Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Crumb i Schaeffer dla dzieci

Damian Kułakowski Damian Kułakowski

Krótki, lecz treściwy koncert z 23 września, który odbył się w Zachęcie Narodowej Galerii Sztuki, udowodnił, że twórczość takich kompozytorów jak George Crumb i Pierre Schaeffer może zachęcić młodych melomanów do słuchania muzyki najnowszej.

Pierwsza część koncertu zawierała Federico’s Little Song for Children, skomponowanych do słów Federico Garcii Lorki, na sopran, harfę i kilka rodzajów fletu, m.in. piccolo i altowy. Teksty pieśni zostały publiczności  przedstawione, toteż słuchacze mogli odnajdować dźwiękowe realizacje świerszcza czy jaszczurki. Oczywiście, zachowane w atonalności pieśni Crumba oddziaływały przede wszystkim barwą. Barbara Zamek-Gliszczyńska (sopran), Ewa Liebchen (flet) oraz Urszula Nowakowska (harfa) przedstawiły muzyczne sceny. Szczególnie interesujące były punktualistyczne korespondencje fletu z sopranem oraz dodające czasem tajemniczości niskie rejestry harfy.

Aby pobudzić wyobraźnię  dzieci, prowadzący koncert Grzegorz Wierus, przygotował krótkie „warsztaty” na temat tego, jak słuchać takiej muzyki. Dzieci, powtarzając za sopranistką tekst pieśni, starały się, modulując  głos, oddać charakter treści.

Po krótkiej przerwie II część koncertu rozpoczęły tajemnicze dźwięki dochodzące z głośnika. Była to pierwsza z Cinq Etiudes de bruits Pierre’a Schaeffera, należąca do stworzonego przez niego nurtu „muzyki konkretnej”. Kolejne z etiud operowały różnymi dźwiękami z życia codziennego. Etiudy 3. i 4. odzwierciedlały kolory: fioletowy i czarny. Ich barwy brzmieniowe były ciemne, może czasem przerażające. Dzieci jednak słuchały przeważnie w skupieniu. Niespodziewane głosy pobudzały ich wyobraźnię. Etiuda rondelkowa, nazwana tak z powodu garnków, na których jest wykonywana, była szczególna, gdyż pojawił się w niej również głos ludzki. Z tego też powodu Schaeffer nazwał ją dodatkowo Patetyczną

Grzegorz Wierus wraz z młodymi słuchaczami stworzył swego rodzaju „hałas”, jaki zainteresowałby Schaeffera. Podczas darcia kartki papieru powstał ciekawy materiał dźwiękowy, z którego obróbki można by stworzyć szóstą etiudę.

Jak pokazał koncert, dzieci są bardzo dobrymi słuchaczami, nawet muzyki, której często się boimy. Oby takie przedsięwzięcia wpłynęły pozytywnie na ilość słuchaczy muzyki XX i XXI w przyszłych dekadach i na kolejnych Warszawskich Jesieniach.

Damian Kułakowski

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.