Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Komalé Akakpo o perypetiach gry na cymbałach

asd asd

Piotr Wieczorek: Cymbały to dość zapomniany i nietypowy instrument jak na nasze czasy. Jak to się stało, że akurat na nim zacząłeś grać?

Komalé Akakpo: W południowej Bawarii, skąd pochodzę, cymbały są dość rozpowszechnione. Natknąłem się na nie pierwszy raz gdy słuchałem radia i zakochałem się w ich brzmieniu. Słyszałem wtedy akurat, jak ktoś grał w stylu world music, mieszając ze sobą muzykę tradycyjną z różnych krajów świata. Spodobało mi się to i w końcu stałem się tego częścią.

PW: W połowie koncertu, między wykonaniem utworów barokowych i współczesnych, zmieniałeś instrument. Czy obie wersje różnią się do siebie?

KA: Tak, są trochę różne. Dotyczy to sposobu konstrukcji, rodzaju drewna, z jakiego są zbudowane, również skali dźwięków, ale oprócz tego barwa jest dość podobna. To cały czas hackbrett, co po niemiecku oznacza cymbały.

PW: Podobno wypracowałaś swoją nową, własną technikę gry podczas studiów w konserwatorium.

KA: To technika czterech pałek. Normalnie na cymbałach używa się tylko dwóch; ja, bazując na artykulacji dźwięku na innych instrumentach perkusyjnych, dostosowałem sposób grania na wibrafonie do cymbałów, tak, żebym mógł grać na nich grając używając czterech pałek, trzymając dwie z nich w jednej dłoni. Są na świecie inni instrumentaliści, którzy tego próbują, ale w Niemczech jestem pierwszy.

Magdalena Białecka: Dlaczego, w Twojej opinii, cymbały zostały przez współczesnych zapomniane, w kontraście do innych instrumentów dawnych, jak na przykład klawesynu?

KA: Były dwa okresy w historii, w których były bardzo popularne. Pierwszy z nich przypada na czas między XIV a XVI wiekiem, a potem odeszły czasowo w niepamięć przede wszystkim ze względu na swoje brzmienie, które było za hałaśliwe dla ówczesnych odbiorców wolących delikatniejsze, subtelniejsze dźwięki. Później, po drugim okresie popularności, zapomniano o nim w okolicy lat 50. XVIII w., głównie przez wspaniały instrument na którym gra Aline, na którym mniej więcej od tego czasu istniała możliwość uzyskiwania większych różnic dynamicznych.

PW: Słyszeliśmy Twoje wykonania zarówno muzyki barokowej, jak i współczesnej i, jak się okazuje, Twój instrument brzmieniowo pasuje do utworów z obu epok. W którym okresie odnajdujesz się lepiej jako wykonawca? 

KA: Osobiście, byłoby mi bardzo trudno grać we wszystkich stylach muzyki współczesnej, w której twórczość kompozytorów minimalizmu jak Philip Glass przeciwstawiona jest zaawansowanym kompozycjom ćwierćtonowym, które wymagają od wykonawcy chcącego je opanować o wiele więcej czasu i dlatego to nie jest to coś czym się przeważnie zajmuję. Z zapleczem w słuchaniu muzyki jakie posiadam łatwiej przychodzi mi granie muzyki barokowej, co nie znaczy, że nie lubię też tych trudniejszych kawałków.

MB: Jesteś też nauczycielem. Prowadzisz jakieś kursy mistrzowskie?

KA: Nie, uczę jedynie na uniwersytecie tych, którzy w przyszłości zostaną nauczycielami w szkołach podstawowych. Jednym z ich przedmiotów jest muzyka, ja się nimi zajmuję, jeśli zdecydują się na specjalizację w cymbałach. 

MB: Nawiązując do Twojej współpracy z Aline Zylberajch, grającej na prototypie fortepianu: czy współpracujesz również z innymi muzykami grającymi na instrumentach historycznych?

