Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Mistyczna Avdeeva

Magdalena Białecka Magdalena Białecka

Dwa ostatnie koncerty festiwalu Chopin i Jego Europa zaprezentowały Chopina w diametralnie różnych ujęciach.

W czwartek mogliśmy kontemplować Koncert fortepianowy f-moll w wykonaniu Yulianny Avdeevy na erardzie z 1849 roku. Rosjanka zupełnie zerwała ze stylem brillant. Muzyka zdawała się wypływać z najgłębszych obszarów jej duszy. Nie pozwalała ani na obojętność, ani na chłodną, profesjonalną analizę. Emanował z niej swego rodzaju mistycyzm, czyniąc z niej niejako słyszalne echo musici mundany. Jako zawodowy muzyk nie mam w zwyczaju dawać się porwać muzyce; sądziłam, że to niemożliwe, ale po występie Avdeevy musiałam zmienić zdanie.

Natchnione wykonanie Avdeevy zyskało jeszcze dzięki jej totalnemu zespoleniu z historycznym fortepianem. Wznosiło odbiorcę na taki poziom doświadczania muzyki, który pozwalał mu znaleźć się w czasach, kiedy ta muzyka powstawała. Chyba dla wywołania takich właśnie wrażeń się komponuje.

Po trzech dniach z erardem i grafem trudno było mi słuchać Chopina na współczesnym fortepianie, nie odczuwając niedosytu. Dlatego też Lisitsa mimo bardzo dobrej, stylowej gry nie oczarowała mnie tak jak Avdeeva. Jednakże… wyrażać dezaprobatę wobec Lisitsy po entuzjastycznym oklaskiwaniu Alexeeva, który – od razu zaznaczę – zagrał bardzo dobrze, ale nie lepiej od niej? Nigdy nie zrozumiem warszawskiej publiczności.

Kiedy już mowa o rosyjskim pianiście, dodam, że w pierwszej części piątkowego koncertu oprócz Morza Debussy’ego w wykonaniu Sinfonii Varsovii pod dyrekcją Maksymiuka usłyszeliśmy Koncert na lewą rękę Ravela w wykonaniu Alexeeva. Te dwie pozycje w repertuarze nawiązywały do tegorocznego podtytułu festiwalu: Od Bacha do Debussy’ego i Kilara.

Trudno byłoby znaleźć bezpośredni związek muzyki tych wybitnych francuskich kompozytorów z twórczością Chopina. Z jednej strony fortepian, romantyczna, rozbujała emocjonalność, harmonika dur-moll. Z drugiej wielka orkiestra symfoniczna, ulotna impresja, efekty kolorystyczne. Wiadomo jednak, że Debussy przeszedł okres fascynacji Chopinem, doceniając jego subtelność wyrazu w opozycji do wagnerowskiego, przesadnego patosu. Nadto cenił polskiego kompozytora jako tego, który w przeciwieństwie do niego zawarł całą swoją wypowiedź muzyczną w jednym tylko instrumencie.

Dzień wcześniej organizatorzy festiwalu postarali się o inne nawiązania do tytułu festiwalu. W programie znalazło się Musikalisches Opfer Bacha w opracowaniu na smyczki Wima ten Have’a. Poza tym Fuga a-moll Chopina w opracowaniu tegoż, jako dowód fascynacji romantyka muzyką lipskiego kantora. Przyznam, że to opracowanie Fugi wywarło na mnie lepsze wrażenie niż transkrypcja Pawła Mykietyna. I nie mogę powiedzieć, że to wyłącznie kwestia wykonania (prawykonanie Mykietyna przygotowała Polska Orkiestra Radiowa).

Dwa ostatnie koncerty festiwalu Chopin i Jego Europa stanowiły dla mnie bardzo ciekawą realizację jego tegorocznego tematu. Jednakże nie poczułam atmosfery koncertu finałowego. Publiczność wychodząca z sali w czasie bisów, brak jakiegokolwiek przemówienia na koniec czy zapowiedzi kolejnej edycji… Myślę, że nie tylko ja na to czekałam.

 Magdalena Białecka

Recenzja koncertów festiwalu Chopin i Jego Europa 30 VIII 2012 r. o godz. 19.00 w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. W. Lutosławskiego i 31 VIII 2012 r. o godz. 20.00 w Filharmonii Narodowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.