Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

Grek Zorba – historia zwykłego Greka

Dominika Kowalska Dominika Kowalska

 

Grek Zorba w reżyserii Mikisa Theodorakisa, kolejna projekcja 12. Festiwalu Ogrody Muzyczne- za to jak świetne jest to dzieło może świadczyć tłum przybyłych, dla których zbrakło miejsc. Zainteresowanie koncertem przeszło nieco moje (jak i pewnie organizatorów) oczekiwania. Zainteresowanie było tak duże nie bez powodu…

Tym, którzy jeszcze Greka Zorby nie widzieli, proponuję wypożyczyć DVD, kupić je na amazonie lub ściągnąć plik z chomika. Zrobić wszystko byle by go obejrzeć. To, co prezentują na scenie Vladimir Vassiliev (Zorba) i Gheorge Lancu (Szef) należy podziwiać. Należy podziwiać przede wszystkim świetną technikę, perfekcyjne wykonanie figur, szczególnie ostatnią, popisową scenę, ale też siłę i piękno mięśni ludzkich, przystojnych tancerzy w białych koszulach. Ich taniec wyrażał ideał Greka kochającego życie, cieszącego się z każdej chwili,  biorącego życie takim jakie jest, tak jak tytułowy bohater.

Byłabym niesprawiedliwa gdybym nie wspomniała o choreografie – Lorci Massine. To dzięki niemu balet jest tak dobry. Massine wplótł między tradycyjne figury baletowe elementy tańców greckich. 

Następna postać na którą warto zwrócić uwagę to Hortensja grana przez Rosalbę Garavelli. Jest to starsza pani ubrana w kiczowatą landrynkową sukienkę i niebieskie boa. Hortensja niegdyś rozchwytywana przez mężczyzn, lata młodości ma już za sobą, jednak nadal pragnie się podobać, bezustannie poprawia makijaż, zmienia stroje. Marzy o wielkiej miłości. Ta postać, odrobinę tragiczna, ma w sobie coś urzekającego. Coś, co urzeka szczególnie w starszych ludziach. 

Historia na podstawie powieści Nikosa Kazantzakisa w formie baletowej jest tak magnetyczna dzięki swojej formie. Taniec najpiękniej wyraża emocje. Nie ma tu miejsca na zbędne słowa, przez co każdy, bez względu na język, krąg kulturowy, rasę, pochodzenie, może odebrać go na swój sposób, zawsze odpowiednio. Gesty są piękne, wzruszają, wyrażają to, czego nie sposób wypowiedzieć. Za dużo w dzisiejszych czasach słów, za mało gestów. Może dlatego balet tak przyciąga, tak się podoba. 

Jedyny subiektywny, zauważony przeze mnie minus, to brak (prawie całkowity) muzyki greckiej w balecie (tak, wiem, balet to balet, ale jednak). Dopiero w końcowej scenie, Zorba i Szef tańczą „Zorbę” – taniec który dla Greków nie istnieje. Prawdziwy Grek jest dumny z tańców narodowych, tańczy je chętnie zawsze i wszędzie, jednak Zorby nie zatańczy – to wiemy od gościa specjalnego wieczoru, pani Ireny Argiro Tsermegas, która prezentowała tamtego wieczoru tańce z kilku greckich wysepek. Ci, którzy chcieliby spróbować swoich sił w tańcach greckich, mogą to zrobić na specjalnych warsztatach odbywających się (prawdopodobnie) na ulicy Miedzianej w Warszawie. 

A tak wygląda taniec z wyspy Ikaria – Ikariotikos

Ogrody Muzyczne dobiegły końca, na pewno nie zostały bez wpływu na słuchaczy. Może to fascynacja Grecją i Cyprem? Ich kulturą? Przyrodą? Historią? Językiem? Kuchnią? Grekiem Zorbą?

 

 

Dominika Kowalska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.