Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Lo Schiavo Liberato – premiera na UW

Maciej Madaliński Maciej Madaliński

Dnia 28 czerwca 2013 roku na Uniwersytecie Warszawskim miało miejsce dość niezwykłe wydarzenie. Była to polska premiera serenaty operowej Alessandra Stradelli – Lo Schiavo Liberato. Koncert zorganizowała Fundacja Uniwersytetu Warszawskiego, Biuro Komunikacji i Współpracy Zewnętrznej UW we współpracy z Instytutem Muzykologii UW. Został zaprezentowany w ramach cyklu dramma per musica, który ma na celu uruchamianie nowego nieznanego repertuaru.

Pretekstem do wykonania tej małej barokowej opery był fakt, iż muzyka tego pokroju jest w naszym kraju prezentowana sporadycznie, a w polskiej obsadzie – bardzo rzadko. Przy doborze repertuarowym potrzeby Uniwersytetu spotkały się z aktualnym projektem Jakuba Burzyńskiego i zespołu La Tempesta. Jak powiedziała jedna z organizatorek – Jakub czuje operowe klimaty, ma wyobraźnie i wiedzę, więc można było zaufać, że to co podpowie będzie pasowało do naszych nieoperowych wnętrz. Wystawienie tej konkretnej serenaty operowej – „Lo Schiavo Liberato” – to był wybór Jakuba Burzyńskiego i jego w pełni autorski koncept. Cieszy mnie, że są w naszym kraju takie zespoły i artyści, którzy sięgają po dawno zapomniane dzieła i ukazują je szerszej publiczności.

Ta barokowa opera opowiada historię usidlenia bohaterskiego rycerza Rinalda (Marcin Liweń) przez czarodziejkę Armidę (Julita Mirosławska), a jest to jeden z wątków Jerozolimy wyzwolonej Torquata Tassa. Był to motyw dość często opracowywany przez kompozytorów. Wystarczy wspomnieć opery Haendla, Glucka, Rossiniego, Dvoraka.

Opera Stradelli ma dwie części. Każda z nich klasycznie rozpoczyna się sinfonią, która stanowi zalążek późniejszej uwertury, oraz interludium. Zbudowana jest z arii, duetów tercetów poprzedzonych recytatywami. Całość kończy się tutti utrzymanym w formie madrygału, co ukazuje związek z tradycją kompozytorską oraz pierwocinami, z których wywodzi się opera – kolejno dramat liturgiczny, komedie madrygałowe. Jak czytamy w programie koncertu: Dzieło Stradelli jest dziełem typowo barokowym – skrzy się mnogością barw, fascynuje lirycznymi i wirtuozowskimi partiami wokalnymi. Dzięki obecności wielu form muzycznych – od zwiewnej ciaccony do porywczej bataglii – i zastosowaniu licznych ensambli, jest też żywą encyklopedią muzyki środkowego baroku. Serenata jest też pierwszą operą, w której zostało zastosowane concerto grosso. W dobie obecnych badań historii opery jest wyraźnym „łącznikiem” pomiędzy twórczością Claudio Monteverdiego a G.F.Haendla.

Opera została wystawiona w Auli w starej Bibliotece Uniwersyteckiej w wersji koncertowej, ale nie była pozbawiona ruchu scenicznego oraz gry aktorskiej. Całość przygotował oraz poprowadził orkiestrę barokową La Tempesta Jakub Burzyński. Partie tytułowe zaśpiewali: Julita Mirosławska (Armida), Marcin Liweń (Rinaldo), Wojciech Parchem (Carlo) oraz Artur Janda (Ubaldo). Fragmenty Jerozolimy wyzwolonej Tarquata Tasso czytała Joanna Trzepiecińska.

Zarówno orkiestra, jak i soliści spisali się na medal. Trochę można by narzekać na warunki akustyczne auli, ale wiadomo, że nie jest to sala koncertowa. Julita Mirosławska przepięknie i z gracją pokonywała trudne pasaże i żywiołowe barokowe arie, pokazując swoją wokalną wszechstronność oraz kunszt sztuki wokalnej. Marcin Liweń – kontratenor – również wypadł fenomenalnie, choć momentami zagłuszała go orkiestra, ale świetnie zaśpiewał trudną kontratenorową partię napisaną z myślą o kastratach. Wojciech Parchem i Artur Janda w dość ciekawy sposób zinterpretowali swoje role. Moją uwagę przykuł Janda, młody bas-baryton śpiewający partie Ubalda, który urzekł mnie pięknem i ciepłem swojego głosu, techniką i interpretacją. Jego występ – zaraz po Julicie Mirosławskiej – uważam za najlepszy. Joanna Trzepiecińska w roli narratora fenomenalnie wprowadzała widza – słuchacza w kolejne części dzieła oraz kontekst, dodając ździebełka pikanterii.

Cieszę się, że takie koncerty są organizowane, że są prezentowane zapomniane aczkolwiek dość istotne dzieła z długiej i ogromnej historii i repertuaru operowego; że prawdziwy miłośnik opery ma szansę zobaczyć jej pełny rozwój nie ograniczając się do znanej twórczości Monteverdiego, Haendla i późniejszych mistrzów opery. Z niecierpliwością czekam na następny koncert z cyklu dramma per musica na Uniwersytecie Warszawskim. 

 Maciej Madaliński 

Recenzja koncertu z cyklu „dramma per musica”, 28 czerwca 2013 roku, godz. 19 w Starej Bibliotece UW.

Miniaturka przedstawia Alessandra Stradellę. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.