Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Niebiański Jankiel z afro

asd asd

 

20 i 21 kwietnia 2012 roku w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego w Warszawie mieliśmy szansę uczestniczyć w 4. edycji festiwalu Mazovia Goes Baroque. Solistą, który szczególnie przykuł moje zainteresowanie okazał się być Komale Akakpo.

 

Czarnoskóry chłopak z bujnym afro i rozbrajającym uśmiechem grał na hackbrecie, czyli cymbałach w kształcie trapezu. Legendy mówią, że wywodzi się z Mezopotamii a jego pierwowzór znany był już około 2000 lat temu jako santur.

 

Komale wykonywał zarówno muzykę dawną jak i współczesną, włączając w to własną kompozycję. Grał na cymbałach utwory niszowe, nie znane szerszej publiczności, które oryginalnie przeznaczone były na skrzypce czy gitarę. W pierwszej części zaprezentował utwory dawne, takie jak Suita d-moll nr 9 Roberta de Visee czy Sonata G-dur z księgi psałterzowej Marii Lancellotti, w drugiej zaś współczesne, Pavane & Galliarde Dorothei Hofmann czy własną kompozycję To walk the inner passage, co pokazuje ideę samego festiwalu, łączenie starego z nowym, poszerzanie horyzontów słuchaczy.

 

Dźwięk hackbretta najtrafniej opisuje określenie niebiański. Koncert naszego Jankiela był prawdziwym balsamem dla duszy i ciała. Artysta używał dwóch instrumentów różniących się barwą dźwięku. Wykonywał utwory z wielką precyzją. Najpierw uderzał w struny, po czym subtelnie je szarpał. Następnie wymienił pałeczki i PUFF, zupełnie inny, bardziej przytłumiony dźwięk! Melodia nie z tego świata przywodząca na myśl aurę dziecka, czystość, niewinność, bezinteresowność, zwykłą radość życia. Łatwo było zauważyć, że muzyka wydobywana własną ręką zwyczajnie cieszyła wykonawcę, co też pozytywnie wpływało na odbiór publiczności. Widać było, że Komale wkłada w muzykę emocje i całe swoje serce. Opowiada za pomocą cymbałów pełną średniowiecznej magii historię, znaną tylko jemu.

 

Po koncercie można było porozmawiać z artystą oraz obejrzeć instrumenty z bliska. Komale zdobył swoim talentem, uśmiechem i otwartością pełną sympatię słuchaczy, którzy chętnie zadawali mu pytania (hackbrett to przecież niecodzienny instrument).

To, co szczególnie zwróciło moją uwagę, to wielokształtne młoteczki za pomocą których uderza się w struny, przypominające patyczki do mieszania drinków. Komale podczas koncertu zmieniał młoteczki raz na większe raz na mniejsze lub o innym kształcie wykończenia. Czasami używał czterech młoteczków by wzbogacić brzmienie. Artysta przyznał, że nadal ćwiczy operowanie czterema pałeczkami by uchwycić jak największe odległości.

 

Podsumowując, warto było znaleźć się 20 kwietnia w Studiu Koncertowym Polskiego Radia. Osobiście, chętnie nabyłabym płytę z muzyką graną przez Komale Akakpo i słuchała przed snem lub stosowała jako lekarstwo na zmęczenie czy brak inspiracji.

 


 

 

Dominika Kowalska

Recenzja koncertu 20 kwietnia w Studio Koncertowym Polskiego Radia, festiwal Mazovia Goes Baroque.

Dominika Kowalska jest laureatką II nagrody konkursu MG/MGB w kategorii szkół ogólnokształcących. Mieszka w Warszawie, ma za sobą naukę gry na skrzypcach, interesuje się dziennikarstwem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.