Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Legenda Janowskiego

Damian Kułakowski Damian Kułakowski

 

okladka-legenda

 

 

 

Piotr Janowski był pierwszym polskim zwycięzcą Konkursu Wieniawskiego, uczył się u najwybitniejszych skrzypków: Ireny Dubiskiej, Zino Francescattiego oraz Jaschy Heifetza. Jego koncertowe trasy obejmowały Azję, Europę i obie Ameryki. Występował u boku takich dyrygentów jak m.in.  Leonard Bernstein, Eugene Ormandy i  Stanisław Wisłocki. Mowa o Piotrze Janowskim (1951-2008), wielkim skrzypku, wirtuozie, a nade wszystko artyście, które swe życie poświęcił odkrywaniu muzyki Henryka Wieniawskiego. 

Jako skrzypek poczuwam się do obowiązku przedstawienia sylwetki tego wyjątkowego muzyka. Pretekstem jest ukazanie się trzypłytowego albumu fonograficznego Pior Janowski. Legenda, do którego to albumu dołączona jest książeczka z wybranymi tekstami skrzypka na temat twórczości Wieniawskiego. To niezmiernie ważne dla skrzypków i przyjaciół artysty przedsięwzięcie jest efektem wielkiej pracy i poświęcenia żony zmarłego artysty, Joanny Maklakiewicz, oraz ufundowanej przez nią Fundacji im. Piotra Janowskiego.

Dlaczego uważam wydarzenie za tak ważne? Otóż Piotr Janowski był wyjątkową dla polskiej kultury postacią, tym, który zbliżył się do sedna muzyki Henryka Wieniawskiego bardziej, niż inni przed nim. Był przede wszystkim obrońcą modelu wirtuoza-skrzypka, który wśród swych największych przedstawicieli ma Eugene Ysaye`a i Fritza Kreislera. Piotr Janowski, jak sam mówił, nie bał się eksperymentu nawet w czasie koncertu, bo głęboko wierzył, że tak właśnie wykonywał swe utwory Wieniawski- z dozą nonszalancji, która powodowała, że każdy koncert był niepowtarzalny. Jego wkład w poszukiwanie autentyzmu w utworach Wieniawskiego ma też odzwierciedlenie chociażby w liczbie dokonanych nagrań (szczególnie ważne dla norweskiej wytwórni 2L Dzieła Wszystkie Henryka Wieniawskiego), które dla nas  są, niestety, trudno dostępne. 

Wspomniane płyty, zaprezentowane 21 czerwca, stanowią reprezentatywny wybór nagrań Piotra Janowskiego i zawierają konkursowe (live!) wykonania 16-letniego zwycięzcy V Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego (1967) oraz nagrania archiwalne Polskiego Radia, w tym interpretacje Ravela, Mozarta i Szymanowskiego. 

Niebagatelna rolę w życiu muzycznym Janowskiego stanowiła kameralistyka, dlatego na trzeciej płycie, obok Sonaty solowej g-moll  Bacha i IV Sonaty Ysaye’a znalazły się Trio Dumki Dvořáka i Trio d-moll op. 49 (Scherzo) Mendelssohna w wykonaniu New Arts Trio. Nagrania te, z punktu widzenia współczesnego melomana, zdawać się mogą czasem trącić myszką (mówię o kompozycjach barokowych Bacha czy Tartiniego). Maniera wykonawcza od czasów Konkursu im. Wieniawskiego w 1967 r. bardzo się zmieniła, dlatego gęstą wibrację i ociężałą artykulację należy potraktować jako signum temporis. Nie można za to wątpić w walory interpretacyjne innych utworów, w szczególności Wieniawskiego. Tchną one świeżością i z lekka Heifetzowskim kolorytem. Nie znaczy to oczywiście, że Janowski próbuje naśladować mistrza miniatur. Skrzypek w poszukiwaniach muzyki Wieniawskiego doszedł o wiele dalej niż Heifetz, który w swym repertuarze z dzieł polskiego kompozytora miał tylko Poloneza D-dur, II Koncert, Scherzo-Tarentellę, a dla celów pedagogicznych Kaprysy op. 18. Reszta nie miała dla niego większej wartości muzycznej. Jak bardzo się w tej sytuacji mylił wielki Heifetz!!! Ile dzieł Wieniawskiego przemknęło niezauważonych obok jego smyczka. Tutaj Piotr Janowski zrobił więcej dla propagowania twórczości polskiego kompozytora niż inni. 

Niestety,  śmierć w roku 2008 przerwała działalność koncertową i pedagogiczną Piotra Janowskiego. Wykładał on na University of Wisconsin w Milwaukee, Eastman School of Music w Rochester w stanie Nowy Jork, a także Barratt-Due Institutt w Oslo, a kursy mistrzowskie prowadzone przez niego na całym świecie przyciągały rzesze młodych skrzypków. Dobrze, że jednak za sprawą Fundacji im. Piotra Janowskiego, jego spuścizna (nie boję się użyć tego słowa) nie leży w cieniu, choć wiele jeszcze czeka na odkrycie. Wspomniana książeczka i płyty zatytułowane Piotr Janowski. Legenda są tego dobrym początkiem. Na zakończenie chciałbym zasiać w czytelniku ziarno ciekawości. Skąd tytuł albumu? Moim zdaniem odpowiedzi są dwie: po pierwsze tytułową Legendą jest sam Piotr Janowski, a po drugie… Każdy, kto choć trochę zna ukochaną przez Piotra Janowskiego muzykę Wieniawskiego, będzie znał odpowiedź. 

Damian Kułakowski 

Więcej o Piotrze Janowskim i Fundacji im. Piotra Janowskiego na stronie: 

http://www.piotr-janowski.pl/

NA ZDJĘCIU: PIOTR JANOWSKI, Z ARCHIWUM TOWARZYSTWA IM. HENRYKA WIENIAWSKIEGO W POZNANIU.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.