Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Najlepsi wiolonczeliści im. Lutosławskiego

asd asd

 

Wieczór 28 lutego 2013 r. postawił przed jurorami IX Międzynarodowego Konkursu Wiolonczelowego im. Witolda Lutosławskiego wyjątkowo trudne zadanie. Damian Kułakowski o przesłuchaniach finałowych i laureatach:

Zespół wybitnych muzyków pod przewodnictwem Tsuyosi Tsutsumi miał zadecydować o wynikach finałowego etapu Konkursu, w którym spośród 38 uczestników z całego świata wyłoniono czwórkę najlepszych. 

Dominik Płociński (Polska), Chiara Enderle (Szwajcaria), Victor García García (Hiszpania) oraz Edward Alexander King (Nowa Zelandia) zmierzyli się na estradzie warszawskiej Filharmonii Narodowej, grając koncerty wiolonczelowe Witolda Lutosławskiego, Roberta Schumanna i Józefa Haydna. Biorąc pod uwagę różnorodność repertuaru i wysoki poziom, ocena uczestników musiała być dla jurorów bardzo trudna, jednak ostatecznie palmę pierwszeństwa oddano Szwajcarce, Chiarze Enderle, która z Orkiestrą Filharmonii Narodowej wykonała Koncert a-moll Roberta Schumanna. Drugie miejsce ex aequo zdobył nasz rodak, Dominik Płociński wraz z Victorem García Garcíą. Dominik Płociński zdecydował się wykonać w finale Koncert patrona konkursu, a Hiszpan Koncert D-dur Haydna, podobnie jak laureat III nagrody, Edward Alexander King.

Jeśli chodzi o Szwajcarkę, koncert romantyczny był świetnym wyborem. Duża wrażliwość na dźwięk, umiejętność jego kształtowania oraz nienaganna precyzja były jej wielkimi atutami, które w kompozycji Schumanna z pewnością się sprawdziły. W moim odczuciu zabrakło momentami delikatności i spokoju w prowadzeniu kantylenowych fraz, których marzycielski charakter nieodłącznie związany jest z wizerunkiem Schumanna-kompozytora, żyjącego na pograniczu rzeczywistości i świata widzianego oczami człowieka chorego psychicznie. 

Koncert Lutosławskiego w wykonaniu Dominika Płocińskiego, który otworzył galę finałową, był pełen werwy, ale i niepokoju, który towarzyszy introdukcji solisty na początku kompozycji. Ten skomponowany dla Mścisława Rostropowicza utwór to przede wszystkim gra emocjami i zderzającymi się ze sobą planami dźwiękowymi: solisty i orkiestry, dodającej pikanterii dysonansowymi współbrzmieniami. Wiolonczelista mógł dać tu upust swoim emocjom i „wyżyć się” na instrumencie. Czasem jednak odbijało się to na jakości dźwięku.

Jakość dźwięku to z kolei coś, czego nie sprawdzi lepiej żadna inna epoka niż klasycyzm. Koncert D-dur Hob. VIIb: 2 to sprawdzianem dbałości o dźwięk, prostotę i harmonię między formą a treścią. Obie jego interpretacje – Victora García Garcíi i Edwarda Alexandra Kinga – były różne, co  powinno cieszyć i świadczyć o pluralizmie interpretacyjnym wśród wykonawców. Moim faworytem w finale był właśnie Hiszpan, którego umiejętność kształtowania dźwięku i naturalnej frazy przykuła uwagę. Niestety z oczarowania dźwiękami wiolonczelisty nazbyt często wyrywały mnie niedociągnięcia intonacyjne, których było zdecydowanie za dużo. Kto jednak wie? Może gdyby nie ogromny stres i wynikające z niego usterki intonacyjne, Victor Garcia Garcia sięgnąłby po I miejsce? 

