Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Fritz Kreisler i Jascha Heifetz – królowie skrzypiec

asd asd

Profesor Tadeusz Wroński ubolewał nad tym, że skrzypkowie często znajdują się w cieniu wielkich pianistów. Rzeczywiście, wirtuozi klawiatury znani są nawet w środowiskach niemuzycznych. Każdy słyszał nazwisko Artura Rubinsteina, Światosława Richtera czy Marthy Argerich. Przykuwają one uwagę świata kulturyi wywołują poruszenie. Skrzypkowie pozostają  w zapomnieniu, chociaż ich kariery niejednokrotnie są równie spektakularne jak kariery pianistów. 

Idealny wiedeńczyk

Nie bez wpływu na błyskotliwą grę Kreislera były jego narodziny w rodzinie żydowskiej, w stolicy muzyki – Wiedniu. Mieście otoczonym sławą Mozarta, Haydna, Beethovena, a także Straussów, których walce podbiły serca wiedeńczyków. I choć droga kariery młodego Kreislera nie była usłana różami, to ciężką pracą, a także dzięki ponadprzeciętnemu talentowi, udało się mu zdobyć największe sceny świata. Swój warsztat doskonalił w Wiedeńskim Konserwatorium, a następnie u legendarnego Josepha L. Massarta, nauczyciela m.in. Wieniawskiego  i Ysaÿ’a. Jednocześnie dokształcał się w zakresie kompozycji u Leo Delibesa.

Choć życie Kreislera nie upłynęło całkowicie pod znakiem muzyki (rozpoczął studia medyczne, a także brał udział w I wojnie światowej, w stopniu porucznika), to uzyskał on miano najpopularniejszego skrzypka I poł. XX w. Gra Kreislera, choć nie pozbawiona wirtuozostwa, cechowała się wiedeńską elegancją i temperamentem, co owocowało ciepłym, lecz męskim brzmieniem. Wielka kariera, która rozkwitła w ostatnich latach XIX w., a następnie porywała miłośników jego gry w kolejnych dekadach, przerwana została represjami, jakie dotknęły Żydów w latach 30-tych, za rządów Hitlera. W 1939 Kreisler emigrował i resztę życia spędził w USA.

Kreislerowi zawdzięczmy wprowadzenie jędrnej i sprężystej wibracji, nawet na krótkich wartościach, a także  ekonomiczny sposób prowadzenia smyczka – czego pierwsze przesłanki zapowiadała technika Wieniawskiego i Ysaÿ’a. To właśnie sprawiło, że Kreislera już za życia otaczała legenda. Jego występy sceniczne wolne były od tremy, która zawsze towarzyszy muzykom, niosąc za sobą straty wykonawcze. Kreislera to nie dotyczyło. Co więcej, zapamiętany został jako osoba niezmiernie sympatyczna, miła i życzliwa, nawet przed występem na wielkiej estradzie.

Do literatury skrzypcowej weszły jego  utwory w stylu dawnych mistrzów włoskich, które Kreisler opublikował jako odnalezione w archiwach. W 1935 r., kiedy  przyznał się do ich skomponowania, wybuchł wielki skandal, który jednak nie odebrał miniaturom zasłużonego i poczesnego miejsca w literaturze wiolinistycznej, lecz spowodował wzrost ich popularności.

Choć wirtuoz znany był niemal na wszystkich kontynentach, to umarł w osamotnieniu, w swym nowojorskim apartamencie. Jego gra wywarła jednak ogromny wpływ na przyszłe pokolenia wirtuozów. 

Bożyszcze tłumów

Kreisler był jednym z tych szczęśliwców, który mógł usłyszeć młodego Jaschę Heifetza w czasie jego debiutu berlińskiego. Doświadczony wiedeńczyk od razu poznał się na talencie młodzieńca, rodem z Wilna i miał rzekomo wykrzyknąć: „Jak chętnie bym rozbił teraz swoje skrzypce”

W istocie, Kreislera uznawano za najpopularniejszego skrzypka I poł.XX w.,  Heifetz przejął po nim pałeczkę. Jego kariera była jednak o wiele bardziej spektakularna niż kariera Kreislera.

Pierwszy koncert publiczny, dany w wieku siedmiu lat  dla tysiąca słuchaczy, stał się wielką sensacją. Heifetz zostaje przyjęty do klasy Leopolda Auera – legendarnego rosyjskiego nauczyciela.  Światową karieręotwiera mu   wspomniany koncert berliński w 1912 r., a także koncert w Carnegie Hall – zwieńczony nieprawdopodobnym sukcesem. Od tego momentu życie artysty toczy się charakterystycznym dla wielkich karier trybem: dziesiątki koncertów na całym świecie, współpraca z najznakomitszymi dyrygentami i orkiestrami, a także nagrania płytowe, willa w Beverly Hills i czas dzielony między trasy koncertowe i ten spędzony na kortach tenisowych. 

Od czasu amerykańskiego debiutu Heifetz stał się bożyszczem publiczności. Wirtuoz nieraz musiał podjeżdżać in cognito do sal, w których miał wystąpić, bowiem obawiano się tłumów fanów, nie liczących się ze szkodami, jakie mogą wyrządzić, by uścisnąć dłoń lub chociaż spojrzeć na maestro.

Świat muzyczny podzielony jest w sprawie jego gry. Część osób uważa, że gra Heifetza jest szczytem możliwości ludzkich i ta technika już w swej istocie zapewnia idealne wykonanie. Bardziej sceptyczni uważają, że jego gra jest trochę jak „doskonały posąg  z zimnego martwego marmuru” – sugerując znikomą emocjonalność skrzypka. Każdy powinien sam ocenić grę tego giganta i  zadać sobie pytanie, czy muzyk byłby w stanie osiągnąć taki sukces bez oryginalnej interpretacji, bazując tylko na niedoścignionej technice…. Raczej nie.

Heifetz zmarł w swoim domu w Los Angeles, w 1987 r. Pod koniec życia zajął się transkrybowaniem utworów, również z repertuaru rozrywkowego czy musicalowego, publikując je pod pseudonimem Jim Hoyl.

Heifetz i Kreisler to nazwiska, których historia muzyki nie zapomni. Dobrze byłoby, aby dowiedzieli się o nich i nie – muzycy.  Ich kariery są przykładem oddania muzyce, a dzielenie się nią z innymi uznawali za swój obowiązek (tu warto wspomnieć o ponad stu kilkudziesięciu płytach nagranych przez Heifetza, co zapewniło mu miejsce w „Księdze rekordów Guinessa” pod względem ilości nagrań). Im też zawdzięczamy wskrzeszenie na scenach Koncertu skrzypcowego Sibeliusa, czy powstanie Koncertu skrzypcowego Elgara (dedykowanego Kreislerowi). Choć obecnie z pewnymi tendencjami wykonawczymi, szczególnie dawnej muzyki nie zgodzilibyśmy się, to tym wirtuozom należy przyznać palmę pierwszeństwa To są królowie skrzypiec.

Damian Kułakowski


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.