Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Lisiecki – młodzieńcza wrażliwość

asd asd

 

Lisiecki Chopin Etudes

 

Nakładem Deutsche Grammophon ukazała się płyta z Etiudami op.10 i op.25 Fryderyka Chopina w interpretacji Jana Lisieckiego. Osiemnastoletni pianista podjął się dużego wyzwania, bowiem jest to pierwszy album niemieckiej wytwórni płytowej z Etiudami od 1972 roku, kiedy to Maurizio Pollini odniósł spektakularny sukces, a interpretacja wykonanych przez niego utworów po dziś dzień pozostaje żywa, interesująca, przez wielu uznawana za wzór.
Jan Lisiecki rozpoczął naukę gry na fortepianie w Konserwatorium Uniwersytetu Mount Royal jako pięciolatek. Od tego czasu pianista zdążył zdobyć dużą popularność i nie mniejsze uznanie, koncertując w najsłynniejszych salach koncertowych i współpracując z wybitnymi artystami. Etiudy to trzecia płyta w dorobku Lisieckiego (druga nagrana dla wytwórni Deutsche Grammophon). Równocześnie jest to pierwszy album z programem solowym.
Idea, która przyświecała pianiście podczas nagrywania płyty, była jasno określona: „(…) Najważniejsze było dla mnie piękno muzyki, a nie trudności techniczne (…). Po kilkakrotnym nagraniu Etiud, mogłem wybrać tę wersję, gdzie muzyka wygrywała z wirtuozerią.” Jaka zatem jest płyta Lisieckiego?
Utwory wykonane są z dużą dozą naturalności, bez zbędnego efekciarstwa. Dzięki temu kompozycje polskiego kompozytora zachowują prostotę. Figuracje realizowane są z dużą finezją, słuchacz nie odczuwa pośpiechu czy niepokoju, nawet w najtrudniejszych technicznych fragmentach. Wysłuchane frazy i ich delikatnie zakończenia wpływają na jakość ujęcia formy oraz potęgują wrażenie spokoju i opanowania, które jest zauważalne w grze młodego pianisty. Jedynie w etiudach E-dur i es-moll op.10 realizowane na krótkich odcinkach rubato nie zawsze działa na korzyść powściągliwej linii melodycznej, powodując utratę jej płynności. W niektórych kompozycjach brakuje kontrastów i mocniejszego różnicowania napięć wynikających ze zmienności planu harmonicznego. Pianista, chcąc potraktować każdą etiudę jako odrębną, autonomiczną historię, lekko zatracił następstwo utworów w cyklu. Opus 10 wieńczy Etiuda c-moll, której interpretacje pianista opisał słowami: „Etiuda c-moll op.10 nr 12 jest znana jako rewolucyjna. Rozumiem ją inaczej. Dla mnie wyraża ona ból, którego słowa nie mogą opisać – coś, co pochodzi z głębi duszy, gniewne, ciemne i nieznane, i zadające pytanie: jak mogę się z tym pogodzić? (…)”. Takie ujęcie czyni kompozycję w jego wykonaniu bardziej wysublimowaną, nie odbierając jej przy tym dramatyzmu. Zaskoczyło mnie tempo, w jakim Lisiecki zaprezentował etiudy a-moll op.25 nr 4  i e-moll op.25 nr 5. W zestawieniu z przyjętą tradycją wykonawczą jego interpretacja wydaje się być spokojniejsza i realizowana w wolniejszym tempie. 

Słuchając albumu pianisty, czuło się młodzieńczą radość muzykowania. Jan Lisiecki to pianista przed, którym maluje się wspaniała kariera. Równocześnie, z każdym kolejnym recitalem, nagraną płytą wymagania słuchaczy rosną i mimo wieku oczekuje się od artysty dojrzałości i wrażliwości. Nagranie kompletu Etiud Chopina to doświadczenie, które z pewnością rozwinęło wyobraźnię muzyczną młodego pianisty, bowiem kunszt tych kompozycji tkwi nie tylko w warstwie technicznej, lecz przede wszystkim w ogromnym ładunku emocjonalnym, jakie z sobą niosą.

 Aleksandra Seredyńska

Jan Lisiecki, „Chopin, Etudes”, Deutsche Grammophon 2013.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.