Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Gidon Kremer – filozof muzyki

asd asd

 

 

  

 

 

 

 

 

Filozof muzyki czy muzyk filozofii? Nie da się chyba odpowiedzieć wprost na pytanie, którą z tych funkcji pełni w artystycznym świecie Gidon Kremer, będący od ponad 40 lat rzecznikiem obu dziedzin. Oscylujący między dźwiękiem a ciszą, wolnością i reżimem państwa radzieckiego, łotewski skrzypek szuka na swej drodze prawdy i choć wedle Platona jest ona nieosiągalna dla zwykłego śmiertelnika, to Kremer chyba jak nikt inny przed nim zbliżył się do niej poprzez Muzykę. 

Uczeń Ojstracha

Urodził się w 1947 r. w Rydze, w rodzinie zawodowych skrzypków. Ukończył studia w rodzinnym mieście, ale miał to być dopiero początek ścieżki, na której pierwszym poważnym drogowskazem by Dawid Ojstrach. Wielki skrzypek, tak dalece różniący się od Kremera. Dojrzały, wytrawny artysta, dla którego piękno dźwięku i dbałość o szczegóły stały najwyżej w hierarchii wartości estetycznych. Gdy młody, bo zaledwie 20-letni Gidon Kremer pojawił się w klasie nr 8 Konserwatorium Moskiewskiego, gdzie swe zajęcia prowadził Mistrz, od razu wiedział, że przez najbliższe lata t a właśnie sala będzie stanowiła centrum jego świata. Nie oznacza to jednak, że Kremer zdecydował się pójść drogą Ojstracha. Uczeń zdawał sobie sprawę z tego, że choć Mistrz koncertował i dawał świadectwo miłości do muzyki, to była to miłość nie do końca spełniona, spętana więzami komunizmu. Kremer widział w nim niewolnika systemu, rozchwytywanego i cieszącego się wielką sławą, lecz wciąż uwiązanego. Nie chciał tego. Zwyciężywszy w konkursach Paganiniego w Genui i Piotra Czajkowskiego w Moskwie oraz zdobywszy III nagrodę na konkursie im. Królowej Elżbiety w Brukseli, w 1980 r. postanowił poszukać szczęścia w Niemczech. 

Po tak wspaniałych sukcesach, rozpoczęła się kariera Kremera. To ważne, że nie on ją rozpoczął, lecz ona sama rozwinęła skrzydła, bowiem po dziś dzień Kremer jest zdecydowanym przeciwnikiem pogoni za sukcesem oraz laurami. Pytany o swoje największe osiągnięcie artystyczne zawsze prosi o następne pytanie. Po wyjeździe za granicę przekonał się, że o ile w radzieckiej Rosji sztuka służyła partii komunistycznej, o tyle Zachód był nastawiony na czerpanie z niej zysków. Kremer nie godził się na to i nie godzi do dziś. Starał się łączyć szczerość, jaka wypływała z otaczających go słowiańskich dusz, z wolnością, jaką dawał mu Zachód. 

Kremer – Argerich, duet doskonały

 

 

 

 

 

 

 

 

Chyba nie ma lepszego dowodu na udaną próbę scalenia tych idei, jak wspólna praca z Marthą Argerich. Argentyńska pianistka z łotewskim skrzypkiem stworzyli duet niedościgniony. Oboje artyści mieli na tyle ugruntowaną pozycję, że nie musieli niczego udowadniać. Z tej właśnie chęci pokazania prawdziwych uczuć i prawdy muzycznej zrodziły się nagrania sonat Schumanna (pierwsza wspólna płyta ukazała się w 1986 r. pod szyldem Deutsche Grammophpn) i Beethovena – ten ostatni cykl to bezsprzecznie kamień milowy w dyskografii i parnas muzyczny. Choć artystów nie łączyły żadne bliższe uczucia to Kremer sam stwierdził, że wspólna możliwość tworzenia dźwięków sprawiała, jakby na swój sposób kochał Marthę Argerich. Pewnie z wzajemnością. Nieczęsto się zdarza, aby dwoje muzyków tego kalibru współpracowało ze sobą z takim oddaniem. Do tego duetu nie raz dołączali tacy artyści, jak Yurii Bashmet (altówka) i Mischa Maisky (wiolonczela), z którymi nagrali wspaniałe interpretacje kwartetów fortepianowych Brahmsa.

Bach

Kameralistyka w sercu Kremera zajmuje szczególne miejsce. Podobnie jak muzyka Bacha. Jak sam twierdzi: „Kiedy gram Bacha, czuję się nagi. Nie można skryć się za muzyką, jak w dziełach romantycznych czy kompozycjach czysto intelektualnych”. W swej dyskografii, liczącej ponad sto nagrań płytowych, znalazły się dwa nagrania Sonat i Partit Bacha (1980 i 2001). Są to dzieła bliskie Gidonowi Kremerowi, ponieważ jak żadne inne oddają prawdę o muzyce. Nie ma w nich blichtru, a każdy dźwięk bierze się z głębokich przemyśleń. Równowaga między uczuciem a racjonalnym ujęciem formy muzycznej stanowią o tym, że dla całych pokoleń kompozytorów Sonaty i Partity stały się wzorem do naśladowania, począwszy od Schumanna aż po Bartoka. 

Własna orkiestra

Właściwie nie ma dziedziny muzyki, którą Kremer by się nie zajmował. Nie boi się on łączyć koncertu Brahmsa z Preludium d-moll op. 117 Maxa Regera jako kadencji. Co najmniej ciekawe, jeśli nie ekscentryczne, wydaje się umieszczenie w koncercie Beethovena kadencji Alfreda Schnittkego, swoją drogą bliskiego przyjaciela skrzypka. Kremer nie dzieli muzyki na klasyczną i popularną, dawną i współczesną. Podobnie jak wielu dojrzałych muzyków uznaje tylko podział na dobra i złą, z tą różnicą, że nawet ta zła może nieść prawdę, której Kremer poszukuje. Poszukuje i chce ją przekazać uczniom, aby byli oni dalej powiernikami Muzyki. W tym celu w 1997 r. założył orkiestrę smyczkową Kremerata Baltica, złożoną z młodych muzyków z krajów nadbałtyckich. Pierwotnie miała działać w ramach festiwalu w Lockenhaus w Austrii, powołanego do życia w 1981 r. przez Kremera, później jednak rozpoczęła międzynarodową karierę, a Kremer prawie się z nią rozstaje.

Z innej beczki

Mówiąc o Kremerze nie można zapomnieć o Astorze Piazzolli, którego tanga są dla łotewskiego skrzypka ucieleśnieniem muzycznego żywiołu, ze wszech miar porywającego. Jak sam Kremer twierdzi, odkąd poznał muzykę Piazzolli po prostu się w niej zakochał. „Pozwala mi ona zapomnieć o rutynie”- słowa te chyba są kwintesencją działalności Gidona Kremera. Od rutyny bowiem, jest niewielki krok do znudzenia, od znudzenia do próżności. Od próżności zaś wiedzie wiele krętych ścieżek, prowadzących jednak najczęściej w przepaść, lecz na pewno nie do Prawdy, do której dąży Kremer-muzyk i Kremer-filozof. 

Damian Kułakowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.