Say gra Beethovena

Kultura? Nie słodzę.

Jak (i czy) muzykują Polacy. Rozmowa z Mateuszem Migutem

Chłopecki o młodym Albanie

Skrzypkowie marnotrawni, czyli jak altówka wróciła do łask

Jutrzenka skrzypka – rozmowa z Januszem Wawrowskim

Język muzyczny Lutosławskiego

Penderecki pod palcami chuligana

„Superformuła” jako równanie na wszechświat

3. Bezczasowość czasu – „Makrokosmos I i II” George’a Crumba (1)

Grzegorz Dąbrowski Grzegorz Dąbrowski

  1.

W swej zdolności odbijania – jak w lustrze – najbardziej skrytych pragnień ludzkiej duszy, muzyka przewyższa nawet możliwości języka.

Jaka jest muzyka George’a Crumba? W swej konstrukcji często prosta, oparta na powtarzalności, natomiast w wyrazie porażająca i wnikająca głęboko w psychikę słuchacza. Zetknięcie z jego twórczością, oparte jedynie na wrażeniach słuchowych, wymaga od niego wiele cierpliwości. Mając jednak przed oczami partyturę, zyskuje kontekst, płaszczyznę plastyczną, po której może się poruszać – symbol.

Zaczynał skromnie. W wieku trzydziestu lat jego dorobek kompozytorski zamykał się w kilku niewyróżniających się niczym utworach. W żaden sposób nie zwiastowały tej wielkiej indywidualności twórczej, jaką zaczął stawać się w drugiej połowie lat 60. Kolejne jednak dzieła wnosiły do muzyki amerykańskiej, a później światowej powiew świeżego powietrza. Wszystkie cztery księgi Madrygałów z tekstami Federica Garcii Lorki, Eleven Echoes of Autumn czy wreszcie historyczne Black Angels (które tak silne wrażenie pozostawiło na krytykach po wykonaniu na Warszawskiej Jesieni w 1975 roku) dawały muzycznemu światu coraz ciekawsze idee, coraz bardziej interesujące spojrzenie na muzykę współczesną. Jakże odległe od panującego wówczas niemieckiego kultu intelektu i matematycznych wartości.

 

2.

Myślę, że żyjemy w czasie, który kładzie przesadny nacisk na intelektualny aspekt muzyki… Naprawdę nie dbam o to, czy utwór będzie totalnie serialny, czy też dodekafoniczny, czy może całkowicie intuicyjny, o ile wywiera mocne wrażenie.

Crumb położył największy nacisk na warstwę wyrazową i symboliczną dzieła. Zaczynając swą karierę kompozytorską, zapowiadał się jako jeden z wielu kontynuatorów muzyki serialnej, jednak jego wyobraźnia sięgała znacznie dalej. Uniezależnił się, powracając niejako do korzeni i reinterpretując muzykę w jej pierwotnej funkcji: kultowej. Poprzez odniesienia do form epok minionych, ze związaną z nimi symboliką (średniowiecze, barok) oraz skupiając się na brzmieniu jako wartości wyrazowej, stworzył swój własny rozpoznawalny styl. Uniwersalizm jego muzyki wiąże się zarówno z odniesieniami do tradycji afrykańskich, azjatyckich, indiańskich, ale także cytatami i nawiązaniami do kompozytorów europejskich, takich jak: Bach, Chopin, Debussy, Bartók czy Mahler. Ta droga, można powiedzieć droga cytatu, jako strategii kompozytorskiej doprowadziła do krytyki Crumba. Wielu zarzucało mu eklektyzm, łatwiznę, kicz. Ja jednak widzę w niej próbę wytyczenia nowej drogi dla formy muzycznej, przepowiedzenia przyszłości, w której nowość nie będzie antonimem dla czytelności, dialogu muzyki ze słuchaczem.

 

3.

Wydaje się, że istnieje rosnąca potrzeba abyśmy rozwinęli nowy rodzaj tonalności. Prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem, antycypowanym według mnie przez Bartóka, jest połączenie możliwości naszego języka chromatycznego (…) z silnym ukierunkowaniem tonalnym.

„Bezczasowość czasu” – koncepcję tę Crumb sformułował po raz pierwszy we wstępie do Makrokosmosu I, pisząc w nim także o „magicznych właściwościach muzyki”, pochodzeniu zła oraz „poczuciu głębokiej ironii życia (tak pięknie wyrażonej w muzyce Mozarta i Mahlera)”. Odniesienia do czasu są w tym dziele bardzo wyraźne, poczynając od samej konstrukcji formalnej, w założeniach której brak kresek taktowych, a liczne pauzy, często nawet kilkunastosekundowe, są bardzo istotną częścią, stawiając „wybrzmienie” w pozycji równie ważnej co samo „brzmienie”. Także cisza staje się integralnym składnikiem. Wobec tego muzyka ta w swym kształcie zdaje się dążyć do całkowitej naturalności i wolności, jest dziewicza w swej ametryczności. Jednocześnie prostota konstrukcyjna, naiwność, pomieszanie stylistyczne sięgające nieraz granic kiczu, jak pisze Tadeusz A. Zieliński, nie przeszkadza głębokiej wyrazowości jego utworów. Stwarza także trudności z umieszczeniem jego twórczości w jednym z nurtów stylistycznych muzyki XX wieku. Jednak innowacyjne techniki kompozytorskie, takie jak preparacja i amplifikacja instrumentów, niekonwencjonalne wymogi interpretacyjne i wykonawcze, czy notacja graficzna, pozwalają zaliczyć Crumba do twórców awangardy. Choć, jak zauważa Elżbieta Szczepańska, Crumb był „jednym z pierwszych, którzy nie odczuwali chyba potrzeby walki z kompleksem modernizmu. (…) Uniwersum autora Makrokosmosu jest bowiem całkowicie oczyszczone z konieczności”.

 

4.

Sądzę, że religia jest jednym z elementów dziedzictwa kulturowego. (…) Jestem teistą, ale bez wskazania jakiejkolwiek szczególnej religii. (…) Istnieje pewna duchowa energia, która rozprzestrzeniając się po całym świecie przyjmuje różne formy. Widzę ją w muzyce. Mogę powiedzieć, że muzyka jest równa religii.

Naturalność, niewinność tej muzyki kojarzyć się może ze stylistyką kantat Bacha czy twórczością fortepianową Ravela, które z pozoru lekkie i klarowne, są w rzeczywistości misternie ułożoną mozaiką. Co wyróżnia formę Crumba spośród innych kompozytorów XX wieku i co wyłamuje go niejako z nurtu powojennej awangardy (mimo wielu nowatorskich pomysłów w utworach z lat 60. i 70-tych), to wiara w wartości stałe, niezmienne, ponadczasowe. W całkowitej opozycji do wszystkich wywrotowców, którzy słowo „awangarda” wypisane mieli na czole. Dla nich bowiem wartością stała się negacja tego, co jest, ciągłe poszukiwanie nowości, nowości w opozycji do tradycji, nowości poprzez burzenie, a nie rozbudowę. Natomiast postawę twórczą Crumba cechuje trwałość, integralność form już istniejących oraz tych właściwości sztuki, które mają znaczenie estetyczne, ekspresyjne i psychologiczne. Wobec wielu aluzji odkompozytorskich należy upatrywać dążenia twórcze Crumba, jako tworzenie muzyki nowej w określonym kontekście: z pełnym szacunkiem i nabożeństwem do tradycji jako wartości żywej, dopasowującej się do specyfiki czasów, a nie będącej zbiorem niepodważalnych dogmatów.

 

cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.