Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Muzyka żałobna i Zmartwychwstanie

Aleksandra Seredyńska Aleksandra Seredyńska

Program inauguracyjnego koncertu symfonicznego otwierającego IX Międzynarodowy Festiwal Muzyczny „Chopin i jego Europa” wywołał wielkie zainteresowanie publiczności, która wypełniła po brzegi salę koncertową Filharmonii Narodowej. Osiemnaście dni festiwalu upłynie pod hasłem Od Chopina do Lutosławskiego. Tegoroczna edycja to duży ukłon w stronę muzyki XX wieku, muzyki nam współczesnej, a także rocznic związanych z życiem Witolda Lutosławskiego, Benjamina Brittena, Krzysztofa Pendereckiego i Henryka Mikołaja Góreckiego. Obok kompozycji współczesnych będziemy mogli wysłuchać wielu wykonań na historycznych instrumentach z epoki, które odkryją przed słuchaczami autentyczność barwową ówczesnych czasów.

Siłą czwartkowego wieczoru był zdecydowanie dobór programu. Zróżnicowany, ciekawy, efektowny. Rosyjska Orkiestra Narodowa pod dyrekcją Krzysztofa Pendereckiego rozpoczęła wieczór Witolda Lutosławskiego Muzyką żałobną na orkiestrę smyczkową. Mimo iż utwór ten został napisany dla uczczenia 10. rocznicy śmierci Béli Bartóka, nie należy doszukiwać się w nim powiązań ze stylem kompozytora, któremu pamięci była ona dedykowana: „(…) Pisząc mój utwór, nie starałem się wzorować na samej muzyce Bartóka i ewentualne do niej podobieństwa nie są w Muzyce żałobnej wynikiem świadomego zamierzenia. Jeśli zaś rzeczywiście istnieją, to jeszcze raz potwierdzają niewątpliwy fakt, że studium dzieła Bartóka było jedną z zasadniczych lekcji, jaką dane było otrzymać większości kompozytorów mojego pokolenia”.

Kompozycja ta jest bardzo ważną pozycją w twórczości Witolda Lutosławskiego, zapowiedzią nowego stylu. Utwór, którym rządzi ściśle określona konstrukcja formalna opartą na dwunastodźwiękowej harmonii i następstwie charakterystycznych interwałów (trytonów), w wyraźny sposób przekłada się na jego warstwę emocjonalną.
Wieczorem ukazano mistrzostwo kompozycji: wspaniale dialogujące wiolonczele, stale rosnące napięcie potęgowane przenikliwą barwą, wysoką kulturą dźwięku – całość zamknięta w żelazną ramę formy, której realizacja w wykonaniu Rosjan nacechowana była logiką. Proces rozładowania napięcia ukazany w szerokiej perspektywie oraz redukcje w Epilogu po kulminacji osiągniętej w Apogeum ukazały, że właściwa interpretacja tego kilkunastominutowego arcydzieła jest nie lada wyzwaniem.
Po
Muzyce żałobnej Witolda Lutosławskiego zabrzmiał Koncert fortepianowy e-moll op. 11 Fryderyka Chopina w wykonaniu Nelsona Goernera, który wystąpił w zastępstwie Dang Thai Sona. Grę solisty wyróżniało piękne prowadzenie melodii kantylenowych w partii prawej ręki idealnie wyważone, zarówno dynamicznie, jak i barwowo na tle ledwie zauważalnej linii akompaniamentu. Te doskonałe proporcje urzekły mnie w grze pianisty. Niestety, współpraca pianisty z orkiestrą pozostawiła niedosyt. Wynikiem tego było rozmijanie się solisty i partii instrumentów. Już sama ekspozycja orkiestry zabrzmiała niewłaściwie, niepewnie, nieczysto. Mimo to pianista zdobył uznanie warszawskiej publiczności, gromkimi oklaskami nagrodzono Goernera, który doczekał się bisu.
Ostatnią część wieczoru wypełniły dźwięki
Koncertu fortepianowego „Zmartwychwstanie” Krzysztofa Pendereckiego. Barry Douglas oraz Rosyjska Orkiestra Narodowa wykonali ten utwór pod batutą kompozytora. Zmartwychwstanie to kontrowersyjne dzieło. Oparte na kontrastach, efektowne, wręcz elektryzujące, mieni się wielością braw i nastrojów. Wykonane zostało z rozmachem i fantazją. Ogromna różnorodność wyrazistej artykulacji, witalność, zdecydowanie oraz oddanie skrajnych emocji cechowały występ Barry’ego Douglasa.

Aleksandra Seredyńska

Recenzja koncertu, który odbył się w Filharmonii Narodowej w Warszawie 15 sierpnia 2013 na otwarcie festiwalu Chopin i Jego Europa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.