtuozerię. Zamiast tego szukał subtelnych niuansów dynamicznych i frazowych, które sprawiły, że  Mozart w jego wykonaniu  był wyjątkowo lekki i pogodny.

Obok Koncertu G-dur Mozarta znalazła się również wielka kompozycja kolejnego z klasyków wiedeńskich, L. van Beethovena. Koncert skrzypcowy D-dur w wykonaniu Isabelli Faust stanowił  gwóźdź programu. Mimo ogromnych rozmiarów kompozycji, artystka świetnie objęła formę. Jej skrzypce, brzmiące w wysokich rejestrach niczym dzwon, przebijały się bez najmniejszego problemu przez Orkiestrę XVII wieku, prowadzoną przez maestro Fransa Brüggena. To kolejny atut koncertu. Z tak znakomitymi solistami wystąpiła równie wspaniała orkiestra, która doskonale rozumiała wszelkie intencje wykonawców (mimo rzadkich wpadek sekcji dętej). Isabelle, dysponując prostym, lecz aksamitnym dźwiękiem , potrafiła prowadzić frazę w sposób na prawdę czarujący. Tylko czasem odezwała się niespodziewana zmiana pozycji, która sprowadzała słuchaczy na ziemię.

Szczególnie II cz. wywarła na mnie duże wrażenie. Opanowanie dźwięku i zupełny brak zbędnej afektacji sprawił, że nawet nie czekałem na tak lubianą część III. Słuchaniu Larghetto sprzyjał również nastrój panujący podczas koncertu.

Wspomniana cz. III to już tylko zabawa,  w jakże jednak wyrafinowany sposób. Faust nie uległa pokusie popisu tempem, lecz wszystko budowała szlachetnym dźwiękiem. Nawet wykonywane przez nią kadencje nie były czystymi popisami. Pod warstwą, owszem, trudnych aspektów technicznych kryły się reminiscencje z różnych fragmentów koncertu, które skrzypaczka świetnie wyeksponowała.

Na koniec Orkiestra XVIII wieku wykonała Allegretto z VII Symfonii Beethovena. Zespół zagrał z wielkim pietyzmem. Temat główny brzmiał mrocznie, w nastrojowym piano. Z boku sceny ustawiono fortepian, na klawiaturze którego spoczęła czerwona róża. Nad tym wszystkim unosiły tylko dźwięki tej ponadczasowej muzyki i pamięć o Mihaeli Ursuleasie.

Damian Kułakowski

Zdjęcia wykonał Bartek Sadowski

2 odpowiedzi na “Pamięci Mihaeli Ursuleasy”

  1. MŁG napisał(a):

    Panie Damianie nie chcę się czepiać, ale muszę. Skoro już Pan pisze o Ursuleasie, to proszę pamiętać o właściwej odmianie nazwiska Nieobecnej. W ostatnim zdaniu coś się Panu pokręciło. Polecam poprawić. Dziękuję.

    • Damian Kułakowski napisał(a):

      Dziękuję Panu za wskazówkę. Zastanawiałem się generalnie nad odmianą Jej nazwiska. Jeśli w moich tekstach będą się jeszcze pojawiać jakieś błędy to bardzo proszę o uwagi.
      Pozdrawiam Damian K.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.