KA: Gram z innymi instrumentalistami przez większość mojego czasu, ponieważ na moim instrumencie nie mogę uzyskać podstawy basowej, jak na przykład na fortepianie, więc potrzebuje jakiegoś akompaniamentu. Gram w trio muzyki z pogranicza popu i jazzu, w którego skład wchodzi cytra, gitara klasyczna i właśnie cymbały. Poza tym, razem z moją dziewczyną, gitarzystką, gramy trochę utworów Piazzoli, ale też muzykę etniczną rodem z Bałkanów czy innych krajów. Gram też z innymi cymbalistami w kwartecie, a czasem z orkiestrą – wszystko zależy od materiału, na którym akurat pracuję.

MB: Który z tych rodzajów współpracy najbardziej Ci odpowiada?

KA: Najbardziej lubię muzykę kameralną, granie z jedną lub dwoma osobami, dlatego dzisiejszy koncert był pod tym względem idealny.

MB: Chciałabym zadać Ci parę pytań związanych z Twoją aktywnością jako kompozytora. Co byś doradzał kompozytorom, którzy nie znają Twojego instrumentu – jakie są jego szczególne możliwości? Czy notacja dla niego różni się od tej tradycyjnej?

KA: Notacja nie różni się w żaden znaczący sposób. Możliwości dźwiękowe tego instrumentu powinno traktować się jako jedną wielką chmurę dźwięków. To stwarza duże możliwości harmoniczne; cymbały nie posiadają tłumików i uderzone struny brzmią bez końca. Jeśli wydobędę parę dźwięków w krótkim odstępie czasu, będą brzmiały wszystkie naraz i jeśli tego nie chcę, bo zależy mi na konkretnym akordzie, muszę stłumić niektóre struny. Ważne, by kompozytorzy zdawali sobie sprawę, że w przypadku cymbałów mają duże możliwości harmoniczne, lecz nie zawsze zdoła się uzyskać konkretne dźwięki bez towarzyszącego pogłosu dźwięków o innych wysokościach.

PW: Czy uważasz że powinniśmy skupiać się na coraz to nowych wykonaniach muzyki dawnej, czy na tworzeniu nowego materiału?

KA: Myślę, że nowa muzyka musi się pojawiać, wchodzą nowe generacje muzyków które muszą mieć z czego czerpać. Z całą obecną globalizacją możemy obecnie dokonywać niesamowitych połączeń, na przykład, co słyszałem ostatnio, afrykańskiej muzyki bębnowej z muzyką ludów nordyckich. Myślę, że jest to fascynujące i że powinniśmy iść w tym kierunku.

MB: Jaką muzykę komponujesz?

KA: Głównie na potrzeby trio, w którym gram, w stylu popu i jazzu. Aranżuję bardzo wiele kawałków, jak „Final Countdown” zespołu Europe, czy „Highway to hell” AC/DC. Również młodzieżowa grupa cymbalistów, którą prowadzę, bardzo lubi grać rock i pop, więc też dla nich poświęcam sporą część mojej pracy jako aranżera lub kompozytora.

PW: Słyszeliśmy że bliskie są Ci też cięższe brzmienia muzyki metalowej.

KA: Tak, mam nawet ze sobą T-shirt Led Zeppelin. Jeden z organizatorów zasugerował, żebym zagrał w nim dzisiejszy koncert, ale ostatecznie odeszliśmy od tego pomysłu.

 Rozmawiali Magdalena Białecka i Piotr Wieczorek

 Wywiad powstał 21 kwietnia 2012 r. podczas festiwalu Mazovia Goes Baroque.

Komalé Akakpo – na cymbałach gra od 14 roku życia. Jest absolwentem konserwatorium w Monachium, członkiem wielu zespołów jazzowych, klasycznych i współczesnych. Od 2009 r. wykłada gre na cymbałach na Uniwersytecie Maximiliana w Monachium.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.