Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Bach, Schumann i skrzypce

Damian Kułakowski Damian Kułakowski

Kiedy w Sali Balowej Zamku Królewskiego rozbrzmiały pierwsze dźwięki  Chaconne z Partity d-moll J.S. Bacha wiedziałem, że będzie to koncert niezwykły. Już sam dobór programu, w którym znalazły się tylko utwory Schumanna (lub przezeń opracowane), stanowił gratkę dla miłośników romantycznej muzyki (choć nie tylko romantycznej). Isabelle Faust (skrzypce) oraz  Andreas Staier (fortepian historyczny) stworzyli wspólnie świat doznań artystycznych, z którego nie chciało się wychodzić.

O ile nie jestem zwolennikiem opracowań Sonat solowych Bacha z jakimkolwiek instrumentem, o tyle kreacja Faust i Staiera urzekła mnie. Fortepian towarzyszący Isabelli Faust był bardzo subtelny. Staier doskonale wiedział i czuł, że to jest miejsce dla skrzypka. Tutaj artystka zaprezentowała pełny dźwięk i przestrzeń, i to w barokowym tego słowa znaczeniu. W istocie wielką sztuką było zagranie Chaconne z towarzyszeniem fortepianu pozostawiając jednak barokową manierę wykonawczą. Wszelkie bariolaże, pod którymi kryje się główna melodia, skrzypaczka wykonała z wielką precyzją. Czuć było spokój w jej grze, choć dzieło wcale do spokojnych nie należy. Zdawało mi się jakby skrzypaczka z wielkim namaszczeniem pielęgnowała każdy akord, każdą ukrytą pod warstwą polifonii linię melodyczną. Jakby każdy dźwięk był najważniejszy.

I Sonata a-moll na skrzypce z fortepianem to dzieło, przez które przemawia tragiczne życie Schumanna. Jest to moim zdaniem muzyczny zapis człowieka chorego, w głowie którego toczyła się walka ze schizofrenią. Tak też widzę tę sonatę. Jako  feerię motywów, wzlotów, upadków, przeplatających się wzajemnie. Trochę zabrakło mi tego schumannowskiego „poplątania” i „obłąkania” w grze Faust. Grała czasem zbyt mało, choć Staier bardzo sugestywnie prowadził swą partię i jakby wiódł  za sobą skrzypaczkę. O ile w częściach skrajnych nie wyczułem tyle dramatyzmu ile bym się spodziewał, o tyle II część była wykonana w taki sposób, że nastrój i napięcie, jakie udało się wytworzyć Faust, na długo zapadły mi w pamięci. Piana były tak tajemnicze, a zrywy tak bezpośrednie, że kreacja tej części była mozaiką uczuć.

Schumann dostarczył tego wieczoru jeszcze wielu doznań.  Clavierstücke in Fughettenform op. 126 w wykonaniu Staiera było miłym odskocznią od trudów życia Schumanna, jakich doświadczyła publiczność słuchając Sonaty. Fugetty zdawały się być hołdem złożonym Bachowi, jego kunsztowi kontrapunktycznemu. Staier grał z wielkim spokojem, a polifonia spod jego palców zdawała się być oczywista i przejrzysta. Do tego pianista nie ugiął się pod presją wyłącznego eksponowania tematów. Była tam długa fraza i romantyzm.

II Sonata d-moll na skrzypce i fortepian, wykonana po przerwie, była bez precedensu kreacją zapadającą w pamięć. Znalazło się w niej wszystko, czego trochę zabrakło mi w I Sonacie. Siła i moc dźwięku zestawione z tajemniczym piano, poparte szczerą, nie teatralną ekspresją stanowiły o niezwykłości tego wykonania. Szczególną magię udało się stworzyć w cz. III, gdzie pizzicato spod palców Faust brzmiało niczym grane na harfie, lecz zmuszało słuchacza do jeszcze większego skupienia uwagi. Finał oczywiście porwał publiczność. Oszczędność ruchów jakie wykonywała skrzypaczka, przy efekcie dźwiękowym i  osiągniętej ekspresji wprawiła mnie w podziw. Nic więc dziwnego, że publiczność doczekała się bisu. Od Bacha koncert się zaczął i na nim duet zakończył, wykonując Largo z Sonaty C-dur na skrzypce solo, również w opracowaniu Schumanna. Po wybrzmieniu ostatniego akordu na moment zapadła cisza. Była to jednak  cisza donośna i przejmująca. Cisza, w której spotkał się geniusz Bacha z  geniuszem Schumanna.   

Damian Kułakowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.