Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Daniil Trifonov

Marcin Oszczyk Marcin Oszczyk

Błogosławione Fatum i błogosławiona Fortuna! Błogosławione wszystkie wiatry i błogosławione wszystkie nieszczęścia, które przyprowadziły mnie dziś w gmach Telewizji! O! Nieszczęśni wszyscy, którzy nie dostąpili łaski! Jak teraz będą żyć, jaki cel znajdą w bezcelowej pustce egzystencji, której nie wypełniły boskie dźwięki Trifonova? Dźwięki rozlewające się oceanem uczuć!  Schody Parnasu! Harmonia sfer! Żółty dzwon! Miód, który nie jest lepki! Maliny, które nie zostawiają czerwonych plam na ubraniach, które potem trudno doprać i są właściwie do wyrzucenia, chyba, żeby chodzić w nich po domu! Splecione misternym ornamentem technicznej doskonałości i najszlachetniejszych uczuć mikrokosmosy międzywymiarowej idei piękna! Skriabinowska Sonata wyrwała nasze dusze w wędrówkę po zaświatach, w których Daniil był nam Wergiliuszem. Medtnerowskie bajki opowiedział Trifonov z czułością przerastającą wszystkie matki, z czułością, którą można porównać chyba tylko do przenajszlachetniejszej Amaltei. Taniec Kościeja przeraził nas, prostych ludzi, tak bardzo, że niektórzy poczęli zrywać się w popłochu z miejsc. Na szczęście w porę na gorejących skrzydłach nadleciał ognisty ptak. Krótki oddech przerwy minął na cuceniu omdlałych słuchaczy. Zaraz potem strumień półboskiej świadomości Mistrza pochłonął nas bez reszty, gdy w słodkim rozmarzeniu słuchaliśmy Images Debussy’ego. Cały świat stał się prosty, zrozumieliśmy, co należy robić w życiu. Ludzie godzili się ze sobą z płaczem, jechali do od lat niewidzianych dzieci; państwa zaprzestały wojen. A gdy grał Chopina …Ach, a gdy grał Chopina! Z głębokości wołał głosem wszechpotężnym, narastając w sile i w mocy, w ekstazie potężniał, wstrzymał słońce, ruszył Ziemię! Ostatnimi akordami Etiudy c-moll otworzył Bramy Niebieskie, a aniołowie w milczeniu słuchali! Tytan Dźwięku! Zaratustra! Galileo, Galileo, Galileo, Figaro – Magnifico! 

Marcin Oszczyk

Świetny koncert Trifonova został bardzo serdecznie przyjęty przez publiczność, która nagrodziła go owacjami na stojąco i pozwoliła zagrać aż cztery bisy. Rzeczywiście trudno wskazać jakąkolwiek poważną wadę występu Rosjanina. Błyskotliwe i porywające interpretacje chwyciły za serca całą publikę.

Pełen program na stronie: http://pl.chopin.nifc.pl/festival/edition2012/concerts/day/12

Marcin Oszczyk, ma 17 lat, mieszka w Warszawie. Uczeń Liceum im. T. Czackiego i PSM II st. im J. Elsnera w klasie organów i kompozycji (klasa organów u prof. J. Malanowicza i J. Wróblewskiego oraz kompozycji u prof. S. Czarneckiego). Ukończył również POSM I st. im. E. Młynarskiego w klasie fortepianu u prof. A. Kowalak-Bojarczuk i harfy pod okiem prof. A. Baranowskiej. Interesuje się muzyką, filmem, teatrem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.