Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Ona i on

Marcin Oszczyk Marcin Oszczyk

19.00 Koncert kameralny, Sala Wielka Zamku Królewskiego w Warszawie

Isabelle Faust (skrzypce)
Andreas Staier (fortepian historyczny)

Johann Sebastian Bach / Robert Schumann
Chaconne z Partity d-moll BWV 1004 (transkrypcja na skrzypce i fortepian)

Robert Schumann
I Sonata a-moll na skrzypce i fortepian op. 105
Sieben Clavierstücke in Fughettenform op. 126

[przerwa]

Robert Schumann
II Sonata skrzypcowa d-moll op. 121

Przyjemnością jest słuchać muzyki poważnej w Zamku Królewskim. Piękny wystrój sali koncertowej rozszerza spektrum przyjemności o zmysł wzroku. Czy duet muzyków sprostał wymaganiom estetycznym, jakie narzuciło piękno architektury? – zdecydowanie tak!

Zamiast wstępu

Wiele osób bardzo sceptycznie odnosi się do transkrypcji. Nie rozumiem tego. Od małego słyszałem, jakie to transkrypcje są złe, że ich wartość jest żadna, że gdyby autor był zdolniejszy, to napisałby coś własnego, że to profanacja itd… Prawdą jest natomiast, że większość transkrypcji, jakie miałem okazję usłyszeć, była bardzo dobra. Na tegorocznym Festiwalu moje przekonanie zostało już kilkukrotnie potwierdzone (świetne i przecież dobrze znane transkrypcje Vivaldi/Bach, Bach/Busoni a ostatnio Chopin/Mykietyn). Dzisiejsza Chaconne może być kolejnym argumentem.

Ona

Isabelle Faust to wspaniała skrzypaczka i na dzisiejszym koncercie mieliśmy szansę przekonać się o tym na własne uszy. Jej interpretacje Schumanna były pełne żaru i pasji. Isabelle grała z dużą siłą; forte było dobitne i kończące dyskusję. Nie nazwałbym go jednak ani krzykliwym ani afektowanym. Słychać było dojrzałość i pewność (których brakowało mi na koncercie Aleksandry Kuls poprzedniego dnia). Skrzypaczka wiedziała co gra i jak chce to zagrać. Również fragmenty liryczne były bardzo przemyślane i sprawiły na mnie wrażenie bardzo „dorosłych”. Zamiast zwiewności był spokój; zamiast kruchości delikatność; zamiast uniesień – porządek. Czasem brakowało mi w tym wszystkim lekkości i chyba wolę wdzięk młodości od dojrzałej zadumy. To jednak już mój własny gust, obiektywnie zaś wykonanie było przemyślane, odczute i świetnie zagrane.

On

Przy chaconnie i sonatach Andreas Staier usunął się w cień.  I tak jak cień – reagował natychmiast na zachowania Isabelle. Swoją grą podkreślał grę skrzypaczki i rozwijał pomysły, które wydobywały się spod jej smyczka. Rzadko słyszy się tak zgranych wykonawców (mieliśmy olbrzymie szczęście słyszeć aż dwa tak zgrane zespoły wczoraj – mam na myśli trio Hall/Lisitsian/Schwarzberg oraz duet Argerich/Petrasso). Przy tym sam Andreas wcale nie był szary jak cień. Wręcz odwrotnie – był partnerem Faust i prowadził z nią dialog. W jego grze solowej każdy dźwięk był ważny i przemyślany a z całości emanował spokój i umiar. Jego wykonanie Clavierstücke nasunęło mi skojarzenia z innym pianistą, którego mieliśmy okazję słyszeć oraz jego interpretacjami Bacha – Evgeni Koroliovem. Najbardziej jednak podobał mi się w Sonacie d-moll, wydaje mi się, że w tym utworze – pomimo że musiał „dzielić” go z Isabelle – w pełni rozwinął skrzydła.

Marcin Oszczyk

Marcin Oszczyk, ma 17 lat, mieszka w Warszawie. Uczeń Liceum im. T. Czackiego i PSM II st. im J. Elsnera w klasie organów i kompozycji (klasa organów u prof. J. Malanowicza i J. Wróblewskiego oraz kompozycji u prof. S. Czarneckiego). Ukończył również POSM I st. im. E. Młynarskiego w klasie fortepianu u prof. A. Kowalak-Bojarczuk i harfy pod okiem prof. A. Baranowskiej. Interesuje się muzyką, filmem, teatrem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.