Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

In spirit of Jascha Heifetz

asd asd

„Ach, jak tu gorąco!” – powiedział w czasie pewnego koncertu Misha Elman, przecierając spocone czoło. Siedzący obok wielkiego skrzypka Leopold Godowsky sarkastycznie odparł: – Nie dla pianisty. Nie dla pianisty. W rzeczy samej, dla pianisty występ 16-letniego Jaschy Heifetza debiutującego w nowojorskiej Carnegie Hall, nie był sensacją. Jednak Elman, wielki skrzypek, widział już wtedy w młodym adepcie szkoły Leopolda Auera „wielkość”. 

Od śmierci „Króla skrzypków”, jak nazywano Jaschę Heifetza, minęło właśnie 25 lat lat. Choć znamy go raczej jako wielkiego wirtuoza, któremu – jak pisał G. B. Shaw – „sam Bóg pozazdrości warsztatu i perfekcji”, to pozostaje jednak pewna część jego działalności trochę zapomniana. Mało mówi się o Heifetzu-nauczycielu, a przecież spod jego „smyczka” wyszło wielu wybitnych wirtuozów. Obok licznych kursów mistrzowskich, swą główną działalność pedagogiczną prowadził na Uniwersytecie Kalifornijskim. Jeden z ostatnich uczniów Jaschy Heifetza, Rudolf Koelman, postanowił złożyć hołd swemu mentorowi, organizując trwające od listopada 2012 do marca 2013, tournée koncertowe po Azji, Europie i Australii. Wszystko rozpocznie się w Szwajcarii, a zakończy w Indonezji. W programach koncertów znajdują się głównie ulubione kompozycje grywane przez Heifetza. Tym sposobem Koelman da słuchaczom dawkę pięknej muzyki, jednocześnie tworząc muzyczny i artystyczny portret swego nauczyciela. In spirit of Jascha Heifetz będzie pięknym gestem i ukłonem wykonanym w stronę amerykańskiego skrzypka, a tych, którzy jeszcze nie poznali Heifetzowskich kreacji, tournée Rudolfa Koelmana powinno zachęcić do poszukania książek, filmów lub po prostu płyt mistrza. Mam nadzieję, że podczas trasy koncertowej Koelmana, świat przypomni sobie na nowo nazwisko  Heifetza. Nazwisko, które przez prawie cały XX wiek pozostawało ikoną świata skrzypiec. 

Damian Kułakowski

NA ZDJĘCIU JASCHA HEIFETZ ZE SWYM UCZNIEM RUDOLFEM KOELMANEM,
FOT: WWW.CICERONEMA.COM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.