Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Rozpoczęła się jesień, Warszawska Jesień.

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

Dziś jest 21 września, międzynarodowy dzień pokoju świętowany przez wiele organizacji pozarządowych, który w światku melomanów zapewne zostanie przyćmiony rozpoczęciem Warszawskiej Jesieni.

 

Filharmonia Narodowa oferuje nam 1072 miejsca (wiedzieliście o tym?). Poza tym, nie za bardzo ją lubimy, z czym zgodzą się Magda, Damian i Grzegorz (poruszali ten temat na mini konferencji po festiwalu Chopin i jego Europa ). FN nie da się lubić ze względu na brak wejściówek, takich miejsc siedzących na schodach, na podłodze (gdzie przynosi się własną poduszkę i za 10/15PLN słucha tej samej muzyki co posiadacze miejsc siedzących). Nie lubimy jej też za krzywe spojrzenia „melomanów“ ubranych w odświętne stroje, kiedy przychodzimy ubrani ,,po codziennemu“ by naprawdę posłuchać muzyki (Tak, tylko dlatego. Nie chcemy się podlizać szefowi z korporacji ani zaimponować nowej sympatii wyszukanym gustem, uwierzycie?).

 

Na szczęście jest coś takiego jak program drugi Polskiego Radia i jego Filharmonia Dwójki. Dzięki temu, Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Narodowej może dziś słuchać ze mną cały domowy zwierzyniec. Oczywiście nie jest to ta sama jakość dźwięku, nie jest to ta sama atmosfera (to jest największy mankament słuchania koncertu w radio, bo kto nie uwielbia dźwięków strojących się instrumentów?)

Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Narodowej prowadzona jest przez Pascala Rophé Warszawska Jesień rozpoczęła się dźwiękami Mazurka Dąbrowskiego, żeby było patriotycznie, bo po to tam wszyscy przyszli.

Zaraz po hymnie, pierwszym utworem była Uwertura pittsburska Krzysztofa Pendereckiego, zagrana po raz pierwszy w 1967 roku. 

Jako drugi usłyszeliśmy utwór zatytułoway Rozeherte.  Rozalie Hirs – holenderskia kompozytorka –  napisała go na orkiestrę składającą się z 90 muzyków i 50 brzmień elektronicznych. ,,Swą nazwę zawdzięcza mitycznemu holenderskiemu zwierzęciu z czasów średniowiecza, żyjącemu w głębinach serca. Roseherte (jeleń róży) zostaje zbudzony ze swego wiecznego snu przez okcytańskiego jednorożca. Razem wychodzą na deszcz, przez który przebija słońce, i na srebrnoszarym niebie pojawia się tęcza.”  – czytamy w programie festiwalu. Utwór posiada podobno poetycką, baśniową aurę – nie wiem z której strony, dla mnie brzmi to bardziej jak soundtrack z horroru w którym epizodycznie pojawia się wróżka sypiąca to tu, to tam, magicznym pyłem.

Następnie nasze uszy nakarmił czeski kompozytor Krystof Maratka. Jego utwór Zverohra (Gra zwierząt) to zbiór śpiewów antropoidalnych.

Każdy, kto był kiedyś w zoo (a każdy kiedyś był), tudzież w Afryce, pośród dzikiego plemienia odprawiającego czary, potrafi sobie wyobrazić jak brzmiała w tej kompozycji Elena Vassileva. Dosyć intrygujące było to brzmienie… Momentami jak udawany orgazm. Według mnie była to najciekawsza kompozycja wieczoru. Vassilieva swoimi odgłosami (śpiewem?) przeniosła słuchaczy w inne miejsce, inny świat, z pewnością też w inny czas. W jednej sekundzie namiot szamana, w drugiej folwark zwierzęcy, w trzeciej wojna, w czwartej buduar XIX-wiecznej kurtyzany i jeszcze kilka innych miejsc.  Kompozycja jest o tyle fascynująca, że była inspirowana osobistymi doznaniami, takimi jak sny, kontemplacje, wspomnienia artysty. Odgłosy wojenne mogą mieć źródło w dzieciństwie kompozytora spędzonym w kraju totalitarnym. Godne podziwu są zdolności mózgu kompozytora, produkujące obrazy będące źródłem inspiracji tej kompozycji.

I znów program festiwalu: ,,Główna idea Zverohry polega na interakcji pomiędzy światem dźwięków zwierzęcych, ich naśladowaniem oraz zyskiwaniem własnego, ludzkiego głosu. (…) Odkrywaniu możliwości komunikowania się za pomocą dźwięku u zarania dziejów gatunku ludzkiego. Utwór przywołuje prymitywne odgłosy wokalne pierwszych hominidów, którzy zaczynają odkrywać nowe sposoby porozumiewania się.”

Po bardzo długich owacjach można stwierdzić, że Zverohra bardzo przypadła do gustu piątkowej publiczności.

Kolejny utwór to Ein Brief (List miłosny)Mauricia Kagela, wykonany przez Liliannę Zalesińską i Orkiestę Filharmonii Narodowej. Są to głosy za którymi nie stoją żadne słowa, tylko Meine liebe (moje kochanie) na początku. List bez słów kierowany do ukochanej osoby. Ciężko stwierdzić czy miłość ta jest szczęśliwa, odwzajemniona, ciężka… Utworowi towarzyszyły gesty, widowisko, np. darcie gazety przez jednego z perkusistów symbolizujące darcie listu.

W finale mogliśmy usłyszeć Speakings Jonathana Harveya, utwór na orkiestrę i elektronikę. Kompozytor duchowość traktuje w bardzo szczególny sposób. Powstały w latach 2007–08 utwór stanowi ostatnią część z zamówionej przez BBC Scottish Symphony Orchestra trylogii zainspirowanej „buddyjską ideą oczyszczenia ciała, umysłu i mowy’’. Na scenie jak i wokół publiczności rozstawione są głośniki otulające publiczność dźwiękami komputerowymi pogłębiającymi odbiór utworu. Synteza dźwięków komputerowych miała na celu naśladowanie ludzkiej mowy.

Utwór zaczyna się jak średniowieczny odgłos rogu zapowiadający najazd wroga, gdzieś w środku pojawia się gaworzenie dziecka, glissanda smyczków i instrumentów dętych ,,kłócących się“ ze sobą. Można  odnieść wrażenie jakby słuchało się tego pod wodą, we śnie, czy wpływem różnych fajnych substancji.

 

Warszawska Jesień to międzynarodowy festiwal muzyki współczesnej. Czym jest muzyka współczesna? Może coś co skłania do myślenia, refleksji? Muzyka niesforna, nieugrzeczniona, chaotyczna, lecz wciąż wykonywana z użyciem instrumentów klasycznych, z domieszką elektroniki. Wydobywanie z instrumentów klasycznych dźwięków naśladujących naturę, różne procesy. Muzyka która dociera do wnętrza człowieka współczesnego. Już nie słowa, bo nimi nie da się wyrazić wszystkiego co byśmy chcieli, lecz emocje odczuwane pod wpływem muzyki i próba przekazania tych emocji. Muzyka bliższa człowiekowi. humanistycza.

Dominika Kowalska 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.