Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Dwóch Wieniawskich

Marcin Oszczyk Marcin Oszczyk

19.00 Koncert Symfoniczny, Studio Koncertowe Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego
Aleksandra Kuls (skrzypce)
Michał Szymanowski (fortepian)
Polska Orkiestra Radiowa
Michał Dworzyński (dyrygent)

Fryderyk Chopin
Fuga a-moll /wersja na smyczki, opr. Paweł Mykietyn/

Henryk Wieniawski
Koncert skrzypcowy d-moll op. 22

Jules Massenet
Medytacja (z opery Thais)

Józef Wieniawski
Koncert fortepianowy g-moll op. 20

Wojciech Kilar
Orawa
Polonez Pan Tadeusz

Zwykło się długie przemowy rozpoczynać dowcipem, który ma rozluźnić atmosferę i przykuć uwagę słuchaczy. Tak też w zamyśle został ułożony program dzisiejszego koncertu. Rozpoczęło się bowiem od fugi a-moll Chopina (opr. Paweł Mykietyn). Tak przynajmniej podaje program; prawda wygląda trochę inaczej – rozpoczęło się od Wariacji na temat fugi a-moll Pawła Mykietyna. Ten niezwykle popularny współczesny kompozytor uczynił bowiem znacznie więcej, niż tylko opracował utwór Fryderyka. Przez pierwsze dwie minuty praktycznie nikt nie byłby w stanie powiedzieć, transkrypcji jakiego utworu słucha. Stłumione flażolety, temat rozbity między różne instrumenty. Trzeba jednak przyznać, że kompozycja Mykietyna jest bardzo przyjemna i rzeczywiście spełniła swoje zadanie – rozluźniła atmosferę i przykuła uwagę słuchaczy.

Następnie przyszła pora na koncert Henryka Wieniawskiego. Aleksandra Kuls grała z wielką pasją i ta pasja zdawała się udzielać tak orkiestrze jak i publiczności. Była to muzyka żywa i bezpośrednia. Aleksandra dawała z siebie wszystko. Niestety momentami wyraźnie widać było, jak trudny jest to koncert. Jednak energia skrzypaczki zdawała się niespożyta. Ten bardzo żywiołowy charakter sprzyjał krańcowym, wirtuozowskim częściom. W Romance odniosłem wrażenie, że cała romantyczność została zakryta przez molto vibrato. Brakowało mi wyciszenia, chciałoby się więcej refleksji. Refleksja na szczęście pojawiła się w kolejnym utworze – Medytacjach Masseneta. Co prawda i tutaj miałem czasem wrażenie, że Aleksandra gra zbyt energicznie. Jednak były to tylko chwile, całości słuchało się bardzo przyjemnie. 

Po przerwie czekało mnie wielkie zaskoczenie. A nawet dwa. Pierwszym zaskoczeniem był koncert Józefa Wieniawskiego. Drugim zaskoczeniem było wykonanie koncertu Józefa Wieniawskiego. Już wyjaśniam. Byłem przygotowany na kompozycję przeciętną. Tymczasem Koncert fortepianowy g-moll okazał się utworem ciekawym, dającym wielką możliwość pokazania się pianiście. Tę możliwość w pełni wykorzystał Michał Szymanowski. Spodziewałem się oczywiście dobrego wykonania, ale dostałem – wykonanie rewelacyjne. Początkowe akordy grzmiały niczym dzwony, kadencja była drapieżna i dramatyczna. Ale gdy przychodziły momenty liryczne, słodkie piano wprawiało w rozmarzenie i zachwyt. Cały koncert trzymał w napięciu; wszystko było idealnie wygrane, popis wirtuozowski rzeczywiście wirtuozowski. Jestem na tak!

Koncert zamknął kolejny sławny współczesny polski kompozytor – Wojciech Kilar. Usłyszeliśmy Orawę (zapowiadającą niejako góralskie z charakteru mazurki, jakie mieliśmy usłyszeć podczas kolejnego koncertu) oraz „pastisz idealny”, Poloneza Pan Tadeusz (granego moim zdaniem trochę nazbyt szybko). Przez cały czas byłem pod wrażeniem wykonania Michała Szymanowskiego.

Marcin Oszczyk

Marcin Oszczyk, ma 17 lat, mieszka w Warszawie. Uczeń Liceum im. T. Czackiego i PSM II st. im J. Elsnera w klasie organów i kompozycji (klasa organów u prof. J. Malanowicza i J. Wróblewskiego oraz kompozycji u prof. S. Czarneckiego). Ukończył również POSM I st. im. E. Młynarskiego w klasie fortepianu u prof. A. Kowalak-Bojarczuk i harfy pod okiem prof. A. Baranowskiej. Interesuje się muzyką, filmem, teatrem.

Zdjęcia wykonał Bartek Sadowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.