Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Książę barokowych skrzypiec

asd asd

Miałem okazję wysłuchać jego ostatniego koncertu w Filharmonii Narodowej, podczas którego wykonywał muzykę Jeana-Marie Leclaira oraz Antonia Vivaldiego z towarzyszeniem Academy of Ancient Music, wybitnego zespołu specjalizującego się w wykonawstwie muzyki dawnej. 

„Uwerturą” koncertu można nazwać dwa dzieła Antonio Vivaldiego wykonane przez zespół bez udziału solisty. Były to Sinfonia z opery Olimpiada, oraz Koncert g-moll na smyczki RV 152. Nazwałem to uwerturą, gdyż dopiero pojawienie się na scenie maestro Carmignoli wywołało prawdziwe poruszenie wśród publiczności. W tych dwóch pierwszych kompozycjach dało się słyszeć ducha baroku. Zespół osiągnął niezrównaną homogeniczność brzmienia, zarówno w obrębie poszczególnych grup instrumentów, jak i w całości.
W tym wszystkim obecna była elegancja i lekkość tak charakterystyczna dla muzyki „rudego księdza”, co czasem mogło wywoływać niedosyt „drapieżności brzmienia”. 

Wspomnianej drapieżności nie zabrakło z kolei w grze Carmignoli, którego interpretacja Koncertu
F-dur
op. 7 nr 4 Leclaira oraz Koncertu g-moll RV 331 Vivaldiego spowodowała wzrost pozytywnego ciśnienia na sali koncertowej. Coś co stanowi o tak przekonującym efekcie brzmieniowym, jaki Carmignola uzyskuje na skrzypcach, to brak zbędnej afektacji i absolutna celowość ruchów, z których każdy służy muzyce. Szeroki wachlarz artykulacji (od płynnego détaché po ricochety), jakim posługuje się skrzypek,  sprawia, że muzyki tej słucha się nie tylko z przyjemnością, ale i z zaciekawieniem: jakim efektem zaskoczy nas artysta za chwilę. Pozostaje to również w związku z czasami, kiedy tworzyli wspomniani kompozytorzy. Z czasami, kiedy kształtował się powoli model skrzypcowej gry wirtuozowskiej, który tak rozwinęli Vivaldi i Leclair. 

W kolejnej porcji barokowej muzyki Carmignola wykonał  Koncert C-dur Leclaira z tego samego opusu co poprzedni, lecz oznaczony numerem 3. oraz Koncert C-dur RV 190 Vivaldiego. Koncerty Leclaira, który dał podwaliny pod francuską szkołę skrzypcową, bardziej stonowane, stanowiły pole do pokazania pięknego brzmienia włoskiego instrumentu Carmignoli, podczas gdy w kompozycjach  weneckiego mistrza dominowała brawura z improwizowanymi fragmentami inwencji samego Carmignoli. Tym też skrzypek dowiódł swej palmy pierwszeństwa w interpretowaniu włoskiej muzyki baroku. Dodane przez niego ornamenty były stosowane naturalnie i umiejętnie. Stanowiły  w istocie tak charakterystyczną dla sztuki baroku ozdobę partii solowej. 

Oczywiście po takiej kreacji bisom nie było końca. Wśród trzech jakie dał Giuliano Carmignola znalazła się ostatnia część Lata Vivaldiego – bodaj najbardziej rozpoznawalny „znak” skrzypka. Mając w pamięci słowa Igora Strawińskiego, że Vivaldi napisał jeden koncert, ale pięćset razy, muszę się z nim nie zgodzić. Na pewno nie można dojść do takiego wniosku po wysłuchaniu Carmignoli, który w każde z dzieł wtłacza nowego ducha. Ale Strawiński niestety nie mógł znać księcia barokowych skrzypiec. W przeciwnym razie mówiłby z pewnością inaczej.  

Damian Kułakowski


Jedna odpowiedź do “Książę barokowych skrzypiec”

  1. lutnia napisał(a):

    Jeśli można, to mam parę słów konstruktywnej krytyki: niezła recenzja, ale trzeba popracować nad składnią: „Coś co stanowi o tak przekonującym efekcie brzmieniowym, jaki Carmignola uzyskuje ze swych skrzypiec, to brak zbędnej afektacji i absolutna celowość ruchów, z których każdy służy muzyce.” => niepotrzebne zapętlenie w zdanie wielokrotnie złożone, można to powiedzieć prościej, poza tym nie wiem, czy Carmignola uzyskuje efekt „ze swych skrzypiec” – rozumiem myśl, ale sforułowanie jest dość niefortunne. Ponadto trochę błędów interpunkcyjnych. Mimo to, szczerze się zgadzam z ogólnym wydźwiękiem – to był naprawdę świetny koncert! :) Miło czytać recenzje młodych ludzi tak bardzo zaangażowanych w muzykę poważną!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.