Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Daniel Sepec, bohater lipcowej Mazovii Goes Baroque

Magdalena Białecka Magdalena Białecka

Pierwszą z tych cech osiągnął kompozytor m.in. dzięki wykorzystaniu scordatury. Ta technika kompozytorska polega na przestrajaniu skrzypiec na każdą kolejną część cyklu, np. w trzeciej części skrzypce są nastrojone na dźwiękach: h fis h d. I tak do końca: zmiany obejmują wszystkie szesnaście sonat.

Finał trzeciej tegorocznej odsłony Mazovii zaprezentował właśnie te sonaty, rzadko wykonywane z powodu piętrzących się przed wykonawcą trudności. Zabrzmiały w wykonaniu Daniela Sepeca, profesora Akademii Muzycznej w Bazylei, wykonawcy bardzo wszechstronnego, posiadającego w swoim repertuarze utwory od baroku do współczesności. Sepec zaskoczył melomanów bardzo praktycznym rozwiązaniem w wykonywaniu Sonat różańcowych: przygotował ośmioro barokowych skrzypiec, każde z nich nastrojone do innej sonaty. Wszystko dlatego, że nie znosi nienastrojonych skrzypiec. A po jednorazowym przestrajaniu o tak duże interwały struny rozstrajają się przecież momentalnie – zwłaszcza jelitowe, czyli takie, które stosowano w baroku – wyprodukowane z baranich jelit.

Sepecowi towarzyszyła grupa basso continuo: Hille Perl (viola da gamba), Lee Santana (teorba) oraz Michael Behringer (klawesyn i pozytyw). Sztuka realizowania basu cyfrowanego polega w dużej mierze na improwizacji. Umiejętność ta zanikła w okresie klasycznym i dziś odkrywa się ją na nowo. Dobry improwizator zawsze doda trochę od siebie, ale tak, żeby niezależnie od tego solista był na pierwszym planie. Dobra grupa improwizatorów rozegra ponadto wszystko w ten sposób, by instrumenty w odpowiedni sposób dopełniały się i by proporcje między instrumentami współgrały z charakterem utworu.

Perl, Santana i Behringer moim zdaniem zaprezentowali znakomity poziom wykonania. Poza tym słychać było w ich grze pewien rodzaj żywej, spontanicznej „zabawy” materią muzyczną, który jest możliwy tylko wtedy, gdy wykonawcy znają utwór naprawdę dobrze. Sepec z towarzyszeniem takiej grupy mógł pozwolić sobie na dużo: i istotnie Sonaty zabrzmiały bardzo dobrze. Każda w swoim charakterze, każda mieniąca się pięknymi cieniami dynamicznymi i ornamentami. Jak gdyby grane ot tak sobie, a przecież ich trudność jest olbrzymia.

Łatwo zniechęcić się do Sonat różańcowych. Ich liczne trudności wykonawcze często wpływają na niezadowalający poziom wykonania. Na szczęście Sepec i jego grupa continuo nie zniechęcili, a wręcz przeciwnie – pokazali pełnię piękna tych barokowych kompozycji.

 

Magdalena Białecka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.