Choć czysta gra nie była problemem dla Nowozelandczyka Edwarda Alexandra Kinga, to jednak słusznie jego interpretacja została oceniona na trzecie miejsce. Ruch, głębokie ekstatyczne oddechy i maniera gry rodem z wczesnoromantycznej wirtuozerii brillant to główne elementy, którymi przykuł uwagę wiolonczelista. Nie można mu odmówić wspomnianej techniki i biegłości, o której jednak od dawna wiadomo, że nie jest celem samym w sobie, a tym bardziej nie jest celem w tak wysublimowanym i pełnym elegancji dziele jak Koncert Haydna. Komisja to zauważyła i słusznie obniżyła punktację, lokując Nowozelandczyka niżej od Hiszpana. 

Dla wiolonczelistów musiał to być szczególny wieczór, tym bardziej że w walce o laury stawał wychowanek warszawskiej Alma Mater – Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w klasie prof. Andrzeja Bauera, który otrzymał ogromne owację kibicującej mu publiczności. Pierwsze miejsce dla Szwajcarki zdaje się być jednak słusznym werdyktem, ponieważ swą grą udowodniła dojrzałość muzyczną i świadomość własnej wizji Koncertu Schumanna. Wszyscy wiolonczeliści zakwalifikowani do finału już odnieśli sukces, pokonując rywali. Dla prawdziwego artysty ważne jednak nie powinno być miejsce na konkursowym podium, lecz nadrzędna rola muzyki podczas każdego występu scenicznego, nawet w obliczu ocen  Jury. W tym wypadku IX Międzynarodowy Konkurs Wiolonczelowy im. Witolda Lutosławskiego wyłonił artystkę, która najbardziej zbliżyła się do tego kryterium estetycznego. Wszyscy jednak wiolonczeliści zasługują na wielkie brawa, chociażby z tak prozaicznego powodu jak danie publiczności dużej dawki pięknej muzyki. 

Damian Kułakowski

IX Międzynarodowy Konkurs Wiolonczelowy im. Witolda Lutosławskiego odbył się w dniach od 21 do 28 lutego 2013 r. w Warszawie.

4 odpowiedzi na “Najlepsi wiolonczeliści im. Lutosławskiego”

  1. Asia napisał(a):

    Wkradł się mały błąd – Dominik jest studentem prof. Andrzeja Bauera. pozdrawiam

  2. Renata napisał(a):

    Mam wrażenie, że słuchałam innego koncertu niż recenzent. Stwierdzenie ze Edward King miał lepszą intonację od Victora Garcii w koncercie Haydna jest wg mnie zupełnie niezgodne z prawdą,co obnażyła niedzielna retransmisja koncertu.
    Jeśli chodzi o zwyciężczynię – delikatności i spokoju akurat nie zabrakło w jej wykonaniu, odnosiło sie raczej wrazenie, ze wszystko bylo aż nazbyt spokojne- zabrakło werwy.
    I wreszcie Polak – Płociński(który nigdy nie uczył się u prof. T. Strahla, na litość boską..!) – „wyżycie sie” na instrumencie? Dość osobliwe określenie, chyba niezbyt odpowiednie.
    Prosze wybaczyć szczerość, ale mam wrażenie że nie jest to najbardziej kompetentna recenzja jaką czytałam.
    Pozdrawiam

  3. bp napisał(a):

    nie jestem zachwycony recenzją
    jako nie-muzyk nie wypowiadam się o poprawności, o sztuce, nie oceniam artystów
    mam 100% zaufania do Jury (NIE Komisja)
    a na własny użytek: nie patrzę na wynik formalny ażeby wiedzieć co mi się podobało

    proszę zwrócić uwagę na błędy formalne i „terminologię”:
    uczestnicy to NIE rywale!
    nikt nikogo NIE pokonywał!
    (Konkurs to nie jest ring)
    kolejność miejsc w finale NIE świadczy o punktacji wykonania finałowego:
    kolejność/miejsca wynika z SUMY punktów uzyskanych w 3. etapach (proszę zapoznać się z Regulaminem)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.