Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Dobber, Verdi, arie

asd asd

Andrzej Dobber jest jedynym polskim śpiewakiem, który specjalizuje się w repertuarze Verdiowskim, który wykonuje na największych scenach świata, takich jak La Scala, Metropolitan Opera, Royal Opera House, Wiener Staatsoper. Verdi otworzył mu drzwi do tych teatrów. Jako że jestem wielbicielem Verdiego i kunsztu wokalnego Andrzej Dobbera, zelektryzował mnie fakt, iż wytwórnia fonograficzna DUX wydała niedawno pierwszą solową płytę tego znakomitego śpiewaka, na której dominują arie z oper twórcy Traviaty

Dobber bardzo ciekawie dobrał repertuar na swój pierwszy solowy album. Wybrał utwory, w których się specjalizuje i nieprzerwanie z powodzeniem śpiewa je na świecie. Rigoletto, Nabucco, Posa, Germont, Makbet, Oniegin, Igor, Miecznik, Godunow i Amfort – to klasyka postaci operowych, ale owe postacie niosą ze sobą zupełnie inne emocje, są zupełnie odmienne. Słuchając tej płyty, miałem wrażenie jakbym przeskakiwał z teatru do teatru, z jednej inscenizacji do drugiej. Dobber nie potrzebuje scenicznego sztafażu, aby jego postać wybrzmiała – on potrafi to wszystko wykreować głosem.

Polski baryton ma nie tylko wspaniałą technikę wokalną, ale potrafi też przekazać słuchaczom wiele emocji. Nie są to „puste”, odśpiewane nuty, lecz kreowanie postaci w najdrobniejszym szczególe. Ta płyta jest mistrzowska. Trudno by mi było cokolwiek zarzucić wykonaniu. 

Verdi – mistrzostwo świata. Śpiewanie tych ról jest nie lada wyzwaniem, gdyż łączą w sobie dorobek wszystkich epok i wszystkich technik wokalnych. Frazy u Verdiego charakteryzują się długim legato, dużą rozpiętością interwałów. Wymagają też „szerokiego” śpiewania – tutaj mozartowskie stonowanie nie wystarczy. Owszem ważna jest bliskość i pozycja dźwięku, jaką stosujemy u Mozarta, natomiast musi to być bardziej otwarte – śpiewane na większym wolumenie głosu, a do tego warstwa emocjonalna jest szalenie rozbudowana. Do tego dochodzi jeszcze to romantyczne wyczucie stylu i zsyntetyzowanie go ze stylem muzyki Verdiego, co też nielicznym się udaje.  Andrzej Dobber udowodnił, że rozumie ten repertuar, a warsztat wokalny pozwala mu śpiewać tę muzykę w sposób wyjątkowy.

Wagner, Borodin, Czajkowski, Musorgski – też klasa. Muzyka rosyjska, mimo pięknej melodyki, jest bardzo trudna do śpiewania. Akompaniament nie zawsze pomaga, jest tylko tłem dla partii solistycznej. Jedyne zastrzeżenia mógłbym mieć do interpretacji arii Miecznika ze Strasznego dworu. Andrzej Dobber zaśpiewał tę partię troszkę zbyt „europejsko” i romantycznie. Owszem, jest to ta właśnie epoka, jednak polski romantyzm różnił się od europejskiego, a Moniuszkę charakteryzuje wyjątkowa polskość, którą bardzo trudno opisać – to się czuje. W wykonaniu Dobbera zabrakło mi trochę tej odrobinki więcej polskości (od strony technicznej nie śmiałbym mieć zastrzeżeń). 

Soliście towarzyszyła Orkiestra Filharmonii Narodowej pod batutą Antoniego Wita. Antoni Wit fenomenalnie poprowadził muzyków i wydobył ciekawe niuanse z partytury poszczególnych arii i co ważne – podporządkował orkiestrę soliście.

Płytę gorąco polecam. Jej słuchanie na długo pozostanie w pamięci słuchacza. A dla fanów i wielbicieli Andrzeja Dobbera – pozycja obowiązkowa!

Maciej Madaliński

Andrzej Dobber (baritone), Arias, DUX 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.