Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Apollon Musagete koncert

asd asd

Muzyka Henryka Mikołaja Góreckiego, Witolda Lutosławskiego i Krzysztofa Pendereckiego święci tryumfy na całym świecie. To wielka trójka polskich muzyków XX wieku. Ich twórczość, dalece różniąca się od siebie, jest dowodem różnorodności dróg muzycznych oraz drogowskazem dla twórców XXI wieku. Twórczość kameralna naszych kompozytorów może czasem pozostaje zapomniana (najmniej Pendereckiego), toteż z wielką przyjemnością wysłuchałem koncertu kameralnego, w którego programie znalazłem dzieła wspomnianej wielkiej trójki: III Kwartet smyczkowy „Kartki z niezapisanego pamiętnika” Krzysztofa Pendereckiego, I Kwartet smyczkowy „Już się zmierzcha” op. 62 Henryka M. Góreckiego, Witolda Lutosławskiego Kwartet smyczkowy.

Powstały w Wiedniu w 2006 roku Apollon Musagete Quartet jest świetnie rozwijającym się zespołem złożonym z polskich instrumentalistów: Pawła Zalejskiego, Bartosza Zachłoda (I i II skrzypce), Piotra Szumieła (altówka), Piotra Skweresa (wiolonczela). Ich współpraca zaowocowała zwycięstwem w 57. Międzynarodowym Konkursie Muzycznym ARD w Monachium (2008). Nagroda wydaje się być słuszna, bowiem zespół dysponuje ogromną wewnętrzną energią, którą umie obdarzyć słuchaczy. Wigor ten był szczególnie widoczny w utworach Pendereckiego i Góreckiego. W tym pierwszym, utrzymanym w konwencjonalnym języku muzycznym, liczyła się nie tylko wspomniana energia, ale również precyzja, bez której flażolety, tremolanda i rozwijająca się na nich melodia brzmiałyby niedokładnie, a co najważniejsze, nie osiągnięto by wrażenia reminiscencji z „niezapisanych w dzienniku kartek”. 

Kwartecie Góreckiego, utworze o wyraźnie góralskiej proweniencji, Apollon Musagete Quartet ukazał jeszcze wyraźniej swój młodzieńczy i drapieżny pazur. Sprzyjała temu zarówno dysonująca harmonika dzieła, duża ilość pustych, burdonowo potraktowanych kwint. Gdy słucha się I Kwartetu Góreckiego, trudno jest się oprzeć wrażeniu podobieństwa kameralnego utworu z orkiestrową Muzyką staropolską. W ostatnich jeszcze taktach kompozycji pojawiają się dwa tercjowe akordy w dynamice piano, które w kontekście całej konwencji zdają się być tytułowym zmierzchem.

Jedyny kwartet smyczkowy Witolda Lutosławskiego, pochodzący z 1964 roku, był najbardziej abstrakcyjną i awangardową pozycją wtorkowego wieczoru. Kontrolowany aleatoryzm, czyli idea ograniczonej przypadkowości w utworze, został przez kompozytora dopracowywany właśnie w tym utworze

Koncepcja organizacji dźwięku, w której czynnikiem formotwórczym jest czas i sam dźwięk, przyświecał również kwartetowi Apollon przy komponowaniu utworu Multitude. Zbiorcza praca zespołu została z aplauzem przyjęta przez publiczność (można go posłuchać na wydanej niedawno płycie wytwórni fonograficznej Decca). Rzeczywiście, ograniczona przypadkowość w kompozycji Multitude – Hommage a Lutosławski miejscami zbliżona była do tej, jaką proponował mistrz, lecz więcej w niej było przemyślanej i świadomie wykorzystanej techniki instrumentalnej – rykoszetów, brzmieniowych efektów z wykorzystaniem tłumienia dźwięków palcami na gryfie. Pierwsze skrzypce pozostawały czasami w opozycji względem pozostałych członków, prowadząc melodię na tle pulsujących formuł rytmicznych.

Na koniec chciałbym napisać coś, czego nie zwykłem robić przy pisaniu o zespołach kameralnych, mianowicie powiedzieć o moim uznaniu dla altowiolisty Piotra Szumieła. Wyodrębnianie jednego członka zespołu jest w przypadku kwartetu smyczkowego zdecydowanie niedopuszczalne, bo nie ma chyba w muzyce zespołu bardziej homogenicznego. Lecz solowe partie altowiolisty, szczególnie w III Kwartecie Pendereckiego, zwróciły moją uwagę. Donośne brzmienie instrumentu, szeroka wibracja i ładunek emocjonalny zdawały się po prostu wydostawać się strużkami z „efów” instrumentu. Nie oznacza to, że Piotr Szumieł wybijał się ponad kolegów. Wszystkie proporcje były doskonale wyważone, co często sprawia kwartetom największą trudność. 

Trzymamy kciuki za dalsza karierę Apollon Musagete Quartet z nadzieją, że częściej będziemy mogli usłyszeć ich w Polsce (już niedługo, 13 i 14 lipca, na festiwalu Strefa Ciszy w Łazienkach Królewskich w Warszawie). 

Jak sami mówią, ważne jest, aby nie poprzestawać na byciu  tylko odtwórcą. Jak widać praca TWÓRCZA bardzo pomaga w wykonawstwie, gdyż wnosi do niego pokłady artystycznej inwencji. 

Damian Kułakowski

Recenzja koncertu, który odbył się 18 czerwca 2013 roku w Studio Koncertowym Polskiego Radia w Warszawie, i promował płytę Apollon Musagete Quartet zatytułowaną Multitude (Decca Classics 2013).

FOT.: Marco Borggreve

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.