Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Instrument zapomniany – viola d’amore

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

 

Po raz kolejny jedna z najlepszych polskich orkiestr wystąpiła w dwie ostatnie soboty dla warszawskiej publiczności. Festiwal Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu organizowany jest od 2001 roku z inicjatywy Franciszka Wybrańczyka. Wybitni muzycy dają wtedy bezpłatne koncerty w siedzibie orkiestry (ul. Grochowska 272).

 

13 października 2012 roku mogliśmy usłyszeć m.in. koncerty z niespotykanym dziś instrumentem w roli głównej. Antoni Paciorkiewicz wraz z muzykami Sinfonii Varsovii wykonał na violi d’amore Koncert D-dur  Christopha Graupnera oraz Rondo alla Cracovienne Stefana Bolesława Poradowskiego na violę d’amore i smyczki. Zanim jednak to nastąpiło, obecny na sali twórca tego wyjątkowego instrumentu – Krzysztof Pawlikowski – powiedział o niej słów kilka. Dla dużej części publiczności było to zwierzę zupełnie nieznane.

 

Viola d’amore, zwana też altówką miłosną lub amorką, to instrument który przypomina altówkę (trzyma się go jak skrzypce), ale zamiast czterech strun ma ich aż czternaście (lub jeszcze więcej)! 7 na górze (struny melodyczne) i 7 na dole (struny rezonansowe), przez co strojenie zajmuje trochę czasu. Jeśliby porównać Violę d’amore do skrzypiec barokowych, zauważymy że podczas gdy skrzypce mają struny jelitowe, struny violi są metalowe. Amorka jest też grubsza niż skrzypce czy altówka oraz ma szerszą szyjkę.

 

Skąd wzięła się nazwa instrumentu?

Niektórzy twierdzą że viola d’amore zawdzięcza swoją nazwę rzeźbionej główce amorka- bożka miłości, wieńczącej skrzynkę kołków. Lecz nie wszystkie viole tak wyglądają. Viola d’amore miewa czasem zamiast amorka główkę kobiety w kapeluszu lub główkę mężczyzny w czapeczce itd. (niekiedy główką jest zwykły ślimak). Być może nazwa jest wypaczeniem określenia viol de more – viola mauretańska, co jest bardzo prawdopodobne, ponieważ w instrumentach dalekiego wschodu istniały struny  rezonansowe, charakterystyczne dla amorki.

 

Informacje na temat miejsca i czasu powstania violi d’amore są raczej skąpe. Złoty wiek tego instrumentu przypada na epokę baroku, natomiast na początku XIX wieku amorka zaczęła wychodzić z użytku. Jeden z polskich królów miał aż dwóch nadwornych muzyków grających na tym instrumencie.

 

Krzysztof Pawlikowski – twórca violi d’amore pana Paciorkiewicza, jest warszawskim lutnikiem z 40-letnim stażem. Kształcił się w Technikum Budowy Instrumentów Lutniczych w Nowym Targu, później w Zakopanym pod okiem nestora polskich lutników – Franciszka Marduły. Violę d’amore dla przyjaciela wykonał w1986 roku, lecz materiały na ten instrument czekały w pracowni już od 6 lat. Pan Pawlikowski zapragnął zbudować violę d’amore gdy jego mistrz odnalazł w Zakopanym dokumentację na jej temat.

Dziś zajmuje się głównie naprawami i przekształceniami instrumentów. W swojej pracowni posiada inną violę d’amore, krórą przekształcił na violę da gambę (altową) i teraz znowu próbuje przywrócić ją do violi d’amore.

Swoją pracownię prowadzi wraz z córką. Poza naprawami wykonują głównie instrumenty na zamówienie, choć jest to trudne, bo jak sam przyznaje, z reguły ciężko jest trafić w czyjś gust.

 

 Viola d’amore – tak właśnie brzmi viola d’amore

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.