Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Mongolski rap to nie żart

Magdalena Białecka Magdalena Białecka

Bohaterowie filmu – muzycy kilku generacji, reprezentujący różne style – starają się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego rap jest w Mongolii tak ważny i potrzebny, co można osiągnąć, łącząc go z muzyką tradycyjną, i jakich wartości etycznych powinien się trzymać współczesny muzyk, by jego twórczość pozostała autentyczna i wartościowa.

Okazuje się, że do sięgnięcia po rap skłoniła mongolskich muzyków… sytuacja polityczna w ich kraju. Pionierski, teraz już kultowy zespół raperów o wymownej nazwie War and Peace, swymi utworami wzywającymi do przebudzenia z apatii w czasach komunizmu wpływał na bieg historii. Współcześni muzycy obrali zaś sobie za cel dotrzeć do nieczułych na losy państwa polityków. W dorobku żadnego z nich: Quidy, Enkhtaivana, Gee czy Gennie nie brakuje piosenek o zabarwieniu mocno polemicznym wobec władzy. Warto dodać, że Gennie to pierwsza mongolska kobieta-raperka, doceniana również za granicą.

Najciekawsze wypowiedzi padały jednak z ust muzyków ludowych. To w muzyce folkowej jest w końcu zapisana świadomość narodu, wyjątkowość jego kultury i historii. 

Bayarmagnai, uważający się za ostatniego w Mongolii „śpiewaka epickiego”, nie tylko sam kultywuje tradycje przodków, ale zachęca raperów, by nie odwracali się od rodzimych dźwięków, bo tylko w ten sposób będą w stanie stworzyć coś precedensowego na skalę światową. Utrzymuje, że rap pochodzi z Mongolii, był w niej obecny już za czasów Czyngis-chana w postaci „śpiewu epickiego”. Stamtąd jakoby przywędrował do Stanów i w latach 80. XX w. powrócił do swej ojczyzny. 

Ten kontrowersyjny pogląd to jednak nic w porównaniu z teorią, którą przedstawił mongolski szaman Zorigtbaatar. Twierdzi on, iż raperzy nie różnią się zbytnio od szamanów. Może tylko mają nieco zawężony zasób środków ekspresji. Podczas gdy szaman swoimi ruchami w celach rytualnych naśladuje różne zwierzęta, raper gestykuluje jedynie w sposób właściwy… małpom – uważa Zorigtbaatar.

Bliski ideałom głoszonym przez muzyków ludowych jest zespół Black Rose, również jeden z pionierskich, bo powstały przed dwudziestoma laty. Dwaj jego członkowie łączą hip hop z muzyką ludową, co wiąże się z wykorzystywaniem tradycyjnych instrumentów. Ich utwory niekiedy stanowią prawdziwe lekcje historii. Mimo, że brzmią nieco eklektycznie, moim zdaniem Black Rose znaleźli ciekawy sposób na chociaż częściowe wzniesienie rapu na wyższy poziom artystyczny.

Dotknęliśmy więc kolejnej ważnej kwestii: czy można traktować rap jako sztukę? Czy oprócz niezaprzeczalnego przesłania moralnego i doniosłości historycznej te piosenki niosą ze sobą jakąś artystyczną wartość? Film nie rozstrzyga tego zagadnienia. Prezentuje jedynie głos profesorki fortepianu Nasanbat. Przyznaje ona, że w przeszłości nie znosiła rapu. Jednak gdy usłyszała w repertuarze Black Rose utwory oparte na wierszach Natsagdorj, mongolskiego poety z pierwszych dekad XX wieku, zrozumiała, że to być może jedyny w dzisiejszym świecie sposób, by zaznajomić młodzież ze sztuką i wpoić młodym ludziom jakieś etyczne zasady.

Zarysowując tylko parę najbardziej fundamentalnych kwestii poruszonych w filmie Mongolski rap, mam nadzieję, że zainspirowałam do własnych poszukiwań w tej dziedzinie. Dokument ten pokazuje wyjątkowość Mongolii, jej historii, wielości kulturowej. Za jego pośrednictwem można zobaczyć ten kraj oczami najbiedniejszych mieszkańców, a nawet odbyć podróż w czasy Czyngis-chana. 

Magdalena Białecka

Fot. w sliderze: Kadr z filmu, źródło: Warszawski Festiwal Filmowy.

Jedna odpowiedź do “Mongolski rap to nie żart”

  1. W. napisał(a):

    Padło nowe światło na kulturę yoł, yoł. Można oczywiście polemizowac na temat wartości artystycznych rapu, hip-hopu i okolic, ale przy założeniu, że każda działalnosc człowieka tworzy kulturę, twoja teza w artykule jest bardzo prawdziwa. Dziękujemy za poruszenie tego niecodziennego tematu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.