Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Eksplozja w katedrze

Marcin Oszczyk Marcin Oszczyk

Tłumaczenia własne

Johann Jacob Froberger (1616-1667)
– Plainte faite à Londres pour passer la Melancolie, laquelle se joue lentement avec discretion
(Skarga w Londynie złożona, dla wyzbycia się melancholii płynącej wolno a dyskretnie)
– Toccata X
– Lamentation faite sur la mort très douloureuse de Sa Majesté Imperial Ferdinand III
(Lament nad smiercią wielce bolesną Jego Wysokości Cesarza Ferdynanda III)

Dietrich Buxtehude (ok.1637-1707)
Courante simple (partite diverse)

Louis Marchand (1669-1732)
– Suite en rè-mineur

Louis-Nicolas Clérambault (1676-1749)
– Suite en ut-mineur

François Couperin (1668-1733)
Les Fastes de la Grande et Ancienne Ménéstrandise
(Święto huczne najdostojniejszych i najstarszych Minstreli)
– I Acte: Les Notables, et Jurés
(Notable i radni)
– II Acte: Les Viéleux, et les Gueux
(Grajkowie i żebracy)
– III Acte: Les Jongleurs, Sauteurs; et Saltimbanques: avec les Ours, et les Singes
(Żonglerzy, linoskoczkowie; takoż cyrkowcy: wraz z małpami i niedźwiedziami)
– IV Acte: Les Invalides: ou gens Estropiés au service de la grande Ménéstrandise
(Ludzie kalecy: kulawe sługi wspaniałych Minstreli)
– V Acte: Désordre, et déroute de toute la troupe: causés par les Yvrognes, les Singes, et les Ours
(Zamęt a panika kompanii: przez ludzi pijanych, małpy oraz niedźwiedzie spowodowana)

 

Nie pasuje klawesyn do murów klasztoru. Zimnych i pozbawionych ozdób łuków, które, żeby jeszcze podkreślić nastrój, rozświetlono dziesiątkami świec. Nie pasuje do wysokiego sklepienia i ciemności przyczajonej w kącie. Ale stoi sobie, surrealistycznie, delikatny i wymalowany, ciesząc się otwartą klapą z okazywanego zainteresowania. Na scenę wchodzi artysta.

Pierwsze tony, zadziwione przestrzenią, odbijają się od białych murów. Władysław Kłosiewicz wysnuwa je spokojnie, z absolutnie pewnym niezdecydowaniem. Chwile mijają, a obraz zmienia się, powietrze zaczyna wibrować w tanecznych trylach. Raz za razem melodia burzy się falą ozdobników, by w chwilę potem uspokoić miarowymi arpeggiami. Opowieść oddycha, nie urywając się ani na moment, każdym dźwiękiem zaznaczając swoją celowość. Przemyślnie meandruje między skrajnościami, unika prostych kontrastów. Skarga nigdy nie jest dwa razy taka sama. Słuchamy więc, a migoczące w płomieniach świec frazy opowiadają nam, czym melancholia płynącą wolno a dyskretnie różni się od lamentu nad śmiercią wielce bolesną. I wydaje się, że nawet każdy ornament jest inny.

Z zadumy wyrywa nas złoty przepych kuranta. Misterna melodia wiruje, coraz bogatsza, coraz bardziej wybujała, a mimo to wciąż tak samo lekka, wciąż niewiarygodnie przejrzysta. W dłoniach artysty nabiera szlachetności i wdzięku tam, gdzie inny zagrałby zwyczajność i powtarzalność. Lecz szalone piruety są ledwie zapowiedzią. Z rokokowych puzderek suit rozsypują się po refektarzu pełne blasku klejnoty. Rubinowe preludia, szafirowe sarabandy, szmaragdowe gawoty. Szlachetne kamienie menuetów, gigue, chaconne… I oto stało się, nazbyt dostojne pochody wystrojonych po czubek nosa dygnitarzy przemieniły się w chaotyczną (jak precyzyjny, jak wycyzelowany jest to chaos!) ucieczkę, w której małpy hasają w pogubionych po drodze perukach, a niedźwiedzie plączą się w krynolinach. Mury dostają zawału, publiczność bije brawa.

A ja, wygrzebując się spod sterty pantofelków, broszek i wstążeczek, tęsknię troszeczkę za londyńskim splinem. 

Marcin Oszczyk 

Marcin Oszczyk, ma 18 lat, mieszka w Warszawie. Uczeń Liceum im. T. Czackiego i PSM II st. im J. Elsnera w klasie organów i kompozycji (klasa organów u prof. J. Malanowicza i J. Wróblewskiego oraz kompozycji u prof. S. Czarneckiego). Ukończył również POSM I st. im. E. Młynarskiego w klasie fortepianu u prof. A. Kowalak-Bojarczuk i harfy pod okiem prof. A. Baranowskiej. Interesuje się muzyką, filmem, teatrem.

Na zdjęciu detal z Château de Vincennes, autor: Charles le Brun, Gobelin, Paryż, Francja, 1670-1700. Nr muzealny T.371-1977

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.