Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Kultura? Nie słodzę.

Marta Urbanowicz Marta Urbanowicz

Gorzkie Żale, nabożeństwo, o którym pierwsze wzmianki pochodzą z XVIII w., zdołały trwale zakorzenić się w polskiej tradycji chrześcijańskiej. W Wielkim Poście odprawiane co niedzielę, pozwalają głębiej zadumać się nad Męką Pańską i bardziej świadomie przeżyć te 40 dni poprzedzające Święta Wielkiej Nocy. Podobnej misji podejmuje się warszawski festiwal o tej samej nazwie. Paradoksalnie. Po przecież w większości przypadków ciężko jest przetrwać szereg koncertów i spektakli w refleksyjnym skupieniu. Sztuka, chcąc przemawiać do mas, przyjmuje zwykle formę lekką i przyjemną, mocno odbiegającą od wielkopostnych standardów.

 

Organizatorzy Gorzkich Żali pragną uczynić z nich swego rodzaju katharsis dla duszy, wyciągając przy tym rękę nie tylko do katolików. Przekonując, że wszyscy, niezależnie od swych przekonań, mogą zamyślić się nad problemami z dziedziny teologii, czy zagadnieniami filozoficznymi. W naszym podzielonym, wielokrotnie głęboko skłóconym społeczeństwie sztuka ma stać się swego rodzaju pomostem, pretekstem do cywilizowanej dyskusji.

 

Tegoroczna, siódma już edycja festiwalu odbywa się pod hasłem „40 dni na pustyni”. Nawiązuje ono do opisanego w Ewangelii czasu, który Chrystus spędził w samotności, poszcząc i opierając się pokusom Szatana. Wybór owego motta Redbad Klijnstra, dyrektor artystyczny całego przedsięwzięcia, tłumaczy następująco:

„Czas wielkopostny, przygotowujący nas do Świąt Wielkiej Nocy, porównuję do tego co się dzieje, kiedy wyruszamy na pustynię. Przestrzeń pustki wypełnia nas doświadczaniem samego siebie wobec tej pustki. Kiedy w okresie postu ograniczamy naszą interakcję z dobrami materialnymi, zyskujemy czas i przestrzeń na obcowanie z pustką powstałą w związku z tym ograniczeniem. Przestrzeń tej pustki porównuję do pustyni i tego, czego doświadczamy kiedy postanowimy się na nią udać. Liturgia Kościoła wyznacza rytm przystanków, które można porównać do obozu tubylców, którzy nas goszczą i którzy, tak jak kapłani w kościele ‚wiedzą o co chodzi’ i dzielą się z nami informacją o tym, jak przetrwać na tej pustyni. A propozycję naszego festiwalu porównałbym do oazy, którą nagle można spotkać to tu to tam na swojej drodze postnej, by przez chwilę odetchnąć i napoić zmysły i wzmocnić odporność na kuszenie, które szczególnie w centrum wielkiego miasta ma krzyczącą przewagę.”

Sztuka nie służy zatem umartwianiu się, a słowa pana Klijnstry mogłyby potwierdzić sens stwierdzenia, że muzyka jest pokarmem dla duszy. Jednak skupienie się na samych koncertach, byłoby w przypadku Gorzkich Żali dużym niedopatrzeniem, jako, że stanowią tylko ułamek programu festiwalu. Organizatorzy szczególnie duży nacisk położyli na teatr. W Muzeum Powstania Warszawskiego od 5 do 12 kwietnia trwa cykl spektakli „7 grzechów głównych”, 29 marca w 1Piętrze wystawiono przedstawienie „Miłość mi wszystko wyjaśniła”, a 5. kwietnia w Domie Słowa Polskiego „Drogę do szczęścia”. Co poza tym? Dziś koncert pieśni wielkopostnych Ewy Bem, a za tydzień w nietypowym miejscu, bo na Dworcu Centralnym, wykonane zostanie oratorium Stanisława Szczycińskiego, „14 Encyklik”, nawiązujące do myśli Jana Pawła II. W ramach instalacji artystycznych alegoria Drogi Krzyżowej i specjalnie wygłuszona „pustynia” w Pałacu Kultury. Nie obędzie się też oczywiście bez warsztatów dla najmłodszych, poświęconych pojęciu pustki w przestrzeni.

 

Festiwal Gorzkie Żale jest niewątpliwie ciekawą inicjatywą. Jak żartobliwie piszą na jego stronie internetowej organizatorzy, zaprasza on do obcowania z kulturą „tak bliskiego, że może uwierać”. Święta za pasem. Za moment zanurzymy się w wirze pisanek, palemek, koszyczków… Warto wykorzystać ten moment oddechu, który daje nam Wielki Post, nacieszyć się jego stagnacją i trochę zamyślić nad symboliczną pustką, spróbować dostrzec ją w zabieganej codzienności.

 

Na zdjęciu Ewa Bem. Fot. Henryk Kotowski

Strona festiwalu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.