Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Najlepsze nagrania kwartetów Beethovena, cz. III

asd asd

 

POSZUKIWACZE NOWYCH DRÓG: ALBAN BERG QUARTET 

Nazwę zawdzięczają rewolucjoniście muzycznemu, Albanowi Bergowi, twórcy opery „Wozzeck”. Ale nie tylko to łączy ich z Wiedniem. Alban Berg Quartet powstał w roku 1970 r. w mieście Haydna, Mozarta i Beethovena, a jego członkami byli profesorowie Wiedeńskiego Konserwatorium. Niestety kwartet zakończył działalność w roku 2008, pamięć jednak o jego  wielkiej sztuce, na swój sposób rewolucyjnej, trwa. Kwartet doczekał się wychowanków, następców – jest nim np. Artemis Quartet. 

Alban Berg Quartet poruszył na nowo sprawę wyższości live recording nad nagraniami studyjnymi oraz przeplatania w programach koncertów repertuaru współczesnego i „klasycznego” tworząc pojęcie „Haydn-Berio-Haydn Sandwich”. Na nagrania Beethovena zdecydowali się dwukrotnie, za pierwszym razem na studyjne (1978-1983), a za drugim właśnie na live recording (1989). Ich kreacje są dla mnie krokiem w kierunku zerwania z „modłą klasycyzującą” – zerwali z podręcznikowym przypisywaniem Beethovena li tylko do epoki klasycznej. Z ich idei wypłynęło zatem ogólne przyspieszenie tempa, uwydatnienie kontrastów dynamicznych przy jednoczesnym zachowaniu wiedeńskiego wytwornego smaczku. Najlepiej jest posłuchać Kwartetów Razumowskich op. 59. W nich poczuje się klimat wiedeńskiego pałacu rosyjskiego księcia, będącego wielkim mecenasem Beethovena. Kompozytor dedykował mu  także Symfonie V i VI. Alban Berg Quartet odcina się od swoistej ciężkości (np. w sposobie wibracji), co potęguje dramatyzm we fragmentach, gdzie Beethoven traktuje zespół w sposób orkiestrowy. Te z pozoru nieistotne zmiany w traktowaniu samego zespołu, nawet nie partytury, wyznaczyły nową drogę w interpretacji kwartetów Beethovena. Drogę, do której każdy następny zespół musiał się odnieść.

 

ZESPÓŁ APOLLIŃSKI: ARTEMIS QUARTET 

Powód, dla którego w 1989 r. powstał Artemis Quartet, to muzyka Ludwiga van Beethovena. „Na pierwszej próbie zespołu nikt nie spodziewał się, że wspólne granie będzie przygodą, która na wiele następnych lat odmieni życie każdego z członków kwartetu” – wspomina Eckart Runge, wiolonczelista Artemis Quartet, zespołu stosunkowo młodego, ale jak bardzo doświadczonego. Muzycy uczyli się tajników kameralistyki pod kierunkiem muzyków z Alban Berg Quartet, Emerson, Julliard. Artemis Quartet od początku swego istnienia pracował nad cyklem beethovenowskim, a w programie  pierwszego publicznego koncertu znalazł się Kwartet cis-moll op. 131. Nagranie kompletu rozpoczęło się w 2005, a skończyło w 2011 i ukazało się pod szyldem Virgin Classics. Z pierwotnego składu został tylko wspomniany wiolonczelista, bo w szeregach skrzypiec i altówki zachodziły zmiany, które jednak szczęśliwie nie zaszkodziły muzyce. Sama nazwa zespołu wywodzi się od imienia rozmiłowanej w muzyce greckiej bogini Artemidy, bliźniaczej siostry Apolla. Imię tego ostatniego nie przypadkiem pojawia się przy okazji Artemis Quartet. Ich interpretacje kwartetów Beethovena są iście apollińskie – zrównoważone, nieprzeładowane emocjami, ale również ich niepozbawione. Doskonale słychać to w Kwartetach Razumowskich. Zespół przykuwa uwagę zróżnicowaniem barwy w ramach jednej części (np. I cz. Kwartetu F-dur op. 59 czy w urzekającej, nostalgicznej cz. II Kwartetu e-moll).

Błahym z pozoru elementem, który zwraca uwagę, jest sposób w jaki Artemis Quartet kończy frazy czy nawet poszczególne części. Ostatni akord nigdy nie jest zduszony ani przesadnie wyeksponowany. To jakby naturalny rezonans instrumentów wydobywa z nich tyle dźwięku, ile wymaga dramatyzm. Polecam posłuchać właśnie Kwartetu cis-moll i zastanowić się, czy pierwiastek apolliński nie ustępuje tu miejsca dionizyjskiemu.   

Damian Kułakowski 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.